Flauta

Doskonale wiem — to nie jest gra,

lecz dreszcz, co w słowie zapomina ciała,

ta cienka nić, co zamiast „tak”

pisze: „zobaczmy, co by było, gdyby chciała”.

Między literą a oddechem — żar,

lecz w głowie chłód jak port bez statków;

dopamina składa podpis w snach,

rozsądek stawia pieczęć świadków.

Może się spotkamy — i to nic,

tylko powietrze między zdaniami pęknie;

może się okaże: brak nam liczb

do równania, które w listach mięknie.

Więc piszmy — póki trwa ten stan,

ten bezpiecznik w spojrzeń alfabecie;

bo czas jak wiatr zmienia plan,

a praca zamyka okno w człowieku-secie.

Już czuję: przyjdzie cięższy dzień,

gdy zegar stanie się sumieniem,

a prowincjonalny życia cień

nazwie mnie swoim imieniem.

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Dona65 godzinę temu
    Sorry, chciałam Ci dać 5 gwiazdek.
  • Dona65 godzinę temu
    Pisz bo piszesz pięknie.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania