Eksterioryzator

wydostać się z użebrowanej klatki?

pewnie, ale tylko po to, by wniknąć, energicznie,

w inną. wstrzelić się siłą rozpędu,

ledwie wypowiedzianym słowem "wieczność".

 

a dookolni? ledwie plankton egzekucyjny,*

żałośni potępiacze gotowi rozszarpać szpalerzyną

nie najbielszych klisk za samo tylko bycie obok;

pyłki poniewierające się między kałużami.

 

niech cudownie razi je nasza krucha i delikatna

jak lukier, równie mistyczna, co konwencjonalna,

wolność, ten skromny bukiecik złożony u stóp

pomnika przedstawiającego Władcę Bez Głowy,

 

niech bawią imiona, jakie sobie nawzajem nadaliśmy

(żadnego nie znajdziecie, opluwacze,

w Centralnym Rejestrze Pseudonimów!).

 

ty również wzleć. mój okopcony sufit

od biedy będzie robić za niebo, ornamenty kasetonów

– za strzałki warunkowego skrętu w lewo.

 

i w dół, pod serce. widzisz ten kryty słomą

stupiętrowy apartamentowiec? ma tylko jednego

lokatora. rozbij którąkolwiek z nieprzeliczonych szyb,

uwolnij bezludną istotę.

 

*tak jakoś postanowiłem ponawiązywać do tytułu

"Ogród koncentracyjny" Marcina Świetlickiego,

pobawić się nim.

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania