Ekosystem zagłady
pozwolono nam żyć jak chcieliśmy
dążymy, więc do ostatecznego wymarcia-
mrówki na kontynentach międzyplanetarnych
dzieci zagubione w czystej konsumpcji
dotknie nas kiedyś własna zagłada
własny wybuch nas kiedyś dosięgnie
robaczki świętojańskie
pozbawione światła
i będzie trwać
ten świat
bez nas
niezmiennie
i zmiennie
ekosystem pierwotnie idealny
jak to było miliardy lat wcześniej
piszę z perspektywy niknącego płatka.
Komentarze (2)
Po przeczytaniu tego wiersza mam wrażenie że, jesteś bardzo wrażliwa. Twoje wiersze są bardzo inspirujące ;)
Dzięki:) chyba jestem:P ale to chyba dobrze:) pozwala mi to cieszyć się drobnostkami:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania