Eschatopatia
pomiędzy okładkami Dziejów bezgrzechu
rośnie nasz pokój, sterylnie różowy i czysty
dzielimy się tam na bilon, monety twarde
niczym kilkudniowy chleb, równie suche
(najosobliwsza z walut!)
zadziwiające, jak niewiele można za nas kupić
jedynie kiść, pierwiastek, kroplę
(nie trzeba być szczególnie mądrym
kończyć Harvardów i Sorbon
by umieć złożyć z tego budynek
nazwać go zwyczajnie: dzień)
w ścianach tętni wino, czerwone języczki świec
(jedna gromnica będzie na pogrzeb, pozostałe
stworzą klimat gdy będziemy jeść kolację)
odbijają się w szybach
właśnie zamknięto ostatni kantor w mieście
pozostaniemy więc niewymienni
uodparniamy się na nieśmiertelność
Komentarze (4)
Działasz na wielu portalach, z tego co widzę. Bardzo dobry wiersz.
Również uważam, że czaruje. Ciekawe czy trafię kiedyś na chujnię. Nie, żebym chciał. Ot, ciekawe.
Zakładam, że nie.
dziękuję. wklejam na wiele portali, by mnie ludzie czytali :)))))))))))))) Canulas - oj, bo wykraczesz :))))))))))))))))
Canulardo się zna. Jak mówi, że chujni nie uswiadczy, to chujbi nie będzie. Ćwierć-chujnia się może przypodziać, jak każdemu, ale na rasowe szambo ni ma szans
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania