Efekt lucyfera rozdział I,II,III
Prolog
Opowiadanie, te ma na celu pokazanie, że każda osoba, mimo charakteru, posady, wychowania może zbłądzić, nie zauważyć kiedy jego życie zamienia się w dno. Nazwa opowiadania ,,Efekt Lucyfera’’ jest na pewno dużej części jest znana.. Termin ten oznacza zmianę charakteru z dobrego na zły.. tak samo jak główna postać opowiadania Tomasz..z resztą sprawdźcie sami
Nie da on ci się zabić, i nic go nie złamie. Jeden środek: uciekać - na nic silne ramię’’
Rozdział I
,,Pomnik wolności, zbudował niewolnik’’
Była 7 rano, budzik zadzwonił.. ciepłe kapcie, chwila rozciągania, kawa obok gazeta ułożona przy stole uszykowaną przez córkę. Tak każdego dnia Tomek zaczynał swój dzień, chciał najlepiej przygotować się do swojej nowej pracy. Świeżo upieczony magister z psychiatrii oraz psychologii zatrudnił się w zakładzie psychiatrycznym o zaostrzonym rygorze nie daleko Panamy. Minęło 30 min od pobudki Tomek nie chciał się spóźnić dlatego, ubrał swój najlepszy garnitur, który kupił wraz z matką 2 tyg temu.
- Na razie Julka, krzyczał ojciec do córki która ta właśnie brała prysznic, lecz jedyne co usłyszał to dźwięk muzyki rolling Stones, która córka była ich fanką.
7;45.. ojciec coraz szybciej jedzie bojąc się, że nie zdąży.. kilka błędnych informacji z GPS plus swojej inicjatywy i robi się niezły burdel myśli sobie Tomek lecz za jednym z zakrętów widzi już coraz bardziej przybliżającą się bramę oraz dwóch umięśnionych uzbrojonych strażników.. Kiedy wysiadł poczuł lęk.. lęk przed nieznanym u każdego z nas lęk jest inny ale prowadzi to tego samego, rozważaniem między plusem a minusem.. Jednak się zdecydował nabrał, w płuca powietrza i pewnym krokiem podszedł do strażnika.
- Dzień dobry ! Nazywam się Toma…
- Wiemy jak pan się nazywa, uśmiechnął się strażnik ze stopniem starszego szeregowego..
- Naczelnik za panem już czeka
- Czyli jednak się spóźniłem, głośno mówiący do siebie Tomek
- Niee nie spóźnił się pan, naczelnik jest bardzo pedantyczny i nie lubi sam czegoś zaniedbywać.. Pracujemy w zakładzie psychiatrycznym im nie można dać chwili swobody bo w minucie to my możemy stać się pacjentami.
Tomasza prowadzi już inny pracownik, idąc przez długi korytarz oświecony jedynie dwoma lampkami, można poczuć się jak w horrorze. W myślach nowego pracownika w głowie widnieje tylko myśl, że za drzwiami wyskoczy mnóstwo psycholi chcących go zabić. Mimo zdziwieniu po otwarciu drzwi cały środek wygląda jak w luksusowym hotelu, dywany krzesła sofy i na końcu dużego pokoju widnieją drzwi z napisem Naczelnik Leon Bardowicz .
- Proszę usiąść panie Tomaszu
- Praca w takim zakładzie jak ten, wiąże się z dużym stresem, oraz dystansem do samego siebie, jeżeli nie będzie pan umiał powiedzieć im nie. Zjedzą pana szybciej niż pan myśli. Nie są to chłopcy z katarem którzy potrzebują jedynie podtarcia tyłka wieczorem, tylko ludzie z problemami. Mamy tu wszystkich od pedofilii po seryjnych morderców. Czy nadal chce pan tutaj pracować ?
- Panie Tomku?..
Tomek zamyślił się, chcąc zapomnieć o tym, jak to kilka dni po zakupie garnituru, jego matkę zabito a zmasakrowane ciało zostawiono tuż przed jego drzwiami ..
- tak jestem ! zamyśliłem się trochę przepraszam.. Chcę tutaj pracować i pomóc im przezwyciężyć swoje słabości..
- Drogi Panie Tomku, ten kto tu wchodzi już nie wraca.. chyba, że w trumnie
- a teraz Ivan zaprowadzi pana do szatni przebierze się pan , i zaczynamy współprace.
Droga do tej całej szatni była długa zabezpieczona milionami zabezpieczeń krat kodów.. Pewnie człowiek o zdrowym umyśle nie potrafiłbym wszystkie sforsować a co dopiero ktoś chory.
Siedziałem chwile sam czułem w sobie ekscytacje a zarazem strach co czeka mnie za kolejnymi drzwiami i tak codziennie.. ale wiecie co? Chyba kocham tą robote….
- Po chwili do Tomka przyszedł Brad
- Czeeeść Tomku!
- Witam
- Nazywam się Brad Blick pracuje tu od 12 lat, kierownik prosił abym pana oprowadził oraz żebym przez kilka dni był pada ,,opiekunem’’
- w porządku to od czego zaczniemy?
- Sprawa jest trudna… a nazywa się Kalvin Pris Potecki seryjny morderca który po mimo leków stawia opory wczoraj też próbował napaść na strażnika, może Tobie uda się do niego przemówić i nakierować jest z nami od 7 lat ale ma ostatnimi czasy mocne wahania nastrojów..
- hmm.. może być ciężko ale zobaczymy co da się zrobić
- Okej, powiem strażnikom, aby przyprowadzili go do Sali zamkniętej
- ma być odkuty, człowiek wolny czuje się swobodniej.. Też tak macie? Kiedy czujecie się jak coś was trzyma, jakbyście mieli na sobie kajdanki, które nie umożliwiają pełne normalne życie? Do każdych kajdanek jest klucz.. w końcu nosił wilk razy kilka no i ponieśli też wilka.
- Tomek wraz z Bradem szli już do celi zamkniętej było słychać, na odległość krzyczącego Kalvina – Zostawicie mnie do cholery.. Pierdolone durnie nic wam nie powiem…
- Często tak ma?
- Całe 7 lat śmieje się Brad
Strażnicy byli już zmęczeni krzykami chorego dlatego też obezwładnili go i przykuli do krzesła..
- Nie ! ma być odkuty stanowczo powiedział nowy pracownik..
- Ale on stwarza zagrożenie dla całego personelu, zakładu dla pana..
- On nic mi nie zrobi, zdesperowany człowiek tylko krzyczy chce krzyczeć ale sam wie, że to krzyk dla uspokojenia swoich myśli.. A teraz zostawcie nas samych. Pracownicy zakładu odeszli zamknęli drzwi, w między czasie Brad zapewnił Tomka, że są tuż w pobliżu i szybko zaregują..
- Tomek ! nie zgrywaj kozaka za 12$ godzinówki
- W porządku a teraz nas zostawcie.
- Witam Panie Kelvinie, Nazywam się Tomasz Bolowski pochodzę z zachodniej części Panamy moja matka miała polskie korzenie a ojciec pochodził z tego kraju, poznali się kiedy mama była sanitariuszką i pomogła w biednych krajach.. – Hej hej, kto tu jest pacjentem doktorku ? ja czy Ty..
- Nie sądzę abyśmy mówili sobie po imieniu..
- Taaa pierdolone doktorki, myślą że z papierkiem magistra czy jakiegoś innego gówna mogą nam dyktować warunki i pokazywać jakie życie jest piękne.. gówno wiecie o życiu, przeżyliście tyle co nic. Całe życie z rodzicami, wielcy ,,ą ę’’.. do roboty nikogo nie ma bo każdy boi się popracować. Jesteś taki sam jak cała reszta doktorków i innych cweli, chcecie mówić o życiu a nic o nim nie wiecie..
Widzicie ? Odznaka pogardy.. Nie szanuje nic i niczego poza swoim durnym ego i dumą, że to on jest wielki bo zamordował parę osób. Tacy ludzie nawet nie mają grzechu.. nie potrafią odróżnić dobra i zła. Nawiązuje do religii wiem nie każdy wierzy w tego u góry, ja sam mimo młodego wieku nie jestem pewien, że o tam jest ale w końcu nadzieja umiera ostatnia.
- Hej hej spokojnie Kalvin.. nie jest tu po to, żeby Cię oceniać.. tylko Ci pomóc.. i posłuchaj mnie teraz uważnie, Tomasz energicznie strącił krzesło na którym siedział morderca. I teraz słuchaj uważnie jak nigdy wcześniej.. jestem nowy ? tak jestem ale mam bardzo inne metody pokonywania choroby.. Jesteś tu sam, płacz ale nikt Cię nie usłyszy dla reszty jesteś nikim, użalaj się krzycz ale jesteś tu sam, rozumiesz ! sam?..
- Kalvin w oczach poraz pierwszy sam miał strach w oczach zobaczył osobę, którą nie mówi mu będzie dobrze, nie każe rysować jakiś pierdolonych rysunków.
Tomasz podniósł chorego, usiadł napił się kawy
- a teraz słucham? Podobno ostatnimi czasy masz bardzo częste zmiany humoru dlaczego?
- Kalvin zamilkł było widać jak chciał coś powiedzieć lecz się bał.
- chodzi o to, że dostał list.. list od swojej żony, która mimo świadomości zbrodni jaką zrobiłem i leczenia przychodziła na odwiedziny , 2 tyg temu od naczelnika dostałem list.- Kalvin rzucił go Tomkowi
‘’Kochany Kalvinie
’Chciałbym Cię na początku tego listu przeprosić, wiem że obiecałam Ci że nie zostawię Cię będę mimo wszystkiego, w końcu jak mówi przysięga ślubna ,, I nie opuszczę aż do śmierci’’ Ale nie dam już rady, nie potrafię.. Zawsze dawałeś mi nadzieję, spokój alee no ta cała historia mnie przerosła, chcę już normalnie żyć poznałem Darka wspaniały człowiek. Wiem, że nie chcesz o tym słyszeć. Przepraszam mam nadzieje, że to zniesiesz
Droga Eliza’’
- ehh, rozumiem Twoją historię
- Gówno rozumiesz !
- Kilka miesięcy odeszła ode mnie żona i matka, żona stwierdziła że woli spróbować z kimś innym a matkę zamordował jakiś psychol…
Psychol? Śmieje się Kelvin.. Psychol hahaha Welcom to my wordl.
- Czujesz odrzucenie każda osoba, którą traci osobę na której jej zależy zwątpi, czuje się nie potrzebny a każdy wyraz jest tylko poczuciem winny oraz zapewnienie, że będzie okej w końcu coś powiedzieć trzeba.. Niestety znajdujesz się gdzie się znajdujesz i nie możesz zrobić kilku różnych kroków, ale nie zatracaj się musisz to znieść każdy jest jak lód czasami po prostu pękna.. Ale nie udawaj silnego, napisz do niej list i zacznij pracować nad sobą, masz tu różnych wychowawców lekarzy, oni Ci mówią prawdę i pomagają, słuchaj ich to za jakiś czas będziesz przeniesiony.. z zakładu już nigdy nie wyjdziesz ale najważniejsze to rzyć w zgodzie samym ze sobą..
- Nastała cisza Kalvin mimo swojego wieku i charakteru poczuł smutek i żal
- Tomasz wstając od biurka wyciągnął z kieszeni różaniec , położył go na stole mówiąc
- Strach zawsze jest każdy cierpi, jeśli wierzysz módl się on Ci pomoże droga z nim jest łatwiejsza..
- Tomek zadzwonił do drzwi, przyszli strażnicy zakuli Kalvina i powoli szli z nim do jego pokoju..
Kiedy Tomasz wracał w ciszy z Bradem, za końca korytarza było słychać jedynie głos Kalvina.. Śpiewającego ,, nowy jesteś cudem, weźmie w ramiona by poczuć co czuje’’
Tomasz uśmiechnął się, kiedy Brad zapytał ,,Nowego’’ co on robi, odpowiada krótko..
- Być człowiekiem dla człowieka to jedna uleczalna metoda..
Tomasz po odbyciu swojej służby zdjął swój fachowy kitel, zamknął drzwi i wyszedł z zakładu, obok swojego samochodu spojrzał z uśmiechem na zakład, otworzył drzwi odpalił samochód i pojechał do domu..
Cała historia z zakładem chorym Kalvinem i wątkiem miłosnym zdarza się w głowie u każdego z nas. Często czujemy się więźniami swoich uczuć, czujemy się jak za kratą gdzie po jednej stronie stoisz Ty a po drugiej osoba której pragniesz i jedynie co możesz otrzymać to uścisk.. Dlatego każdy w wiezieniu myśli o cieczce dlaczego? Bo chce czuć się wolny.
‘
Rozdział II
,, Sumienie jest jak psy - póki nie skrzywdzisz to nie zacznie gryźć’’
5;50.. słychać dzwonek od telefon, zaspany Tomek odbiera telefon..
-halo?
- To ja Brad słuchaj… Kalvin popełnił samobójstwo
- co? Jak ? dlaczego..
- na zakładzie jest pełno policji i i tajniaków.. zostawił dla Ciebie list
- kurwa.. zaraz będę
Minęło 3 miesiące od 1 dnia kiedy Tomasz zaczął pracę a tu pierwsza wpadka ? nie moc ? bezradność? Wszystko.. kurwa wszystko..
Tomasz jechał szybko codzienny plan dnia się w sumie rozjebał nie było kawy gazety i na razie od córki.. po parunastu minutach widział już, odblask migających świateł karetki oraz policji..
Biegł szybko i te pierdolone drzwi.. masa kodów, kurwa. Wszystko spowalnia to co jest nie uniknione.. Po otwarciu zamknięciu, ponownym otwarciu jest już na głównym holu szpitala w którym leczył się Kalvin.
Widok wiszącego Kalvina był przerażający.. wysunięty język blada twarz i w ręku różaniec ten, który dał mu Tomasz 1 dnia na początku swojej służby i na ziemii list ,, Drogi Tomaszu’’
Tomasz wziął list poszedł na dziedziniec, usiadł jedna z pielęgniarek podała mu kawę.. siedząc otworzył list.. ehhh czuje się źle sam ze sobą boję się czytać.. wziął głęboki oddech i spojrzał na list..
,, Tomku, miałeś racje Bóg strasznie mi pomógł odnalazłem swoją drogę, która wiodła mnie do niego. Chce poczuć się wolny i na pewno czuję.. wiem, że nikomu przeze mnie nie stanie się krzywda.. Udanego życia pomagaj innym tak jak pomogłeś mnie’’
Fakt faktem list był krótki ale konkretny Tomasz czuł ulgę a za razem odrazę dla samego siebie.. kurwa czuje się jak gówno.. zadzwonił do naczelnika prosząc o dzień wolnego, wsiadł do samochodu włączył radio i pojechał tam gdzie czuł się wolny. Kiedy dojechał na cmentarz kupił bukiet czerwonych róż i poszedł do matki.. Usiadł na pieńku który stał koło grobu matki.
- Mamo dlaczego? Dlaczego Cię nie ma kiedy tak Cię cholernie potrzebuje..
Łzy leciały coraz mocniej nie czuł się dobrze, wstał położył kwiaty pocałował grób i odchodząc cicho powtarzając tylko ,, problem w tym, że nie mam ciebie, ale kto by tam się przejął
i pozmywam te naczynia które ciągle leżą w zlewie
a z blatu zetrę te okruchy życia na ziemię.’’
Pod wieczór psychiatra pojawił się tam, gdzie skończyłbym każdy źle czujący się facet w pubie. Pił drink za drinkiem fajkę za fajką, mimo że nie palił.. Po jakimś czasie podeszła do niego wysoka brunetka.
-Hej co tak sam kochany pijesz?
- Pije sam bo nikogo nie mam.. nawet gościu z lustra jakoś mnie unika i jest coś nie wyraźny.. ironiczny śmiech Tomka, dał do myślenia młodej kobiecie
- ale raczej nie jesteś z tych rejonów. Masz całkiem inny akcent.. Skąd jesteś?
- Pochodzę z Rosji, ale przeprowadziłam się z mężem tutaj bo dostał prace
- mhm rozumiem
Tomasz otworzył portfel podał barmanowi należność wraz z niezłym napiwkiem i odszedł
4h później..
-kochanie? Śpisz, zrobie Ci śniadanie
Tomek otworzył oczy szybko zauważył, że nie znajduje się w swoim mieszkaniu.. kurwa co ja tu robię. Szybko się ubrał i wybiegł. Biegł jak najdalej żeby chwile usiąść . Co ja robie? Ciągle powtarzał sobie te pytanie.. autobusem dojechał do domu, wziął szybki prysznic położył się, niech ten dzień się skończy.
Rozdział krótki ale jak list Kelvina treściwy.. każdy z nas czasem traci kontrole nad tym co robi ale mimo przeciwności losu nie możemy pozwolić aby mieć wyrzuty sumienia i za wszelką cenę pomagać sobie najgorszymi rzeczami tzw ,, zapominajkami ‘’ też tak uważasz?
Rozdział III
Jedyne czego możesz być pewien to rozczarowań.
Była słoneczna niedziela, Tomasz wraz z córką oraz ciocią Emily wybrali się do kościoła, aby pamiętać o zmarłej matce Tomasza. Całą mszę prowadził jeden z lepszych pastorów w tej części kraju. Michael Fricz wspomniany pastor, prowadził rozmowę (w krajach jak panama nie są głoszone kazania z powodu etyki.. ludność panamska twierdzi, że głoszenie kazań jest nie odpowiednim sformułowaniem do problemów świata).Rozmowa, miała na celu uświadomienia ludzi na temat życia po utracie bliskiej osoby, bądź zmiany która nie była spodziewana.. Nie uważacie, że temat jaki poruszył pastor jest tak naprawdę problemem codziennym u każdego z nas? Posłuchajcie uważnie Michaela…
Drodzy Państwo! Problem zagubienia.. to problem u każdego z nas, człowiek jest zbudowany w taki sposób aby mógł określić sam w sobie winę i karę, tylko właśnie co z winą? Kiedy u jednej osoby zawala się świat, po stracie bliskiej osoby, po przykrej sytuacji, zerwaniu oraz innych rzeczy, człowiek ten zadaje sobie pytanie, co zrobiłem/zrobiłam źle? Łatwiej szukać winny w sobie bo sumienie przeważnie zwala wine na samego siebie.. druga osoba jest zalewana przez nasze złe myśli nie winę.. dlatego tak trudno nam wrócić do normalności. Bo łatwiej nam patrzeć na to co było niż spojrzeć lepiej na to co będzie.. odnosząc się do wielu Religi świata, załóżmy chrześcijaństwo. Biblia w każdej nauce ma na celu pokazania, że wszystko co nas spotka w życiu przynosi nam korzyści. Tak możecie powiedzieć, że to chaotyczne ale tylko strata, upadek potrafi nam spojrzeć na swoją sytuacje z innej perspektywy, Abraham Lincol zawsze powtarzał, że człowiek nie wie, że robi źle póki dobrze jest i tu miał racje. Ilu z was, ilu !? potrafi usiąść wieczorem przy kominku i pomyśleć.. co mogę robić źle.. czy na pewno dobrze się zachowując będąc z chłopakiem, czy dobrze rozmawiam z rodziną czy wszystko co robi jest odpowiednie.. Dlaczego? Bo ludzie to idioci.. Każdy ma się za idealnych wręcz jest się przy drugiej osobie czystą łzą, przedstawiamy się jak małe dziecko, małe nie winne bezbronne.. a rzeczywistość i czas pokazuje jak bardzo jesteśmy zepsuci, odrobina złego truje całe ciało.
Po tej przemowie pastor zamknął księgę usiadł, i dał czas do namysłu ludzi stojących po tamtej stronie ołtarza, po krótkiej chwili ciszy Tomasz wyszedł, oddalił się dalej od świątyni, wyjmując z kieszeni ostatniego papierosa zapalił i myślał.. o Rosjance, o samobójstwie Kalvina, morderstwie matki, w tym czasie zadzwonił naczelnik zakładu w którym Tomasz pracuje.
- Halo?! Tomasz?
- Słucham co się dzieje?
- Kurwa, spierdolił.. ja pierdole jeżeli dowiedzą się o tym władzę panamskie, jest po mnie.
- Ale spokojnie, kto uciekł ?
- Karl.. Kurwa Karl uciekł
- Za 30 min będę proszę poczekać.
Tomasz wsiadł szybko w samochód i pojechał do zakładu, zapominając o przybywającej rodzinie w świątyni.. Zatrzymał się tuż przed wozami transportującymi grupy specjalnej zakładu.. Biegł szybko, w tym czasie wszystkie kody do bram, każde przejście wydawało się takie łatwe.
Jestem- odparł do naczelnika .. ehhh siedzący na pryczy uciekiniera Leon, płaczącym już piskiem (głosem nie można było to nazwać) odparł.. Pracuje jako naczelnik tego zakładu już 15 lat, nikomu ale to nikomu nie udało się uciec z tej dziury, a teraz co? Patrz.. uciekł przez wyważoną kratę. A strażnicy gdzie byli strażnicy, przecież jest 14 godzina!
Byli, ale blacha od rynny oślepiała budki strażnikom i przez 10 min nie patrzeli się na wschodnią cześć zakładu.. Musiał jebaniec od dłuższego czasu obserwować co się dzieje, i zaplanował to jak prawdziwy majstersczyk.. Kurwa jego mać, masz fajke? Odparł naczelnik do Tomasza. Mam ale chodźmy do pańskiego gabinetu.
Co ja mam teraz zrobić? Jest godzina 15;33, świrus jest za kratami od 1h 33 min a my siedzimy jak pizdy i nie dzwonimy po władzę.
- Panie naczelniku.. niech pan pokaże mi jego akta
Leon szybko przewracał stertę akt osadzonych aby znaleźć tą, której szuka.. po czym rzucił na stół przed Tomaszem, to on
Tomasz zamilkł kiedy zobaczył zdj uciekiniera.. Skurwiel
- że co?
- Skurwiel.. Ten jebany skurwiel on zamordował moją matke!! Tomasz rzucił aktami o ścianę, wyjął fajkę z szuflady naczelnika i zamilkł.
- Panie naczelniku, niech pan nie dzwoni po władze, znajdę go..
- Oszalałeś ? to morderca chuj wie co siedzi takiemu w głowie.
- Nie rozumie pan? On zabił moją matkę.. teraz może polować na innych a ja mam czekać, aż te matoły go znajdą? Oni mają milion pierdolonych innych spraw, żeby tylko zająć się tą jedyną.
- i jak Ty to sobie wszystko wyobrażasz?
- zrobimy tak. Zwolnię się, złoże wymówienie pod pretekstem problemów emocjonalnych, a zatrudnię się w firmie przewozowej mojego kuzyna.. Da mi pan wszystkie, ale to wszystkie dokumenty związane ze świrusem, przeanalizuję porozmawiam z terapeutami i rozpocznę poszukiwania, będę na bieżąco informował pana o postępach..
- No nie wiem, boję się że to nie wyjdzie
- A ja nie mam czasu przejmować jak Ty pizdą! Jutro przyśle wymówienie, a dokumenty proszę przesłać na adres. Tomasz wyszedł z gabinetu wsiadł do samochodu i wrócił do domu, fajka szybki drink kanapa i myślenie, analizowanie, planowanie to wszystko, już będzie ciążyło na Tomaszu z każdej godziny na godzinę, każdego kolejnego dnia poszukiwania. Tomasz zgasił światło położył się do łóżka i zasnął.
Czujecie ? ta gra się zaczyna, psychologiczne szachy między nim a mordercą.. Tylko kto z tej wojny trafi ponownie do szpitala, ale jako pacjent…
Komentarze (2)
Stwórz świat w którym czytelnik budowany napięciem w opowiadaniu przestraszy się przelatujacej muchy. Serio. Uwierz mi jesteś w stanie to opisać.
Napisałeś tak:
"Tomasza prowadzi już inny pracownik, idąc przez długi korytarz oświecony jedynie dwoma lampkami, można poczuć się jak w horrorze"
Rewelacja scena. Tylko, że cholera nie dla czytelnika!
A weź kartkę i wyobraź sobie co mógłbyś w takim korytarzu zobaczyć? Jak się byś czuł w półmroku, w którym cienie bez żadnych przeszkód odkrywają Twoje najgorszege lęki, co byś zaczął myśleć gdy nagle łapa przed Tobą nagle gaśnie pozostawiając Cię z ciemnościach?
To tylko przykłady. Pisz. Pisz. Pisz a któregoś dnia napiszesz taki horror, że sam pisząc ostatnie zdanie poczujesz ulgę.
...bo o tym, że Ty autor pisząc horror i Ty jako narrator piszesz, że "można się poczuć jak w horrorze" to juz nawet nie wspomnę.
No. Powodzenia i do roboty
"Pije sam bo nikogo nie mam.. nawet gościu z lustra jakoś mnie unika i jest coś nie wyraźny" - interesujący dobór słów. 4:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania