Elegia o chłopcu pełnym afirmacji

Ziemio nie kryj mojej krwi, iżby mój krzyk nie ustawał.

Księga Hioba (Hi 16, 18)

 

Niewiele wiadomo o tym człowieku.

Tak naprawdę tylko tyle, że jest autorem poniższego listu.

 

Szanowni Państwo Naziści,

w pierwszych słowach mego listu pragnę z tego miejsca wyrazić swą szczerą wdzięczność, iż w

mijającym roku pozostałem przy życiu ja oraz moja najbliższa rodzina. Wiem, moje życie oraz

zdrowie nie są wiele warte, na pewno znacznie mniej niż Wasze, jednak jakoś przywykłem już do

niego i nawet, rzec by można, polubiłem je. Jestem doskonale świadom swoich rozlicznych

niedostatków na poziomie psychiki, intelektu oraz jakże ułomnego ciała. Ciężkim grzechem byłoby

ignorowanie faktu, że ktoś ma bardziej wzniosłe myśli, lepiej rozwinięte zdolności społeczne,

bardziej gibkie ciało, a drugi jest obarczony nerwicą, skłonnością do alkoholizmu, erotomanii,

hazardu, autoerotyzmu czy innych ciężkich przywar. Taka osoba w najlepszym razie jest wysoce

nieestetyczna i rani tym uczucia otoczenia, a w najgorszym razie - może być dla tegoż otoczenia

niebezpieczna. Pragnąłbym również odnieść się do wysuwanych czasami wobec Was zarzutów o

ksenofobię, jak również inne fobie (np. homofobia). Niby jakim cudem osoba silna, piękna, zdrowa,

mądra, z niemalże doskonałą kompozycją genów miałaby odczuwać lęk wobec kogokolwiek?

Owszem, może czuć uzasadnioną odrazę albo przynajmniej dyskomfort - ale mówienie o

jakiejkolwiek fobii jest absolutnie niedorzeczne. Totalny absurd!

Chciałbym również podkreślić, iż w pełni świadom jestem, jak wysoce niewskazane jest, aby moje

geny ulegały dalszemu rozprzestrzenianiu, tym bardziej wdzięczny jestem, za wielkodusznie daną mi

możliwość pozostania przy życiu jeszcze trochę. I z całą stanowczością potępiam swego brata

Icchoka Malmeda za jego haniebny czyn, gdyż pod żadnym pozorem nie wolno niszczyć tego, co

piękne, mądre i silne. Żałuję, że wylał swą żółć, swój jad, miast przezwyciężyć swą słabość i

przekuć ją w miłość... Z całego serca przepraszam Was za niego i za jego bezmyślny postępek.

Głęboko wierzę, że Historia go jednoznacznie potępi i na zawsze wymaże jego imię, tak samo jak

Wy wymazaliście jego ciało spośród ludzkich istnień. I oczywiście nie uważam, byście powinni

przepraszać za to, że wcześniej zdecydowaliście, iż jego rodzice powinni dokonać swego żywota -

mieliście do tego pełne prawo. Najwyższej pogardy są wszelcy uzurpatorzy zrównujący wszelkie

życie ludzkie, postulujący agnostycyzm i zdanie się na werdykt boski. Wszyscy mamy bowiem oczy,

uszy i inne zmysły (nie każdy w równym wymiarze) i nie wolno nam się zrzekać prawa

wnioskowania na bazie tychże zmysłów, nie wyłączając wnioskowania heurystycznego. I wdrażać te

wnioski w życie - nawet jeśli skutkiem tego wdrożenia jest czyjaś śmierć - nie każde życie jest

przecież potrzebne, nie oszukujmy się, że jest (owszem, może trochę głupio zginąć przez

niedopracowaną heurystykę, ale to trochę jak z motoryzacją - czy należy zaprzestać używania

samochodów tylko dlatego, że zdarzają się wypadki?). Afirmujmy nasz piękny świat, afirmujmy

każdy gest, afirmujmy każdy werdykt - może w tej afirmacji wykuje się nasze osobiste piękno i siła?

Może dzięki afirmacji uda się nawet tym słabym spośród nas stopniowo dojrzeć i wyewoluować na

prawdziwego Człowieka przez duże C albo nawet U Umlaut? Dlatego w całości odrzucam wszelkie

ohydne próby splugawiania rzeczywistości, jakich podejmują się pseudoartyści - na przykład ci

klasyfikowani jako brutaliści czy nowi brutaliści. Nie wiem, czy warto zniżać się do opluwania tej

obrzydliwej uczty brudu - może lepiej po prostu przemilczeć? A już na pewno nie wystawiać w

teatrach.

Wierzę, że jedynymi prawdziwymi środkami wyrazu są radość i piękno. Dlatego pragnę złożyć

wszystkim w nadchodzącym Nowym Roku wszelkiej pomyślności - byście odnaleźli w sobie siłę do

bycia sobą, do uporczywego czynienia świata jeszcze lepszym miejscem.

Serce me przepełnia miłość, a dusza śpiewa... to Wam dedykuję tę przepiękną, skoczną piosenkę:

 

"From the ruins risen slowly

To the future turned we stand

Flourish in this blessing glory

Flourish, German fatherland"

 

(To nagranie niemieckiego zespołu muzycznego Alphaville pod tytułem "To Germany with Love" -

na pewno bez problemu znajdziecie je w internecie)

 

To juź koniec tego listu. Nie był podpisany. Kończy się jakimś niezgrabnym, jak dla mnie,

nawiasem...

Jak tak się trochę zastanowię, to znacznie lepiej pasowałoby mi odwołanie do utworu „Uprising”

zespołu Muse:

 

"They will not force us

They will stop degrading us

They will not control us

We will be victorious”

 

To też całkiem łatwo znaleźć w internecie.

Średnia ocena: 4.2  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze

  • kigja miesiąc temu
    Nowoczesne wstawki muzyczne psują, moim zdaniem, odbiór treści.
    Pozdrawiam
  • Tjeri miesiąc temu
    Straszny bigos...
    Wspomnienie postaci jak najbardziej na plus. Nie znałam, a warto wiedzieć i pamiętać.
    Rozważania pod listem to już inna bajka, a niżej, jeszcze inna. Wszystko wymieszane w bałaganie.
  • moremover miesiąc temu
    Kigja, Tjeri: dzięki za "feedback". Nie wiem, wydaje mi się, że do tego tekstu jest dość prosty "klucz", który pozwala dostrzec spójność.. A współczesne wstawki muzyczne są tu nie bez ważnego powodu...
    Dodam, że nawiązania do Powstania Warszawskiego ("Elegia o..."), Powstania w Getcie (słowa z księgi Hioba wyryte są na tablicy Umschlagplatzu) i do historii w getcie w Białymstoku (notabene w Białymstoku na terenie byłego getta przebiega dziś ul. Malmeda) pojawiają się w pewnym sensie trochę "dla zmyłki", gdyż bohater tego utworu to człowiek przełomu XX i XXI wieku... Może napisałem trochę za dużo, ale mam nadzieję ułatwi to zrozumienie moich intencji
  • Tjeri miesiąc temu
    "Dodam, że nawiązania do Powstania Warszawskiego ("Elegia o..."), Powstania w Getcie (słowa z księgi Hioba wyryte są na tablicy Umschlagplatzu) i do historii w getcie w Białymstoku (notabene w Białymstoku na terenie byłego getta przebiega dziś ul. Malmeda) pojawiają się w pewnym sensie trochę "dla zmyłki", gdyż bohater tego utworu to człowiek przełomu XX i XXI wieku... "

    Moremover... to akurat jasne, że postać wzmiankowana w liście nie jest "bohaterem" tekstu... Moje słowa to nie interpretacja, a opis wrażeń.
    Całość w tym kształcie po prostu do mnie nie przemawia. Gdyby nie fakt, że dowiedziałam się o ciekawej postaci, miałabym trudność z doczytaniem. Ale każdy ma inny gust i oczekiwania. Nie jestem targetem takiego stylu, co nie znaczy, że nie znajdziesz entuzjastów.
  • moremover miesiąc temu
    Niestety ta walka cały czas trwa i (również niestety) ostatnio coraz bardziej to widać. Odniesienia do utworów współczesnej muzyki rozrywkowej z jednej strony ukazują (znów niestety) aktualność i powszechność tematu, z drugiej strony, zagrzewają do walki, dodają energii, by się nie poddawać, aby "never give in" (np. The Cure, Fight). Zresztą przy okazji zachęcam też do przyjrzenia się sylwetce lidera Muse (oczywiście lidera The Cure też : )
  • Jarema miesiąc temu
    Nie che mi się szukać, a czym ta sylwetka tego lidera tak ci zaiponowała?
  • moremover miesiąc temu
    Kto szuka, ten znajduje...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania