FIDIASZ BY MNIE ZABIŁ, GDYBY TYLKO WIEDZIAŁ
tkasz słowa z kaszmiru
z tych chwil co upadły nisko
wiatrem niesione dotknęły traw
nim zebrane dłońmi
przybrały kształt i znaczenie
tkasz słowa z jedwabiu
co zwinięty ukrywał zawartość
czule dopieszczał jej tajemnice
na końcu nadano mu
zabójcze znaczenie
tkasz słowa z bawełny
z nasion znaczeń przekwitłych
wyczesane z myśli ukradkiem
splecione łez potokiem
trwają w zdaniu zamknięte
a ja wykuwam
niezdarnie
w kamieniu
kaleczę dłonie
...i krwawię
Komentarze (2)
Gdybyś jeszcze czasem tu zaglądał, wiedziałbyś, że wracam do tego wiersza częściej, niż mogłoby się wydawać. Zatrzymuję się przy nim, czytam go na nowo i wciąż odnajduję coś, co mnie porusza.
Jest w nim coś, czego nie umiem wyrazić. Może to czułość wobec słów, może kontrast między tkaniem a kuciem, a może po prostu Ty, obecny między wersami.
Kocham Cię, wiesz...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania