Ex'pressium.
Bagaże znów zaginęły, gdzieś na lotnisku.
Zapewne zmieniają teraz strefy czasowe,
jakby te były mżonką, czy mżawką zaledwie,
gdzieś w okolicach października.
Te terminale, to my już na pamięć,
z zamkniętymi oczami,
żeby nie kusić i nie przypominać sobie,
że oboje skądś to już znamy.
A potem jest wyjście, kartki z imionami,
tych kartek jest tyle, że znów milkniemy,
odwracamy się na pięcie
i wracamy czym prędzej pomiędzy zagubione bagaże.
Porzucone walizki, które wydają tykanie,
jakby były zegarkiem, budzikiem.
Więc chwytamy transportery
w niechwytne łapki, pozbawione kciuka.
I również tykamy tymi więc,
na początku każdego zdania.
A nie wolno.
Z cyklu : Detoks.
Tydzień drugi, w nowym roku pańskim.
Komentarze (22)
No, ten jakoś nie porywa, jakbyś zaczął iść w ilość... nie lubię tego. Nie oceniam.
To dziennik, a te z reguły pisane są codziennie. Dni z kolei są lepsze i gorsze, więc wszystko się zgadza ??♂️
Szalej. tzn. że codziennie coś musisz napisać? Mnie od jakiegoś przymusu, to by oderwało raz na zawsze od pisania. Zupełnie tego nie rozumiem.
MartynaM muszę? Jakie muszę. Chcę! Nie ma w tym żadnego przymusu :)
Szalej. no to widać, jak wychodzi to codzienne ''chcę''
Czytać się nie da bez irytacji.
MartynaM hm. Jak dla mnie mocno prsesadzasz, ale to dla mnie ??♂️
Szalej. nie przesadzam. I wiesz o tym... zresztą porównaj sobie to, co teraz napisałeś do innych wierszy. Różnicę widać gołym okiem...
MartynaM Martyno, ale mi naprawdę ma prawo podobać się ten tekst, nie musisz mieć zawsze racji... Naucz się odpuszczać ?
A jeśli tak cię to boli, to potraktuj ten tekst jako przerywnik, poduszkę bezpieczeństwa. Nie da się działać na pełnych obrotach emocjonalnych bez przerwy. Korzystam z tego, że przez chwilę jest zwyczajnie dobrze :)
Szalej. goowno mnie moje racje obchodzą, zwyczajnie o poezję mi chodzi, a Ty ją piszesz, jednak dzisiaj... dobra, idę se i nie wrócę...
MartynaM ??♂️
Szalej. bo zmienię zdanie... hahaha
MartynaM miałaś nie wracać. A kusz! ?Hahah
A kysz *
Szalej. rozkręcam Ci ruch pod wierszem, a Ty taki?
Dobra, zapamiętam...
MartynaM już był w niedziele taki, co rozkręcał... Nie idź tą drogą ? ja tam cię zawsze chętnie przywitam u siebie, no ale nie muszę się z tobą zgadzać :) ja ten tekst zwyczajnie lubię. I tyle.
Szalej. no a mnie się zwyczajnie nie podoba, bo u Ciebie zawsze tak wysoko, a tu... dobra, nie będę pisała.
On inaczej rozkręcał... hahaha
MartynaM rozumiem wszystko doskonale, ale jak wspominałem - nie da się całe życie na jednym pułapie. Muszą być i upadki :)
Podobają mi się bagaże i walizki wokół nich słychać kroki tykające jak bomba zegarowa. Pozdrawiam.
Ważne, że słuchać cokolwiek. Najgorsze są cisze. Dzięki :)
Szalej.↔Pierwsze skojarzenie – nie będzie drugiego – to jakby... sprzeciw, wobec codzienności, w jakiś tam sensach, od której i tak, trudno uciec, zatem↔owe "więc" na początku, chociaż trochę lekarstwem.?:)
Lekatstwem, a wręcz buntem. Dsieki za czytanie :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania