Elekcje

Ze szkół wiemy, że pierwszym naszym królem elekcyjnym był Henryk Walezy.

Czy to jest prawna?

Słownik języka polskiego mówi, że elekcja to „wybór przez głosowanie na wysokie stanowisko lub urząd”. Zgodnie z tą definicją pierwsza elekcja króla Polski odbyła się o wiele wcześniej.

Po śmierci Kazimierza Wielkiego nastąpił w Polsce kryzys władzy. Przez ponad dziesięć lat panował siostrzeniec zmarłego, węgierski król Ludwik i był to zły okres dla Polski. W tym czasie utraciliśmy wiele ziem, ze Śląskiem na czele. Doszło też do walk wewnętrznych i nadmiernego wzrostu znaczenia tzw. „panów krakowskich”, czyli bogatej szlachty małopolskiej. Ludwik nie miał synów i dlatego - podlizawszy się szlachcie przywilejem koszyckim - załatwił swojej córce Jadwidze tron polski. Wszystko poszłoby dobrze, tylko że w Polsce kobieta nie mogła być samodzielną królową. Musiała wyjść za mąż, a wtedy jej małżonek zostawał królem „z prawa żony” (iure uxoris) i rządził wraz z nią. Należało więc szybko znaleźć Jadwidze męża i panowie krakowscy ochoczo się tego podjęli.

Poważnym kandydatem był książę mazowiecki Ziemowit IV, ale panowie krakowscy go nie chcieli, bo po koronacji mógłby powiedzieć: „Jestem Piastem i potomkiem po mieczu Bolesława Krzywoustego. Nie jestem więc wybranym przez was królem z prawa żony, tylko legalnym spadkobiercą polskiej korony”. Woleli więc obcokrajowca, który byłby od nich zależny.

Najlepszym kandydatem okazał się wielki książę litewski Jogaila. Ten zgodził się na wszystkie stawiane mu warunki, ochrzcił się, poślubił Jadwigę i został pierwszym elekcyjnym królem Polski jako Władysław II Jagiełło.

Król iure uxoris miał słabą pozycję, bo z chwilą śmierci małżonki i przy braku potomstwa tracił koronę. Takie coś przydarzyło się Jagielle po śmierci Jadwigi i o mały włos nie został na lodzie. Na jego szczęście polscy możnowładcy chcieli utrzymać unię z Litwą i - obawiając się chaosu - zostawili go przy władzy. Ożenili go też zaraz z wnuczką Kazimierza Wielkiego Anną Cylejską, aby w ten sposób potwierdzić jego prawo do tronu.

Taka sama sytuacja powtórzyła się, gdy zmarła Anna. Tym razem jednak król miał z nią córkę, więc na razie czuł się bezpieczny.

Trzeci raz Jagiełło już nie chciał ryzykować. Nadał więc szybko szlachcie dwa nowe przywileje, a w zamian uzyskał zabezpieczenie tronu dla siebie i gwarancję odziedziczenia go przez synów. W ten oto sposób powstała dynastia Jagiellonów. Była ona niby dziedziczna, ale praktycznie elekcyjna, bo po śmierci każdego władcy następowało bezkrólewie i musiał zostać oficjalnie wybrany nowy król. Aby zapewnić tron swoim synom, kolejni Jagiellonowie powtarzali manewr Władysława i nadawali szlachcie nowe przywileje, które osłabiały władzę królewskiej. W sumie nadali ich trzynaście, z czego sam Jagiełło aż pięć.

Za jagiellońskich też czasów zwołano pierwszy sejm, a już na trzecim uchwalono konstytucję „Nihil novi”, która praktycznie wiązała ręce króla w sprawach państwowych.

W tamtym czasie Polska rozrastała się terytorialnie i potrzebowała silnej władzy, ale zajęci trzymaniem się stołka Jagiellonowie, nie potrafili jej stworzyć. Wielka na zewnątrz Polska, od środka zaczynała słabnąć.

Po śmieci Zygmunta Augusta zwołano sejm konwokacyjny, który zdecydował, że nie będzie już dziedziczenia tronu, a nowy król będzie każdorazowo wybierany przez szlachtę. Będzie on też musiał zaakceptować listę jej żądań, tworzoną na nowo dla każdego elekta. Do tego uchwalono, że każdy szlachcic będzie mógł osobiście wziąć udział w głosowaniu. Oznaczało to, że nawet najgłupsi i niepiśmienni mogli wybierać króla. Tacy wyborcy mogli być łatwo przekupywani przez magnatów, których z kolei przekupywali kandydaci do tronu.

W wyniku tych decyzji Polska stała się krajem, w którym można było zostać królem na drodze nieograniczonego przetargu. W przetargach tych wszystkie chwyty były dozwolone - z wprowadzaniem obcych wojsk włącznie. Prawie każdy nowy król był gorszy od poprzedniego, kraj popadał w ruinę, a złota wolność szlachecka kwitła.

Aż nadszedł dzień, gdy przetarg wygrał były kochanek rosyjskiej carycy i niedługo potem państwo polskie przestało istnieć.

Powszechnie utarło się przekonanie, że Polska za Jagiellonów była wielka jak nigdy. Nie można temu zaprzeczyć, ale trzeba też pamiętać, że właśnie od tamtych czasów zaczęło się systematyczne osłabianie władzy królewskiej przez nadawanie przywilejów szlachcie, co po latach doprowadziło do upadku państwa.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania