eksperymentowanie - bełkot czy poezja?
Prostota, z jaką na świat przychodzi nowy dzień.
Dziecko wyklute z pyłu po tobie.
Obłąkanie, nie mieszczące się w strumieniach znaczeń.
Wszystko, na czym opieramy łokcie,
kiedy stół nie wystarczy do zwykłej rozmowy.
Ja tego nie znam, nie rozumiem,
rzeczy dzieją się w swoich promieniach,
zataczają kręgi,
więcej po nich odkłada się na szybach,
niż w historiach o nas.
Barbara miała lat osiemnaście, kiedy urodziła
pierwszego syna. Syn przyszedł na świat w bieliźnie,
obsrany i skłonny oddać mocz pierwszemu oficerowi,
który się zaanonsuje. To było ciut przed wojną, kiedy
z nieba spadały cegłówki wielkości znaczków pocztowych,
kiedy okopywano kalendarze na wypadek wybuchu trójramiennej
czkawki.
Niby nic, ot, zwykła historia, a ręce same składają się
w pistolet. Naciskają kciuk. Rozlega się strzał.
Komentarze (21)
Proza poetycka. Dla mnie piękna.
Dziękuję. Zadałem to pytanie, bo takie pisanie leży mi w sercu. Inna sprawa, co myślą o tym odbiorcy.
Tylko czemu ona miała siedemdziesiąt osiem, zamiast osiemnaście?
Napisałem go szybko, i myślę że w tym fragmencie zadecydowało efekciarstwo (sic!)
To ożywianie trupa też nieco dziwne...
Gdybym tego wiersza nie uważał za dziwny, nie pytałbym, czy to bełkot jeszcze, czy już poezja ;-)
Unikat, to tylko dwa miejsca, które budzą zastrzeżenia. Poprawisz w sekundę i będzie miodzio.
laura123 mogę poprawić osiemnastkę, ale trup musi zostać.
Unikat, ten trup to potrzebny jak kij do d..y.
Zakończ na strzał, zostaw niedomówienie...
laura123 Jest jak mówisz.
Ciekawie, kilka bardzo moich miejsc. Raczej na początku, nie na końcu.
Początek też bardziej czuję niż koniec, pozdrawiam, dzięki za zajrzenie ;)
Unikat no mam to samo.
Dobre
Dzięki za komentarz, ja mam mieszane uczucia co do tekstu.
Jak najbardziej poezja, ale tym razem jakoś nie załapałam klimatu. W sensie – nie porwało mnie. Oprócz końcówki – ostre odcięcie bez poszarpanych brzegów.
Kojarzy mi się stylem z jednym poetą, ale że go tu nie ma, to nie będziem deliberować.
Pytanie, czy w poezji można dać się porwać słowom - czy każde musi współgrać jak w mechanizmie. Ja tego do końca jeszcze nie wiem, więc zdaje się na wasze opinie.
Nie ma piękniejszej poezji od tej, gdzie każde słowo ma swoje miejsce. W tym wierszu dałem się ponieść, i tu się pojawia pytanie - czy to ma wartość ? Odpowiedź jest chyba taka, że to też poezja jednak. Hm.
Unikat – dla mnie porwanie słowem jest wtedy, gdy to słowo trafi na dobry (dla niego) grunt. Np. podobną wrażliwość, doświadczenie. Albo jakiś inną rzecz, która pozwala na współodczuwanie. Czytam – jak swoje – i od razu widzę, czuję. Wtedy czuję się porwana ;).
Tjeri Pięknie to ujęłaś ;-)
Sorry, piszę o wierszu, dla mnie to bełkot. Im bardziej odlotowo niezrozumiały, tym bardziej chwalony. Nie sądzę, żeby dało się coś takiego napisać, bez wspomagania używkami.
Dzięki za zajrzenie :) Nic nie brałem, nawet piwo piję 0.0% :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania