Eksperyment
Spoglądam w głębie waszych oczu. Widzę w nich ocean, który nie ma dna.
Zazdroszczę wam tego wszystkiego. W moich oczach tylko płytka kałuża.
Dlaczego tak wiele mi brakuje? Jestem przecież tylko marnym eksperymentem.
Piętno tego czynu ciągle mnie prześladuje. Nie potrafię się od niego uwolnić.
Za każdym razem gdy się podnoszę, jego ciężar wbija mnie w ziemię. Chciałbym o nim zapomnieć, ale wraca każdej nocy.
Jego obwiniam za wszystkie porażki. Zmienił on moje oblicze.
Czym sobie zasłużyłem? Dlaczego to wszystko nie mogło zakończyć się tamtego letniego dnia?
Stałem się tylko eksperymentem. Nie chciałem taki być.
Ten czyn sprawił, że moja definicja uległa zmianie. Teraz stoję już tylko nad swoim grobem.
Umarłem tamtego pięknego dnia. Słońce świeciło, lecz ja widziałem noc.
Księżyc przyświecał mi nocami i przypominał o bólu. Nie ufaj moim słowom.
One są tylko prawdą. Prawdą jest, że jestem eksperymentem.
Komentarze (2)
Ogólnie to nie pierwszy twój wiersz, który czytam. Piszesz bardzo mądrze i głęboko. Nie wiem dlaczego ktoś wstawił Ci "anonimową 1' ode mnie masz 5 :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania