Flama
Gdy z mojego pięknego snu nie wynurzasz się na światło dnia
Moje serce z tęsknoty przemienia się w głaz
Myślę, jak zmaterializować ciebie
Byś była przy mnie także w dzień
Wieczorem przed snem przy łóżku zapalam świeczkę
Kładąc się czekam spragnionymi zmysłami na twoje odwiedziny
Jednak ty nie zjawiasz się w blasku światła
Pojawiasz się, gdy moje oczy zamyka ostatni świadomości błysk
Morfeusz twoim wtargnięciem jest zaniepokojony
W jednej chwili zburzyłaś mu wspaniale poukładany świat
Jego boskie zasady zmieniłaś naginając odwieczne prawo
Ty w moich snach jesteś bardziej realna niż ja w świecie żywych
Stale zapewniasz mnie o swej wielkiej miłości
A ja niezmiennie biorę twoje słowa za prawdziwe
Pozbawiłaś mnie chęci poznania kobiety zmysłowej
Senne marzenia przerobiły mnie w niewolnika nocy
Moja miłość po latach wyblakła jak noc podczas świtu
Nawiedzając sny zabierasz księżycowi blask
Tymi nocnymi odwiedzinami nie dajesz mi szczęścia
Tylko dostarczasz samych cierpień
Komentarze (2)
Jak bardzo potrząsnąłeś zmysłami aż do bólu. Miłość zawsze jest okrutna, bawi się z nami w chowanego. Cierpienie jest w nią wpisane. Tutaj widzę przemijanie miłosnych uniesień.
Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania