,,Ewangelia ognia"

Nie szukałam zbawienia,

Szukałam czegoś, co płonie,

ale nie gaśnie,

Nawet gdy zostajesz sam z popiołem.

 

Każde twoje spojrzenie,

było wersetem z księgi,

Której nie ma w żadnej świątyni,

ale pali serce, jakby znało każdy jego grzech.

 

Usta jak modlitwa wypowiedziana,

ze zbyt wielkim pragnieniem,

Żeby nie brzmiała bluźnierczo.

Ciało jak ołtarz.

A dotyk?

Jak komunia winem,

które już dawno skwaśniało.

 

Spaliśmy obok siebie jak prorocy,

którzy wiedzą, że nikt nie przyjdzie.

Miłość była płomieniem.

Ale ten ogień nie ogrzewał.

 

On przypominał,

że w środku nas

Ciągle jest coś,

co chciałoby spłonąć do końca.

 

Więc przysiągłam ci nie wieczność,

ale iskry.

Nie pokój,

ale ogień.

Nie zbawienie,

lecz ewangelię pisaną językiem skóry.

 

I jeśli jest piekło,

niech będzie w tobie.

Bo tylko tam

płoną rzeczy, które warte były dotyku.

Średnia ocena: 2.5  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Sokrates 4 miesiące temu
    Mały błąd-przysięgłam a nie przysiągłam. Ale ogólnie jest interesująco napisany. Spytam tylko" co chciałoby spłonąć do końca"- może jestem za mało domyślny?
  • piliery 4 miesiące temu
    Raz Autor pisze teksty w rodzaju męskim, raz w żeńskim. Takie jego prawo, Jedno przychodzi do głowy: myśl o braku akceptacji lub o korzystaniu z doświadczenia innego świata. Tytuł, z punktu widzenia chrześcijanina, w konfrontacji z treścią jest bluźnierstwem.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania