Flama

Gdy z mojego pięknego snu nie wynurzasz się na światło dnia

Moje serce z tęsknoty przemienia się w głaz

Myślę, jak zmaterializować ciebie

Byś była przy mnie także w dzień

 

Wieczorem przed snem przy łóżku zapalam świeczkę

Kładąc się czekam spragnionymi zmysłami na twoje odwiedziny

Jednak ty nie zjawiasz się w blasku światła

Pojawiasz się, gdy moje oczy zamyka ostatni świadomości błysk

 

Morfeusz twoim wtargnięciem jest zaniepokojony

W jednej chwili zburzyłaś mu wspaniale poukładany świat

Jego boskie zasady zmieniłaś naginając odwieczne prawo

Ty w moich snach jesteś bardziej realna niż ja w świecie żywych

 

Stale zapewniasz mnie o swej wielkiej miłości

A ja niezmiennie biorę twoje słowa za prawdziwe

Pozbawiłaś mnie chęci poznania kobiety zmysłowej

Senne marzenia przerobiły mnie w niewolnika nocy

 

Moja miłość po latach wyblakła jak noc podczas świtu

Nawiedzając sny zabierasz księżycowi blask

Tymi nocnymi odwiedzinami nie dajesz mi szczęścia

Tylko dostarczasz samych cierpień

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Pasja 30.11.2018
    Witam
    Jak bardzo potrząsnąłeś zmysłami aż do bólu. Miłość zawsze jest okrutna, bawi się z nami w chowanego. Cierpienie jest w nią wpisane. Tutaj widzę przemijanie miłosnych uniesień.
    Pozdrawiam
  • "Nawiedzając sny zabierasz księżycowi blask" najlepsza fraza tego wiersza. Jako całość można tu czy tam lekko podszlifować, ale jest całkiem spoko.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania