Entropia
Przedmioty
wszystkie ich cechy
wymiary
wielości
traciły twardość
kontury
cienie
wszystko to
co było
warunkiem istnienia
wprawione zostało
w ruch do potęgi minus N
To co potrafiliśmy nazwać
płynęło teraz bezbrzeżną rzeką
nawet dzieła malarstwa
wyrywały się z ciasnych ram
wspólnie z utworami muzyki
i słowami
zwinnie
pokonywały
barierę palców
(widzów obserwatorów poszukiwaczy)
i znikały gdzieś w ….
/ nazwa jest bez znaczenia!/
Niewykluczone że nadal trwały
/olbrzymie wszechobecne/
niedające
się odnaleźć
/ nazwać /
jeżeli tylko nie utracimy
pamięci o nazwach
będziemy mogli powiedzieć że jesteśmy
Jesteśmy?
Może wiem kim jestem?
Nie wiem gdzie jestem….
Nie wiem?/
Wszelkie zdarzenia
dzieje
symbole
wirowały bez celu
/ to co stworzyli
dla nas poprzednicy
wirowało
w wielkiej rozpadlinie
Wirowało w wielkiej rozpadlinie?
Co to znaczy? /
Czy to znaczy
że coś runęło
w przepaść
w pułapkę ?
A może raczej uniosło się tak wysoko
że nikt nie potrafił sobie tego wyobrazić?
A teraz wirowało
chociaż to słowo do niczego nie pasuje----
Czy (to) słowo
do niczego/ nie pasuje?
Przecież słowa
również utonęły
w głębinach dzieł malarstwa
a te miały (rzekomo) wystąpić z brzegów (?)
Tak ale mówisz że nie było już żadnych brzegów
/żeby dodać trochę banału: muzyka zdmuchnęła dzieła malarstwa rzeźby
całe miasta mosty góry tunele -------
zdmuchnęła jak -----jak co???/
Tak więc
lecimy
lub spadamy
lecimy w kierunku i spadamy bez kierunku----
Proszę już nie mówić
nic nie mówić
nie spadać
nie mówić----
----
PS.
Na początku była wielka euforia
wszyscy oszaleli z radości
wyruszyliśmy w długą podróż
Dalej było wciąż tak samo--------
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wyjaśnienie:
W pogodne noce ustawiam mój teleskop i spoglądam w głąb KOSMOSU
Komentarze (1)
Twórczy proces poprzez nietypową destrukcję...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania