Epitafium
Kiedy umrę, rozsypcie mnie na wzgórzu,
tym jedynym ukochanym
gdzie serce biło w uniesieniu, a zmęczone stopy drżały od wysiłku.
Obiecuję, że wydam kwiaty i
wraz z ptakami gotującymi pióra do lotu
będę szybować nad bezdrożami tajgi,
wznosząc się wyżej i wyżej,
aż do martwej źrenicy słońca, okrytej
chmurami.
Komentarze (3)
Ładnie :)
Też mi się podoba. I nawet tajga mi nie przeszkadza. Mimo że bardzo odległa.
Całkiem taki tego, że spoko.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania