Ego, sprawczość determinizm V
"Dlaczego pragnę być najlepszy i z pewnością będę"
Na kanwie intelektualnego rozwoju, który jest wynikiem zdolności i skłonności do obserwacji zachowań, które człowiek przejawia, sposobu myślenia, który mocno rzutuje na samo zachowanie i rodzaj podejmowanych decyzji. We wcześniejszym fragmencie mówiłem na temat dwóch, istotnych dla człowieka aspektach: poczuciu odpowiedzialności za siebie i własne życie, jako podłożu do dalszej decyzyjności, sprawczości i kontroli nad sobą i życiem.
Jednak, obok pewnych założeń, które są filozoficzne i które wymagają realnej, świadomej aplikacji do życia, nie można zapomnieć o tym, że poszczególne struktury psychiczne działają wedle swych praw. Nie można nie tylko ignorować tego faktu, ale również go bagatelizować. Mówię o tym dlatego, iż w pewnym momencie może dojść do wewnętrznego konfliktu – świadome ja konkuruje z nieświadomym ja – nieświadome ja natomiast to zbiór przeświadczeń i wyobrażeń na własny temat. Jeśli przeświadczenia te powstawały na bazie negatywnych, trudnych, nieakceptowalnych przez człowieka doświadczeń, jego wyobrażenie na swój temat jest niekorzystne.
Dochodzi tutaj do spopularyzowanego terminu jakim jest ukształtowanie się niskiej samooceny. Można mówić o niskim poczuciu wartości, jednak dla mnie jest to pojęcie bardziej mgliste, niestabilne, pozbawione realnego, mechanicznego sensu. Niska samoocena natomiast obnaża struktury myślowe, które następnie determinują jakość życia, poziom samozadowolenia, skłonność do rozwoju, chęć do stawiania siebie w sytuacjach trudnych, takich, które są wymagające i mocno weryfikować dotychczas nabyte umiejętności. Wszystko dlatego, że jedną z funkcji tożsamości, która zakorzeniona jest w nieświadomości, zatem stanowi proces w tle, którego działalność tylko w niewielki stopniu przenika do świadomości i najczęściej stanowi końcowy produkt procesów emocjonalno-myślowych, jak skrótowy wniosek, jest dążenie do potwierdzenia. Każda tożsamość, tak samo twórcza, jak też destruktywna, dąży do potwierdzenia swojej bytności w świecie. Zatem człowiek, często nieświadomie, podejmuje takie decyzje, które finalnie stworzą doświadczenie potwierdzającego jego głęboko zakorzenione przeświadczenia na swój temat.
Dlatego, we wstępnie nakreśliłem podstawę ludzkiej świadomości. Nie można jednak, o ile zakładamy, że człowiek żyje w świecie realistycznym, który rządzi się podług określonych mechanizmów psychicznych, opierać się wyłącznie na operowaniu idealizmami, które w teorii są zacne i słuszne, w praktyce jednak nastręczać mogą wewnętrznych trudności, napięcia i niezrozumienia przyczyn wprowadzenia realnej zmiany do struktury swojego bytu (całości procesów psychicznych, które zachodzą świadomie i nieświadomie).
Dlatego wartym jest poruszenia kwestia następująca: w jaki sposób w ogóle kształtuje się tożsamość człowieka oraz dlaczego determinuje jego dalsze życie: dobrostan psychiczny, zamożność, zadowolenie z życia, zdolność do przeżywania głębszych emocji, ale też zdolność do konfrontacji ze stanami niewygodnymi, jak również, w jaki sposób tożsamość, sama w sobie, nie determinuje rodzaj decyzji i zachowanie człowieka.
Udajmy się zatem do zalążka, czyli narodzin tożsamości, które, wedle mechanizmów psychicznym, mają początek już po narodzeniu fizycznym. Oczywiście tego rodzaju kwestie można rozpatrywać na wielu płaszczyznach, jak religijna, filozoficzna, ale związana z metafizyką, ezoteryczna, gdzie poszczególne prądy myślowe wprowadzają różnego typu założenia, które także określają w pewien sposób nie tyle mechanizm powstawania tożsamości, co sensowność wykształcenia się określonej tożsamości (sensowność ta jest częściej potrzeba, gdy tożsamość staje się życiowym i poznawczym ciężarem i zmierza w stronę niemocy, a nie sprawczości). Ja jednak skupię się wyłącznie na mechanice bez doprawiania temu ideologii.
Warto także wprowadzić pewne definicje. Czym tak naprawdę jest tożsamość? Odpowiedź, że tożsamość to ja, tożsamość to to, kim jestem, chociaż w zasadzie logiczne i prawdziwe, nie udziela żadnej odpowiedzi, a posługuje się mniej lub bardziej synonimami. Bo kim jestem „ja”. I dopiero to pytanie pozwala: Kim „ja” jestem, pozwala uchwycić tożsamość jako mechanizm. Tożsamość to nic innego, jak definiowanie siebie, postrzeganie siebie, określanie i ocenianie. Tożsamość to nic innego, jak sposób, w jaki człowiek siebie widzi, to następnie generuje emocje lub je reaktywuje.
Reaktywna jest wynikiem przeszłych doświadczeń, które miały pierwotny wpływ na kształtowanie się poglądów, osądów i przeświadczeń na temat własnej osoby, nowe emocje są najczęściej wynikiem konfrontacji ja ze światem – zarówno wewnętrznym, jak i zewnętrznym. Nasza reakcja na zdarzenie jest uwarunkowana naszym przeświadczeniem na swój temat. Jednak osoba będzie lgnąć do ludzi o charakterze toksycznym, zaborczym, czy agresywnym, inna natychmiast się odetnie. Wszystko to, decyzje, jakie podejmujemy, działania, jakie wdrażamy, jest wynikiem tożsamości, czyli przeświadczenia na temat samego siebie.
W tym miejscu pragnę uściślić jeden termin – determinizm. Wedle mojej oceny zjawisko determinizmu w życiu człowieka jest nie tylko obecne, ale najmocniej powiązane z tożsamością człowieka. Nasze decyzje zawsze mają logiczne wytłumaczenie, chociaż często logika ta może wykazać wyłącznie powiązanie pomiędzy decyzją a jej podłożem, tworząc zamknięty system, który sprawia, że zachowanie posiada logiczne wytłumaczenie – podłoże, samemu będąc nielogicznym, irracjonalnym lub nieadekwatnym. Determinizm, wedle tożsamości, zakłada pewne, wewnętrzne nastawienie do życia: dla jednego człowieka życie jawi się jako coś ciekawego, pociągającego, warto eksploracji, dla innego jako ciężar, brzemię niemożliwe do zniesienia.
Dla kogoś wejście w relację romantyczną jest naturalne, dla kogoś staje się wyzwaniem, ponieważ niezdolność do akceptacji siebie budzi wątpliwości w to, że uczucie drugiego człowieka jest szczerze. Finalnie jednak nasze decyzje często determinuje tożsamość. Jednocześnie, z biegiem lat wykształcamy dwa rodzaje tożsamości lub jeden, bardzo spójny model tożsamościowy – to, którą ścieżkę obierze człowiek, zależy od jego wczesnych, pierwotnych doświadczeń. W obu przypadkach przejawem świadomej i rozumowej tożsamości jest ego. W przypadku tożsamości, która człowiekowi nie pasuje, sprawia, iż ten w negatywny sposób ocenia siebie, ego częściej staje się buforem bezpieczeństwa, nadmierną idealizacją własnego ja – złożonym systemem rekompensacji. W przypadku tożsamości w obszarze emocjonalnym, która wykształciła pozytywne przeświadczenia na swój temat, ego jako element rozumowy, świadomy, nie podejmuje walki z emocjonalnym przeświadczeniem, ale realnie może wzrastać na takim gruncie. Myślę, że jest to teoria bliska pismom Junga, którego wiele uwag podzielam.
Mogę zatem określić, iż tożsamość u swych podstaw kształtuje się w bardzo wczesnym okresie życia człowieka. Wszelkie doświadczenia – stanowiące wyzwanie, jak również pozytywne w odbiorze stają się następnie elementem składowym przeświadczenia na swój temat. Natomiast przeświadczenie to często determinuje sposób podejmowania decyzji, ich jakość, procesy myślowe oraz przeżywanie własnej obecności w świecie – obecność jako coś pociągającego lub obecność jako pasmo cierpień. Wszelkie, bazowe elementy tożsamości funkcjonują w obszarze nieświadomości, jako procesy w tle, które tworzą zamkniętą strukturę, stabilizując w ten sposób osobowość (stabilizacja osobowa nie jest tym samym, co stabilność emocjonalna – stabilizacja osobowa to powtarzalność wzorców i zachowań, bez względu na poziom stabilności emocjonalnej – niestabilność emocjonalna może być wynikiem ustabilizowanej osobowości o określonym rysie). Z biegiem lat, rozwojem zdolności poznawczych, kolejnych doświadczeń człowiek wykształca bardziej świadomą część własnego ja, która jest nakierowana na jednostkowość, indywidualność, podczas gdy tożsamość emocjonalna i nieświadoma, jest bardziej zbiorcza, ogólna. Tym jednostkowym przejawem świadomości jest ego, który ma dwa podstawowe cele, zależne od rodzaju tożsamości – potwierdzenie lub zaprzeczenie tego, jak człowiek postrzega siebie. Jednak, nawet na poziomie świadomości, to, jaką ścieżkę ego obierze, zdeterminowane jest przez tożsamość emocjonalną.
Warto jednak mieć na uwadze, iż dążenie do zaprzeczenia tego, jak człowiek postrzega siebie, chociaż często dostarcza rozumowych, racjonalnych, twardych dowodów w postaci rezultatów w rzeczywistym świecie, tego typu dowody nie mają odzwierciedlenia w emocjonalnej sferze tożsamości. To znaczy rozumowe dążenie do zmiany negatywnego przeświadczenia na swój temat nie jest możliwe poprzez próby zaprzeczenia i stworzenia nowej tożsamości poprzez działanie. Chociaż może to wpływać na rozwój ego i jego ugruntowanie, finalnie ego to stoi w sprzeczności z wewnętrznym obrazem własnego ja, co powoduje napięcie, generuje konflikt i ogranicza dostęp do głębszych warstw psychicznych człowieka, jego zasobów i możliwości, ponieważ nieustannie dochodzi do próby zaprzeczenia – wyparcia lub kompensacji. Dlatego mówię o tym teraz, aby wykazać, że nasze rozumowe działania, nie ważne jak ambitne i szczytne, mogą okazać się bezskuteczne jako narzędzie redefinicji tożsamości emocjonalnej.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania