,,Ewangelia ognia"
Nie szukałam zbawienia,
Szukałam czegoś, co płonie,
ale nie gaśnie,
Nawet gdy zostajesz sam z popiołem.
Każde twoje spojrzenie,
było wersetem z księgi,
Której nie ma w żadnej świątyni,
ale pali serce, jakby znało każdy jego grzech.
Usta jak modlitwa wypowiedziana,
ze zbyt wielkim pragnieniem,
Żeby nie brzmiała bluźnierczo.
Ciało jak ołtarz.
A dotyk?
Jak komunia winem,
które już dawno skwaśniało.
Spaliśmy obok siebie jak prorocy,
którzy wiedzą, że nikt nie przyjdzie.
Miłość była płomieniem.
Ale ten ogień nie ogrzewał.
On przypominał,
że w środku nas
Ciągle jest coś,
co chciałoby spłonąć do końca.
Więc przysiągłam ci nie wieczność,
ale iskry.
Nie pokój,
ale ogień.
Nie zbawienie,
lecz ewangelię pisaną językiem skóry.
I jeśli jest piekło,
niech będzie w tobie.
Bo tylko tam
płoną rzeczy, które warte były dotyku.
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania