Film
Pewnego dnia obejrzałem film
(a może była to książka?)
o człowieku, którego imienia
już nie pamiętam.
Film był o miłości;
takiej prawdziwej
i takiej tragicznej.
Na kolejnych stronach
człowiek ten
zdawał się zmieniać.
Obraz powoli tracił barwę
wraz z kolejnymi słowami
milkł.
Skończył on na kartach
Missae Defunctorum,
w dębie.
Napisy końcowe wyryto
na marmurowym głazie
wraz z datą produkcji
i głównym aktorem.
Ach, tak! Pamiętam!
Bezimienny.
*
Nagrano również sequel
choć już inny grał jego rolę.
Komentarze (2)
dobre!
czy my się znamy? z cda może...., jam cranach
A dziękuję :))
Obawiam się, że nie. Na CDA nie przebywałem od dobrych kilku lat.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania