Film

Pewnego dnia obejrzałem film

(a może była to książka?)

o człowieku, którego imienia

już nie pamiętam.

 

Film był o miłości;

takiej prawdziwej

i takiej tragicznej.

 

Na kolejnych stronach

człowiek ten

zdawał się zmieniać.

 

Obraz powoli tracił barwę

wraz z kolejnymi słowami

milkł.

 

Skończył on na kartach

Missae Defunctorum,

w dębie.

 

Napisy końcowe wyryto

na marmurowym głazie

wraz z datą produkcji

i głównym aktorem.

 

Ach, tak! Pamiętam!

Bezimienny.

 

*

 

Nagrano również sequel

choć już inny grał jego rolę.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • zardak 4 godz. temu

    dobre!
    czy my się znamy? z cda może...., jam cranach

  • Félix Rose godzinę temu

    A dziękuję :))
    Obawiam się, że nie. Na CDA nie przebywałem od dobrych kilku lat.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania