Fioletowa wstążka
Spowija mnie wstążka.
Nie czerwona, nie zielona,
nie - ona jest fioletowa.
Lśni się ametystowym połyskiem
od stóp do głowy.
Otula mnie matczynym uściskiem,
acz ten w jego przeciwieństwie
nie tuli mnie ciepłem i miłością.
Trzyma mnie ciasno uwiązanego,
wiążąc diamentowy eter,
będący we mnie,
nie od pierwotnego oddechu,
lecz od narodzin pustki.
Spętała mnie mocno,
z każdą jesienią się kurcząc.
Obecnie tak do ciała przyległa,
iż mogę ujrzeć żyły
rozpostarte w rzecznych sieciach.
Lecz gdy ją zerwę,
wówczas udam się z nurtem
ku mrocznym dolinom,
do miejsca z cienistym kocem,
spowitym domowym ogniskiem,
gdzieś, gdzie jedynym dźwiękiem
jest rozmowa szeptów ciszy
i własnych myśli.
Tam, gdzie jest słońce pamięci
i księżyc tęsknoty.
Acz na razie wciąż mnie otula.
Będzie otulać, dopóki sama nie pęknie.
Jedyne co wciąż mnie dręczy,
to pytanie:
Czemu fiolet?
Komentarze (4)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania