Erzac
co dzień
składam puzzle
z tych samych elementów:
rozczesujesz włosy
czarne jak heban
przeglądając się w tremo
malujesz usta
ciemną szminką
przeglądając się w tremo
co noc
okrywam się
twoim cieniem
wszystko
niemą pustką
bez ciebie
co dzień
składam puzzle
z tych samych elementów:
rozczesujesz włosy
czarne jak heban
przeglądając się w tremo
malujesz usta
ciemną szminką
przeglądając się w tremo
co noc
okrywam się
twoim cieniem
wszystko
niemą pustką
bez ciebie
Komentarze (7)
Nie wiem dlaczego, ale skojarzyło mi się ze stylem innego użytkownika, ale jakby level wyżej.
Podoba mi się.
A imię moje czterdzieści i cztery. Dziękuję za opinię. Pzdr.
Bez ostatniej. Za dużo napisałeś wcześniej, żeby dawać na koniec taki banał, zresztą, wobec całego wiersza, nieco kłamliwy.
W sumie racja. Można śmiało zawrzeć puentę w:
co dzień
[...]
bez ciebie
Pzdr.
A mi się podobają dwie cząstki - ta z włosami jak heban, i ta z ciemną szminką, zawarte między dniem i nocą, a też to, że te włosy jak heban i szminka tworzą cień. Ciemność układana (puzzle), i cień, którym się przykrywasz, wcześniej go budując z czegoś, co jest w dziewczynie mroczne, tajemnicze. To by wystarczyło.
Ja tutaj nie zbudowałem żadnego cienia z niepoznanego. To namiastka, surogat, substytut miłości, którym samotny mężczyzna karmi się wizualizując codziennie swój ideał kobiety(patrz. tytuł wiersza). Tyle pozostało z twojego drzewa poznania owego liryku. Idę. Bo już pozdrowiłem.
Damian, układanie puzzli to jest budowanie. Jest, czy nie jest?
Ty tu jednak budujesz. Budujesz obraz swojego ideału kobiety, żeby ten ideał, jak piszesz - zwizualizować.
Cień bywa tylko namiastką. Tak?
No, to o tym jest ten wiersz, tak jak piszesz, i tak, jak ja go zrozumiałam. Chyba.
Podoba mi się bez ostatniej cząstki, co zrobić, tak jest i już. Napisałam, dlaczego.
(A idź, idź. I wróć z czymś nowym. Kiedyś, Do zobaczenia).
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania