falą
dokąd zmierza świat zbłądzony
kuluarów i wapiennych wzgórz
toż to sztos tych wróżb zbłądzonych
rozprzestrzenia się z granitem fal i mórz
zwiędłych myśli i padołów
spocznie pierś na czyimś łonie
twa braterska siła płonie
złączy w jedną myśl te dłonie
tu bez zdrajców i bez kar
mocne pięści swych potomków
wielu ludzi co tuś miał
powrzucali do tych worków
dotknij nieba dotknij siebie
ołowiane dźwięki tudzież ścielą
to armatni piętrzy kurz co w niebie
co wojenni to widzieli glebą
złote sidła złotych ciał
na wojenkę szli niemrawą
poszli w kłody cierpkich pał
po rozstaniach w noc kulawą
niech ich nie chce nawet sąd
nośne ciała błotem prysły
od strumieni trupów wyszedł błąd
w końcu do wolności przyszły
jeszcze tylko jeden ruch
dzieli ich od zwyciężenia
na rozdrożu srogich wzgórz
mieści się ich siła kat marzenia
bo kadzidło tylko świeci
w noc zbawienną opieszałą
dla walecznych sobie biedzi
w chwilę spocznie siłą tą wytrwałą
pańska myśl jest na rozstaju
woła o pomstę do nieba
zakazane jak to w baju
wszystko się w myśl onieśmiela
nie chciej ryczeć nie chciej płakać
żądło skarbu smród wydziela
bardzo wątło jest tu wracać
szukać ciebie co niedziela
bo nadzieja jest ostatnia
miłość nie chce wierzyć w cierń
który miażdży poniewiera
nocną twarz co rodzi pień
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania