Sierpień i chyba już końcówka ludzkiej wędrówki. I to odliczanie aby wyruszyć... gdzie?
To najgorszy rodzaj boskiej litości, nawigacja dla Śmierci - dlaczego taki koniec i ta pospolita litość.
Pozdrawiam
" tak pachnie matka osierocona przez jedyne dziecko. To najgorszy rodzaj boskiej litości, nawigacja dla Śmierci." - sorry bardzo, ale jak masz uplatać takie sformułowania, to ja i trzy tygodnie mogę czekać.
Uwielbiam. Chory psychiccznie na punkcie pojedynczej myśli jestem srogo. Zbieram je. Szukam.
Noo, tyutaj to. Całość mega, ale to ujęcie...
No dajta spokój, no... ;)
Brakuje mi słów, jest to krzyk rozpaczy, nasuwa mi się obraz cierpienia po stracie dziecka. Ale mogę się mylić, nie dostrzec innego znaczenia. Dostrzegam klimat obrazów Beksińskiego, ale może się mylę. Serdecznie pozdrawiam!
Ten cykl nazywał się wcześniej "Chronostrzępy". Malarstwo Beksińskiego, zwłaszcza to z lat siedemdziesiątych zawsze było mi bliskie.
Masz rację, Bożeno, ogromną rację.
Również pozdrawiam ;)
Komentarze (13)
Głęboko można się zanurzyć, w tych kilku zdaniach. 5
Cieszę się, że tak myślisz.
Pozdrawiam ;)
Przypomniał mi się taki stary film z Robinem Williamsem. Między niebem a piekłem. W sumie bardzo przygnębiający jak Twój tekst 5
Jeden z moich absolutnie ukochanych filmów. Anabel Sciorra fenomenalna i piękna, zwłaszcza w ostatnich scenach.
Dzięki.
Pozdrawiam ;)
Sierpień i chyba już końcówka ludzkiej wędrówki. I to odliczanie aby wyruszyć... gdzie?
To najgorszy rodzaj boskiej litości, nawigacja dla Śmierci - dlaczego taki koniec i ta pospolita litość.
Pozdrawiam
Niebawem się wszystko rozjaśni. Na razie to takie "stacje".
Pozdrawiam ;)
Jakież to wizja trzeba mieć w głowie, aby stworzyć takie cudo...
Lecim dalej...
Cudo? Agnieszka, przesadzasz, ale robisz to bardzo sympatycznie.
Dziękuję ;)
" tak pachnie matka osierocona przez jedyne dziecko. To najgorszy rodzaj boskiej litości, nawigacja dla Śmierci." - sorry bardzo, ale jak masz uplatać takie sformułowania, to ja i trzy tygodnie mogę czekać.
Uwielbiam. Chory psychiccznie na punkcie pojedynczej myśli jestem srogo. Zbieram je. Szukam.
Noo, tyutaj to. Całość mega, ale to ujęcie...
No dajta spokój, no... ;)
To bardzo osobisty tekst, zresztą większość cyklu taka jest. Tym bardziej dziękuję.
Pozdrawiak ;)
Ma rację. Nie przesadza. Cudo opór
Brakuje mi słów, jest to krzyk rozpaczy, nasuwa mi się obraz cierpienia po stracie dziecka. Ale mogę się mylić, nie dostrzec innego znaczenia. Dostrzegam klimat obrazów Beksińskiego, ale może się mylę. Serdecznie pozdrawiam!
Ten cykl nazywał się wcześniej "Chronostrzępy". Malarstwo Beksińskiego, zwłaszcza to z lat siedemdziesiątych zawsze było mi bliskie.
Masz rację, Bożeno, ogromną rację.
Również pozdrawiam ;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania