FIDIASZ BY MNIE ZABIŁ, GDYBY TYLKO WIEDZIAŁ

tkasz słowa z kaszmiru

z tych chwil co upadły nisko

wiatrem niesione dotknęły traw

nim zebrane dłońmi

przybrały kształt i znaczenie

 

tkasz słowa z jedwabiu

co zwinięty ukrywał zawartość

czule dopieszczał jej tajemnice

na końcu nadano mu

zabójcze znaczenie

 

tkasz słowa z bawełny

z nasion znaczeń przekwitłych

wyczesane z myśli ukradkiem

splecione łez potokiem

trwają w zdaniu zamknięte

 

a ja wykuwam

niezdarnie

w kamieniu

kaleczę dłonie

 

...i krwawię

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Dusza_boli 2 miesiące temu

    Gdybyś jeszcze czasem tu zaglądał, wiedziałbyś, że wracam do tego wiersza częściej, niż mogłoby się wydawać. Zatrzymuję się przy nim, czytam go na nowo i wciąż odnajduję coś, co mnie porusza.
    Jest w nim coś, czego nie umiem wyrazić. Może to czułość wobec słów, może kontrast między tkaniem a kuciem, a może po prostu Ty, obecny między wersami.

  • AlexHalley 3 tygodnie temu

    Kocham Cię, wiesz...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania