Kruczoczariat

nieprawda, że bierze się z ciszy, braku dotyku

z wszechogarniającej pustki. że kompletny

florokaust, wykarczowany ogród

Scorched Earth Erotica

 

przyznaję — rośnie czasami w głębi owocu

(bierzesz do ust — i malinowy kolec przebija ci język)

to małe zło, paskudne rozminięcie się

z prawdą, żywionymi uczuciami

chwilowe działanie wbrew sobie

(właściwie nie wiadomo, po co)

 

bzdura. nic nie jest wyrugowane. trwa. jesteśmy.

(nie chciałbym popadać w egzaltację, bredzić

że nasze cienie są razem, dusze

piruecą w niebiosach)

 

po prostu... nic się nie kończy. mimo diabłów

jakimi jestem wypełniony

złośliwych, stumordych chochlików, o których

śpiewała Nosowska ("czasem coś, tyci czort...")

 

jesteśmy. ziarna jedno w drugim. zielone pędy

oplatające czaszki

 

rośliny kiełkujące w wilgotnej ziemi

(ogień przetacza się, przepełza po wierzchu

kwaśne, toksyczne chmury leniwie

przesuwają się po niebie. nic to)

 

nie ma toksyn, które byłyby zdolne ... no wiesz :)

(czy wypada używać emotikonów w wierszu?)

 

będziemy. ciągle pisze się podziemny tekst

rośnie istota. odporna, nie do otrucia

 

kwiaty w niej, całe łąki

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Trzy Cztery 2 miesiące temu
    Dobry, poetycki "wykład" na ważny temat. Ciepło i miło zrobiło mi się po przeczytaniu. Mam dzisiaj słońce za oknem i w Twoim wierszu.
  • Wrotycz 2 miesiące temu
    To jest ten hard level, do którego aspiruję. Mega wiersz!
  • Marek Adam Grabowski 2 miesiące temu
    Ten: " malinowy kolec przebija ci język" - niesamowity, pod koniec jednak trochę lejesz wodę, ale i tak ogólnie wiersz jest ok.
  • Florian Konrad 2 miesiące temu
    Dziękuję serdeczniasto!!!!!!!!!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania