Fajeczkowy wyraz twarzy
Ja w przeciwieństwie do osób starszych nie pamiętam czasów, w których nie zwalczano amatorów papierosów. Palenie tytoniu za czasów moich pradziadków i dziadków było bardzo modne, amatorów puszczania dymu można było spotkać dosłownie wszędzie. W tamtym okresie to niepalący byli w mniejszości i trudno było im znaleźć miejsce wolne od tytoniowego dymu. Nikomu nie przychodziło na myśl żeby nie palić przy dziecku, czy w sypialni. Nawet najmniejsza część mieszkania nie była wolna od papierosowego dymu. Przeciwnicy osób palących, a zwłaszcza lekarze informowali o szkodliwości palenia tytoniu i straszyli chorobami płuc oraz rakiem. Niestety ja tego nie doświadczyłem i winę za to ponosi wysoka data urodzenia.
Dawno temu wyroby tytoniowe były bardzo tanie, gdyby tak przeliczać to pół litra wódki kosztowało tyle ile dwadzieścia paczek najtańszych papierosów w paczkach po dwadzieścia sztuk. Jeżeli komuś nie odpowiada taki przelicznik to posłużę się innym, tabliczka czekolady to cztery paczki fajek. Kilogram kiełbasy kiedyś najtańszej, lecz dziś po analizie procentowym wsadu mięsnego i na dodatek bez chemii byłaby to super luksusowa, a i tak równowartość wynosiłaby trzydzieści dwie paczki.
Oczywiście, kiedy swoje takie przemyślenia mówię głośno w towarzystwie, prawie od razu słyszę.
- Teraz przez wysokie ceny papierosów ludzie mniej palą i przez to są o wiele zdrowsi.
- Przed skomasowaną akcją zwalczania i utrudniania życia osobą palącym gruźlica w naszym społeczeństwie występowała sporadycznie. Ponadto ilość zachorowań na raka przypadająca na stu mieszkańców była znacznie niższa niż obecnie, a zanieczyszczenia przemysłowe były kilkunastokrotnie wyższe. Oczywiście mogę dalej wyliczać, jeżeli kogoś to interesuje – odpowiadam.
Bardzo często moje słowa nie kończą rozmowy na temat palenia i palaczy tylko ją pogłębiają. Następnym moim argumentem są wpływy do budżetu państwa z tytułu akcyz i podatków tytoniowych. Niestety nie jest winą palaczy, że poprzednie rządy pozbyły się monopolu tytoniowego i tym samym lwią część pieniędzy z tego tytułu przejęły korporacje zagraniczne. Jednak te ochłapy, co zostają w kraju wynoszą grube miliardy zasilające inne działy gospodarki narodowej, choćby wypłaty wynagrodzeń dla posłów i senatorów, a oprócz tego jeszcze sporo zostaje. Gdybyśmy nagle, jako społeczeństwo przestalibyśmy palić i pić to podatek VAT wzrósłby przynajmniej do pięćdziesięciu procent. Zaprzestać jeszcze korzystać z samochodów i w ten sposób nie kupować paliwa, części, płacenia mechanikom za naprawy to z każdego zarobionego stu złotych zostawałaby nam najwyżej złotówka, reszta poszłaby na podatki.
Łatwość podręcznego dostępu do Internetu powoduje, że czytam ile to tysięcy związków chemicznych zawiera zwyczajny papieros. Dane są ciekawe i w zależności od źródła pochodzenia wahają się od dwóch tysięcy trzysta do czterech tysięcy. Niestety nikt nie potrafi sprecyzować skąd taka rozbieżność. Jednym słowem tradycyjne papierosy są „be”, a e-papierosy „cacy” i w nich mieszanka chemiczna jest nieszkodliwa. Gdybyśmy posłuchali starych reklam tytoniowych byłyby prawie identyczne jak te nowoczesne zachwalające „e”. Wystarczy tylko uzbroić się w cierpliwość i za kilka lat dowiemy się prawdy o e-papierosach. Gwarantuję, że nie będzie w tym nic przyjemnego, ponieważ chemia zrobi swoje, kiedy moda na nie minie.
Jako dziecko doskonale pamiętam wprowadzenie napisów na opakowaniach informujących o szkodliwości palenia tytoniu. Tato zawsze wymieniał te z informacją, że palenie powoduje impotencję. Wtedy zawsze mówił do kioskarki.
- Wymień mi pani na te, co zabijają.
Wchodząc w dorosłe życie i sięgając po pierwszego papierosa zawsze przypominały mi się te słowa przy zakupie ojca papierosów. Odruchowo wtedy sprawdzałem, jaką wróżbę jasnowidze z monopolu tytoniowego przyszykowali teraz dla mnie. Nigdy te napisy mnie nie przekonały, ponieważ ojciec nie palił tych powodujących impotencje, a i tak ta dolegliwość go dotknęła, podobnie jak jego brata bliźniaka, który nigdy nie palił. Widocznie jest to zwykły pic i on ma zadowolić przeciwników tytoniu.
Walka z palaczami zakrojona na szeroką skalę przyniosła wzrost dochodów przemytnikom i kilkunastu mafiom produkującym papierosy w przydomowych warsztatach. Tytoniowe wyroby niewiadomego pochodzenia narażają, szczególnie amatorów dymka na różne dolegliwości. Niestety nie wiemy czy oprócz suszonych liści buraczanych i tytoniu w środku niczego innego nie dodano. Zawsze na takie papierosy będzie popyt z prostej przyczyny, bo są dużo tańsze, a koszty leczenia poniesie społeczeństwo. Jeszcze nie tak dawno Polacy przemycali papierosy na zachód, dzisiaj możemy cieszyć się z przynależności do unii europejskiej, ponieważ mieszkańcy wschodu przemycają szlugi do nas.
Podobnie jak inni palacze toczę codziennie walkę o swoją porcję papierosów, ponieważ są one bardzo drogie, więc muszę jak setki tysięcy innych osób sięgnąć do tych tańszych. Dostępu do przemycanych i mafijnych nie mam, dlatego kupuje gilzy i tytoń. Zaopatrzony w maszynkę i składniki papierosa siadam w piwnicy przy stoliku. Każdego dnia produkuje porcję na ten następny. Wyrobiłem sobie w ten sposób hobby i oszczędzam aż dwie trzecie na moim nałogu.
Kupiłem dzisiaj ostatnią paczkę ze starej dostawy tytoniu super wydajnego, który został sprowadzony z Niemiec do Polski, widocznie w kraju tytoniu już nie uprawiają. Jeszcze kilka lat temu to my zaopatrywaliśmy sporą cześć świata w nasz rodzimy tytoń, a teraz podobnie jak i inne towary sprowadzamy. Napisy w języku polskim informują „Chrońcie dzieci – nie zmuszajcie ich do wdychania dymu tytoniowego”. W pełni popieram ten slogan, ponieważ smog i spaliny samochodowe im w zupełności wystarczą. Drugi skłania do refleksji „Palenie poważnie szkodzi Tobie i osobom w Twoim otoczeniu” najbardziej szkodzi drenowanie portfela, przez to nie chodzimy na lody i ciastko do kawiarni. Gdzieś trzeba ciąć koszty w budżecie domowym, a jest zawsze w nim taka dziura, że rezygnacja z mojego uzależnienia niczego nie poprawi.
Pani ekspedientka w sklepiku „Świat tytoniu”, znająca mnie, lojalnie uprzedziła.
- Będzie pan miał nieprzyjemne odczucia związane z zakupem tytoniu, ponieważ teraz na opakowaniach nakazem unii umieszczono wredne mordy. Ma to na celu odstraszyć palaczy od zakupu.
Jakoś wizji trupiej czaszki specjalnie się nie przestraszyłem, jednak, kiedy zobaczyłem portrety ozdabiające opakowania, niestety już tak. Wszystkie jak jeden przedstawiały moją teściową, było tego sporo do wyboru i koloru, mamusia z wizytą u nas w domu, niespodziewana wizytacja, smutna, szczęśliwa, tej to się najbardziej boję. Przeglądnąłem wszystkie reprodukcje i stwierdziłem, że muszę zaopatrywać się koniecznie w papierosy z przemytu. Inaczej moje zdrowie psychiczne nie wytrzyma tej stałej konfrontacji z teściową, a miało być ponoć lepiej.
Tytoniowy bój podobnie jak inne tego typu, toczy się nie o zdrowie niepalących i palących tylko o miliardy.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania