Egzystencja motyla
Dla odmiany - spróbowałem czegoś innego.
"Egzystencja motyla"
Lubię deszcz.
Lubię, kiedy zimne krople życia
spływają po nieczułej skórze
martwego umysłu.
Lubię ciemność.
Lubię, kiedy nie widzicie mnie,
patrzącego z kąta jak kroczycie
w strugach zawodnego światła.
Lubię patrzeć.
Lubię ten zdziwiony wyraz twarzy,
kiedy po raz kolejny spotkała mnie
w tej samej uliczce w środku nocy.
Lubię słuchać.
Lubię dźwięk odbezpieczanej broni
gdzieś za szumem moich ścian,
tuż przed wybuchem przy uchu.
I nienawidzę myśleć,
Egzystencja jadowitego motyla
rozjebanego na obsranej szybie
jadącej w głębokie pizdu tępoty.
Na szczęście lubię być
naturalnym wrogiem
samego siebie.
Komentarze (2)
Uwielbienie deszczu (szarość), ciemności (schronienie), słuchania i patrzenia (ale nie mowy...) - trochę mi zapachniało mordercą-dekadentem, który toczy walkę sam ze sobą. Fajnie to jest splecione - niby opis zabójcy, czyhającego na ofiarę, ale za to te wstawki zaczynające się od "lubię" formułują alter ego bohatera, którym jest introwertyk-psychopata. Mamy więc podział na "nieśmiałość"/nienawiść. Ostatnia zwrotka potwierdza tylko, że nasz rzeźnik znajduję ukojenie w odbieraniu życia i robi by sobie ulżyć :D Nasz narrator "nienawidzi myśleć", tu mam mały problem: czyżby jakaś iskierka moralności, dawnego, "ja" tliła się jeszcze skromnie w jego sercu? 5. Bardzo wysoki poziom.
Pomyślałem podobnie jak Jared. Pierwsza myśl *to jakieś alter ego*. Całość jest świetna. Bardzo mi się podobało i zajebiście ubrane słowa :) 5
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania