Firzen
Był mroźny zimowy dzień kiedy to nasz bohater postanowił wybrać się do lasu jak to nazwał na próbę. Był to pierwszy raz kiedy Firzen włożył swój czarny strój, płaszcz który kiedyś wypatrzył w sklepie. Zabrał ze sobą jeszcze grube futro i topór który nie wyglądał elegancko, ale był wystarczająco ostry by porządnym przyłożeniem odrąbać dłoń lub inną część ciała. Pewnym krokiem i ze swoją groźną miną z zarzuconym na czarny płaszcz futrem porywające tylko połowę pleców i barki, podążał w stronę lasu, którego drzewa z daleka były białe, wiatru praktycznie nie było więc śnieg osiadł tam porządnie. Wkońcu wstąpił w progi lasu, wraz z przekroczeniem progu usłyszał wyraźniejsze skrzypienie pod swoimi wielkimi czarnymi butami, przystał na chwilę, rozejrzał się dookoła jakby wypatrywał kogoś kto może go śledzić, lecz tylko podziwiał piękny zimowy krajobraz, uśmiechnął się lekko i poszedł w stronę drewnianej hatki o której wiedział, że jest jeszcze daleko, ale nie zatrzymywał się i pewnym krokiem szedł. Nagle coś poruszyło się agresywnie zarzucając płaszcz śniegu z krzaka, Firzen wyrwany nagle ze swoich myśli szybko zwrócił głowę w stronę krzaka i przybrał postawę bojową i wyciągnął jednym ruchem topór i czekał... Wyskoczył nieduży dzik, Firzen w postawie bojowej groźnym wzrokiem i z parą wydobywającą się z ust z zimna, patrzył i był gotowy na każdy ruch przeciwnika, nagle zerwał się wiatr zarzucając z niektórych drzew białą pokrywę, lekko poruszając mało widoczną odstającą brodą i włosami Firzena, dzik i Firzen stali już na przeciwko siebie dzik wpatrywał się w brązowe oczy Firzena, nagle... Było słychać wycie wilków jak na zawołanie, jakby były przyjacielami Firzena zaczęły wyć, tak głośno, że dzik uciekł, Firzen zobaczył na małej górce białego wilka, który wpatrywał się w niego jakby go obserwując i w jednej chwili odszedł, zdziwiony Firzen schował topór i poszedł dalej zastanawiając się - O co tu chodziło? Czemu ten wilk mi pomógł? I czy jego zamiarem była pomoc? Zamyślony zobaczył drewnianą zaniedbaną chatkę, która stała na lekkim podwyższeniu, miała zasypany dach, a dookoła nie było w pewnej odległości drzew, zamyślony wpatrywał się w las i myślał o białym wilku przy dźwięku wiatru. Wkońcu wszedł do środka i ujrzał totalny nie ład i bałagan, ale zauważył dwie beczki miał ogromną nadzieję, że będą pełne.. I były, z tym nie umarł by z pragnienia przez następne miesiące, zauważył też wiszące zamarznięte kawały mięsa, nie był pewien czy są dobre więc na wszelki wypadek zabrał z chatki wszystkie sidła i rozstawił je i poszedł z powrotem. Gdy wrócił zabrał się za porządek w chatce, która wyglądała na bardzo zaniedbaną, Firzen odpalił ogień w kominku, na szczęście było trochę drewna w środku, usiadł z drewnianym kubkiem i wodą i wpatrywał się w ogień i marzył o kimś komu będzie mógł zaufać i śmiało opowiadać historie bez obawy, że komuś je powie.. Komuś komu zaufa, zasnął na jakimś skurzonym dywanie myśląc o tym. Wybudziło go wycie wilków, wstał szybko wylewając przy okazji połowę wody z kubka na dywan, pobiegł do okna lecz nic nie widział przez te szyby, wybiegł na zewnątrz, a z jego pleców futro zwisało jak peleryna, dodatkowo targana przez wiatr, wypatrzył białego wilka... Wrócił do chaty po topór, zgasił kominek i szedł w jego kierunku. Gdy już tam dotarł wilk nie miał zamiaru odchodzić, a Firzen z dłonią na górnej części topora, lekko schylony wyciągnął lewą dłoń w stronę wilka i lekko ją przysuwał do pyska, ten niepewnie patrzył niebieskimi oczyma na Firzena, gdy dłoń była dosłownie centymetry wilk położył głowę na dłoni Firzena, a ten pewnie już zdjął dłoń z topora i chwycił teraz obiema dłońmi białego wilka, niestety po krótkiej chwili pieszczot wilk jakby coś usłyszał popatrzył się za siebie i pobiegł znikając w śniegu, uśmiechnięty Firzen poszedł sprawdzić sidła i na 10 sidł były 3 zające co nie było złym wynikiem, zawsze mogło się nic nie złapać. Wróciwszy do chatki zabrał się za skórowanie i obieranie mięsa które było delikatne. Po wszystkim nad kominkiem zaczął piec mięso.. Także spróbował rozmrozić te zamarznięte kawały które jednak nie smakowały zbytnio, ale postanowił, że je tu zostawi tak na wszelki wypadek. Po zjedzeniu Firzen postanowił się zdrzemnąć. Przez miesiąc nie działo się nic, po za okropnymi mrozami, Firzen postanowił wrócić z lasu.. W drodze chciał być uznawanym za przyjaciela wilków więc nazwał siebie - Firzen 'The Wolf'
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania