Fake sigma
- Daj spokój, gościu, mówię ci, że jej stary to debil. Byłem tam parę razy i już za pierwszym to się grubo zastanowiłem, czy jest sens inwestować swoją osobę w tą rodzinę.
- Ale, że jak inwestować?
- No, kurwa, normalnie. Przecież jak myślisz o czymś z kimś na poważnie, to myślisz, że dobra, najpierw jaka to laska, czy w porządku, czy ładna, czy się chętnie rucha, czy jeśli chętnie to tylko z tobą, czy innymi. Jak z inni to szon do wyjebania i narka. No, ale jak na początku się wydaje, że jest fajna, czy w porządku i myślisz o tym, że warto budować relację, no to prędzej, czy później i tak wjadą myśli o tym, żeby się zaręczyć, ślub wziąć, dzieciaka zrobić, kredyt i tak dalej. No, a jak jesteś z laską i jesteście małżeństwem, to wiadomo, że trzeba się z jej rodziną widywać. I do tego, jak masz dzieci, to w jakimś tam stopniu ta rodzina bierze udział w jego wychowaniu. Może jestem zjebusem, no, ale ja patrzę na to, że skoro mam mieć z kimś dzieciaka, to ten dzieciak będzie mieszanką nie tylko mnie i laski, ale też dalszej rodziny, mimo wszystko.
- I, co, dlatego ją olałeś?
- No, trochę dlatego. Ogólnie to wiesz, w ogóle tak z dupy poznałem jej ojca, bo mieliśmy iść na miasto, to się na rynku z nią ustawiłem. Wziąłem kwiaty i tak dalej. No to ona patrzy, że ładne kwiaty i, że je do domu weźmie zaniesie. Mówię, no dobra. I tak wyszło, że ona mówi, że jej ojciec ma wolne i jest na chacie. No, to dobra, już chuj tam - myślę, idziemy.
- A, co, nie planowałeś go spotkać?
- No, jakoś mi się nie widziało na wstępie, nie wiem. Wiesz, niektórzy to tak oficjalnie jakoś na to patrzą, jak na wielkie wydarzenie, ale jebać, idziemy. Witam się z gościem, no i tak zwykły chłop w sumie. Myślę, dobra, może pójdzie gładko. Ale wiesz, mnie wkurwia, jak ktoś się nadyma i pozuje na mądrego i się kurwa wysila, zamiast prosto z mostu. A on się spiął i tak wiesz, elokwentnie chciał brzmieć i w ogóle. Wkurwia mnie to. No, ale dobra, siedzę se spokojnie, coś tam gadam, coś tam słucham, myślę, jeszcze se ciebie poznam, nie dzisiaj, ale przyjdzie pora. Wypiłem herbatę i lecimy na miasto. No, a jak się raz pojawiłem, to się zacząłem częściej pojawiać. A wtedy przyjęta poza zaczęła opadać i myślałem, że mu łeb rozkurwię.
- Co, aż tak źle?
- No, kurwa, człowieku, mnie to rozpierdala od środka, jak chłop to jebany przydupas, ale potem wielki kozak do żony i dzieci. No takie coś to mnie kurwi. Drze tego ryja na żonę. Wiesz, taki zjeb co to wszystko wie najlepiej, inni chuja wiedzą, on się najlepiej zna i jego trzeba słuchać, bo on ma rację. A wiesz, ja wcześniej byłem z Klarą. Spoko była i kurwa, fajną dupę miała, naprawdę, Jezu. No, ale Klara to była Klara, niby milutka, ale trochę pusta, a przy tym materialistka. I z jednej strony fajnie, bo dobra dupa, ale z drugiej, no nie wiem, jakoś tak pewnego wieczoru po ruchańsku sobie pomyślałem, że no, wiązać się z laską, która pewnie nawet mnie nie kocha, może lubi, ale chodzi jej o kasę. A jak się zakocham. A jak ona się zakocha? A jak się jej hajs znudzi albo poczuje zbyt pewnie.
- Co ty, kurwa, romantykiem jesteś?
- Nie wiem. Chyba pragmatykiem. Po prostu na chuj być z kimś, kto nie jest z tobą, tylko z twoimi rzeczami, kasą i tak dalej. Nie wiem, ziomek. Czasem myślę, że no jednak miłość jest ważna. A skoro nie ma miłości w związku, to na chuj się wiązać. Żyć, ruchać, robić swoje. No, ale chodzi o to, że wiesz, z Klarą byłem może rok czasu, ale wtedy to lubiłem poszpanować. Tym bardziej, że dobrze mi weszło z kasą wtedy. No i wziąłem wtedy Mustanga z 69. W chuj na niego wyjebałem, tak w ogóle, ze 150 koła. No, ale, że to było na wiosnę, to wyjebane w sumie w tą kasę, wsiadam w Mustanga i jadę po Klarę. Ona wtedy nie była pewna, jaką mam kasę, ale raczej kminiła, że jestem przy hajsie, zresztą, ja tam na ludzi nigdy nie żałowałem. No, ale jak podbiłem do niej na podjazd, to wiesz, tak akurat jej ojciec z bratem coś grzebali przy Mercu, Klara wychodzi z domu i szok, i kisiel w majtkach. I od tamtej pory była taka milutka, słodka, taka troskliwa, ale wiesz, to była poza. Nie lubię pozerstwa. No to, jak poznałem Milenę, to myślę, że chuuj, będę udawał na początek biedaka. Woziłem się busem, stare ciuchy, mało kasy przy sobie i tak dalej. Zresztą ona też nie była zamożna, to myślę, że dobra, zrobimy obczajkę. I powiem ci, że dzięki temu naprawdę poznałem człowieka.
- Ale, że co, że nie udawała?
- No, właśnie. Nie miała w tym interesu innego, jak moja osoba. W sumie fajne to było, jako taka wiesz, odskocznia. No, ale słuchaj. Jak tam już jej rodzinę poznałem trochę, to był większy event jakiś u nich, wiadomo, alkohole, głównie bimber, wódka i te sprawy. No, i jej stary wyskakuje z tekstem, najpierw do Mileny, bo wiesz, ona nie tak dawno studia skończyła i stary ma ciśnienie, żeby ogarnęła robotę i jakiś hajs zaczęła robić. Wiadomo, że po studiach, to minimalna to mało, bo wtedy, to szkoda było studiować, no ogólnie wiesz, pierdoli debil bez namysłu, nie zna realiów, ma tam swoje wyobrażenia i wszystko ma być, jak on to sobie wymyślił. No, to jej coś tam pierdoli. Że przyszłość, że kasa, stabilność i tak dalej. I potem czuję, że patrzy na mnie. I z tym uśmiechem przydupasa zaczyna, że on po mnie pieniędzy nie widzi, że ja to mało zaradny jestem i pewnie Milena musi coś ogarnąć, żeby mnie utrzymywać, bo ja to, ze swoimi marzeniami, hajsu do domu nie przyniosę. Bo wiesz, jak mnie pytał, co robię, to powiedział, że trenuję sztuki walki, coś tam śmigam na desce i jestem na wokalu w kapeli metalowej. No, to wiesz, to brzmi jak kurwa kadr z filmu o nieudacznikach trochę. Ale dobrze, że tam mu to na banię weszło, bo mówi dalej, że facet to powinien mieć jaja i być odpowiedzialny, i wziąć się za robotę, bo on, to ogarniał i tak dalej.
- Kurwa, ja to żałuję, że Twojej miny wtedy nie widziałem.
- No, człowieku, ogólnie to wyjebane, ale jak mi mówi, że facet ma mieć jaja, jakbym nie miał, to wiesz, że na takie pierdolenie, to się wkurwiam. To mu mówię, że co on pierdoli. Że jego życiowym osiągnięciem jest zrycie beretu dzieciom i zniechęcenie żony do seksu. Jeździ gówno Peugeotem, do tego jest cieciem w jebanej fabryce i dumny jest z tego, że jego robota, to w sumie być 8 godzin na miejscu i ze dwa razy przejść się po obiekcie. A pierdoli, jakby kurwa prowadził milionowy biznes. I mu mówię, że za takie teksty, to może wpierdol dostać ode mnie. Wiadomo, wszyscy na mnie i mówią, że ona tak żartuje przy alkoholu. To ja mówię, że u facetów często poczucie humoru idzie w parze z jajami, a on ewidentnie humorem nie dysponuje. Chłop już ma wkurwa, ale widać, że nie wie, jak się zachować. I włącza się Milena, że jak tak mogę, że mam kompleksy, że jestem niewychowany, że jej wstyd robię, że to jej tata, żebym uważał, bo sam nic nie mam, że jestem narcyzem. Mówię do niej, że, dobra, kurwa, weź się tam ucisz, bo mnie nie interesuje Twój syndrom Sztokholmski. Mówię, że zawijam na chatę, że jutro podbiję na pięć minut, coś im pokażę i ogólnie, to chuj im w dupę. Wyszedłem, wziąłem taxi i na chatę. Na drugi dzień wiadomo, Milena wkurwiona, to myślę dobra, poudaję, że jestem skruszony, że przeproszę. Ona mówi, że jej ojciec jest strasznie zły na mnie, to mówię, że wezmę mu flachę kupię i przyjadę. Ona mówi, żebym się zachował, bo jej ciotka i wujem są na chacie. No i teraz sobie wyobraź, jak oni tam siedzą na tarasie, podbijam moim Mustangiem, wysiada z auta, pochodzę do typa, mówię, że chuj mu na mordę i tyle, co ja już osiągnąłem, to jego cała rodzina za pięć pokoleń do przodu nie osiągnie i ogólnie, to może wypierdalać. A potem mówię, żeby sobie jeszcze mnie w Googlach obczaili, a ja spierdalam. No, trzy miesiące później, a Milena dalej do mnie wypisuje, ale chuj jej na mordę.
Komentarze (1)
Masz łącznik zamiast półpauzy, a to ewidentny błąd...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania