Fawela
Lustro pękło już dawno,
łańcuch zardzewiał od łez.
Anioł, co kiedyś tu bywał,
oczy wypłakał i sczezł.
Dziecko wyciąga swą rączkę,
za rogiem czai się śmierć.
Tu o siebie potyka się życie,
skalpel nie liczy swych cięć.
Jak dobrze, że gdzieś jest niebo.
Na litość — czy kogoś tu stać?
Modlitwy człowiek nie słyszy,
miasto wypija stąd płacz.
Gdzieś w dole Copacabana,
słońce jest ślepe, więc lśni.
Te slumsy uczą umierać,
bo tu tak trudno jest żyć.
Brudne koce wiszą na oknach,
stąd o pomstę nikt już nie woła.
Błądzę w ranach tych ulic.
Mój Boże, bądź wola Twoja.
Komentarze (3)
Suuuupeeer🍀🍀🍀😃
W wielu reginach świata są niestety takie miejsca ludzkiej niedoli. *****)
To prawda, serce płacze jak patrzy się na życie tych ludzi . Wiersz jak zwykle na 5 +
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania