Farma Zbyszka

Zbyszek jak codzień rano wstał pełen radości by oporządzić swoje gospodarstwo. Jednak zanim się tam udał, poszedł do łazienki.Tam umył zęby i ubrał przygotowane przez mamę ubrania. Była to Jego ulubiona pomarańczowa koszula oraz niebieskie ogrodniczki. Gdy był już gotowy do wyjścia usłyszał:

-Hola hola mój miły rolniku …chyba o czymś zapomniałeś- zawołała mama

pokazując na stół ze śniadaniem.

-O mniam to moje ulubione gofry, Mamo jesteś najlepsza! - powiedział szczęśliwy Zbyszek.

Usiadł do stołu i zaczął jeść swoje śniadanie, podczas jedzenia przysłuchiwał się co dzieje

się za oknem. Usłyszał śpiew ptaków,gdakanie kur, szczekanie psa sąsiada. Po skończonym posiłku, wytarł ręcznikiem brudną buzię od dżemu, ubrał prędko swoje kalosze i wyszedł na podwórko.

-Od czego by tu zacząć - pomyślał chłopiec.

-Dziś zacznę od wyczyszczenia kurnika! - odparł Zbyszek.

Po otworzeniu kurnika ukazały mu się kury wysiadujące jaja.

-Zanim tu posprzątam, pozbieram jaja, ale będzie z nich pyszna jajecznica!

Zebrał je do wiaderka, bardzo delikatnie je odkładał, żeby żadne się nie stłukło. Nagle jedna kura zapiała głośno, że aż Zbyszek się przestraszył.

-O nie! Stłukło się jajko. Przepraszam Cię kurko, ale tak mnie wystraszyłaś, aż je

opuściłem. Smutno mi teraz, ale trzeba zabrać się za sprzątanie. Jeszcze tyle pracy przede

mną.

Zamiatanie, wymienianie siana, nasypanie ziarna zajęło trochę czasu. Chłopiec otarł pot z czoła i poszedł do domu krów, czyli chlewa. Tam dał specjalną pasze dla krów by rosły silne i dawały dużo mleka. Usłyszał za sobą jakiś dziwny hałas, odwrócił się, był to kot który skoczył na siano.

- Puszek teraz ty mnie przestraszyłeś! - zaśmiał się chłopczyk.

Ostrożnie posprzątał kojce krów i położył świeżą słomę, by krowy miały wygodne spanie. Następnie Zbyszek podreptał do ogródka w celu podlania swoich warzyw. Miał tam: marchewki, buraczki, rzodkiewki oraz ogórki.

-Ojej! Jak tu sucho. Czas napełnić konewkę i was podlać. Chłopiec podszedł do

kranu i gdy odkręcił wodę ta ochlapała jego twarz.

-Jaka zimna! To się nazywa orzeźwienie - zaśmiał się Zbyszek.

Po podlaniu swoich warzyw, podszedł do krzaczka z malinami.

-Mmmm jakie słodkie. Mogę zjeść takich milion.

Tak się zajadając usłyszał wołanie mamy:

-Zbysiu kochanie, przerwij na chwilę zabawę w piaskownicy i chodź na obiad. Dzisiaj na obiad jest pyszna ogórkowa.

-Super - krzyknął Zbyszek i pobiegł do domu zostawiając swoją małą farmę.

Morał z tej bajki jest krótki i niektórym znany. Wyobraźnia jest nieskończona, więc wykorzystaj ją w taki sam nieskończony sposób.

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (7)

  • https://www.tekstowo.pl/piosenka,domowe_melodie,zbyszek.html

    NO!
  • Do autora: zapis dziwnie wygląda. Byłaby wskazana edycja.
    Mam ochotę coś napisać, ale wyszłabym na hipokrytkę🤣🤣🤣
  • Cichamalina rok temu
    Faktycznie, dziwnie wygląda . To moja stara praca byłam ciekawa jak się tu wpasuje. Pisz śmiało. Mój profil przyjmie każde słowo. Pozdrawiam
  • Jak edytować:
    Wchodzisz w swój profil, klikasz drabinkę po lewej, klikassz Publikacje i klikasz w ołówek po prawej, POPRAWIASZ i klikasz zapisz.

    Wątpię, że to zrobisz, ale nie pisz, że nie wiesz, jak edytować tekst.
  • Trochę poprawione. Super👍
  • Cichamalina rok temu
    Postarałam się ,więc dziękuję za szczera opinie i pomoc
  • Senograsta rok temu
    Masz rację, dziecko nie musi nawet mieć prawdziwej farmy by pracować na farmie ze snów, Szkoda , że teraz to są farmy potwory na telefonach i że Ursula już zadba żeby nikt nie miał swoich farm.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania