Folki z Ravenstadt pt 1

Doniosły wewnętrzny głos zbudził go ze snu, jakby coś przeczuwał. Oszołomiony odżył, lecz jeszcze chwila minęła zanim niemrawy strzał wzroku natrafił kasetonowy sufit.

- Jak..?

Spojrzał w przód. Klamka? To chyba jakieś drzwi.

Tak, tak drzwi... Toaletowe. Najwidoczniej stracił przytomność siedząc na zamknietej klapie sedesu. Gdzie? Może klub, miał się tam kiedyś znaleźć, zawsze chciał nawet jeżeli podświadomie zatańczyć z kimś wśród feeri stroboskopów i głośnej muzyce, wrócić do dawiejszch czasów i spotkać bratnią duszę.

- Ale bagno...

Znacie uczucie lęku, zaostrzonego zastanowienia gdy przyjemny ból leniwej niejakości planuje zderzenie czołowe z ciekawością? Wewnętrzna pasywność próbuje przezwyciężyć siłę kreatywną... Jak dobrze, że zdecydował wyjść.

Tylko najpierw trzeba znaleźć równowagę w człapaczach, nogach podczas wstawania.

Potem klamka poszła w dół naciskana... Wiesz chyba jak działa, co? Teraz okropny skrzek. To nienaoliwione zawiasy stawiające pewien opór podczas otwierania drzwi. Mało zdecydowany krok później rozejrzał wokoło. Kaloryfer, parę bladoniebieskich ścian. Ćemka przyglądająca się bezszmernie przed lustrem zasłaniając niemal całą popękaną porcelanową umywalkę. Futrzasta miała na sobie za duży śnieżnobiały fartuch o przesiąkniętych wodą rękawach pasujący kolorystycznie do kołnierzowego puchu zdobiącego jej szyję - nieco przypominając apaszkę - ramiona i anteny. Twarz nieznajomej wyrażała lekkie przerażenie. Główny bohater zdecydował zaczekać nim sama odwróci się wychodząc, lecz wtedy pojął, że widzi go w lustrze.

-Umm, miła..?

Trzema, może dwoma niemal płynnymi ruchami odwróciła się do niego, próbując efektywnie zmienić wyraz twarzy, miała już wyćwiczone.

- Coś się stało?

Zwyczajne krople skapywały na ziemię, żadne łzy. Ciemce nie płaczą tyle. Nikt tyle nie płacze; praktycznie od łokci w dół.

- Możesz... powiedzieć gdzie jestem? - wymamrotał nieśmiało jak 1. b3 gubiąc słowo "mi" .

- Oczywiście. Sekcja reptilska, poddział diagnostyczny, Ravenstad. Zgubiłeś się?

Tak, Ravenstad... Czuje jakby przez mgłe znał to miejsce, lecz trudno mu utrzymać skupienie. Myśli wędrują gdzieś gdzie same nie wiedziały, że być mogą od kiedy tylko wstał. Niby tak, niby nie, niby nibynóżki wobec nóg wiedział o co chodzi.

- Niee, tylko... Właściwie... Um...

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (18)

  • Liqueru 2 miesiące temu
    Wreście coś co chcę rozwinąć :)
    A o jeszcze - ćemki/ćemce to "anthro moth"
  • SwanSong 2 miesiące temu
    >>Doniosły wewnętrzny głos zbudził go ze snu, jakby coś przeczuwał.<< Po co ten doniosły?
    >>Oszołomiony odżył, lecz jeszcze chwila minęła zanim niemrawy strzał wzroku natrafił kasetonowy sufit.<< Kto odzył? Głos? Bo on jest podmiotem w poprzednim zdaniu. Niemrawy strzał wzroku to jakaś nowomowa, po natrafił powinno być >na<<
    >>Spojrzał w przód.<< przed siebie brzmi lepiej, imho
    >>Najwidoczniej stracił przytomność siedząc na zamknietej klapie sedesu<< Czasowniki się oddziela, więc przecinek przed <<siedząc>>
    >>Może klub, miał się tam kiedyś znaleźć, zawsze chciał nawet jeżeli podświadomie zatańczyć z kimś wśród feeri stroboskopów i głośnej muzyce, wrócić do dawiejszch czasów i spotkać bratnią duszę.<<
    To zdanie nie ma sensu. Dawiejszch?
    >>Znacie uczucie lęku, zaostrzonego zastanowienia gdy przyjemny ból leniwej niejakości planuje zderzenie czołowe z ciekawością?<<
    Nie, ale znam bardzo złą purpurową prozę i to jest jej przykład. Pisz prościej, a nie udziwniaj zwykłe zdania dla samego udziwniania.
    >>Wewnętrzna pasywność próbuje przezwyciężyć siłę kreatywną<< Takie dywagacje przy wyjściu z kibla? Panie, filozofa w łazience zamknęli!
    >>Potem klamka poszła w dół naciskana<< A w sedesie woda spłynęła spłukana... Ten dziwny szyk zdania ma czemuś służyć?
    >>Ćemka przyglądająca się bezszmernie przed lustrem zasłaniając niemal całą popękaną porcelanową umywalkę.<<
    Poważnie pytam, co to ćemka? Mała ćma? Nie wiedziałem, że można przyglądać się szmernie. Znów brak przecinka.
    >>Futrzasta miała na sobie za duży śnieżnobiały fartuch o przesiąkniętych wodą rękawach pasujący kolorystycznie do kołnierzowego puchu zdobiącego jej szyję - nieco przypominając apaszkę - ramiona i anteny.<<
    To jakaś humanoidalna ćma? Czy co? Bo opisujesz drobiazgowo wyjście z kibla, ale potem sens umyka na czarnym koniu.
    >>Trzema, może dwoma niemal płynnymi ruchami odwróciła się do niego, próbując efektywnie zmienić wyraz twarzy, miała już wyćwiczone.<<
    Ja się odwracam jednym ruchem, ale może jestem dziwny. Niemal płynne, czyli jakie? Poza tym, jakie to ma, kurna, znaczenie? Jak się efektywnie zmienia wyraz twarzy? Czy każdy ruch u Ciebie musi być rozprawką filozoficzną?
    >>- Możesz... powiedzieć gdzie jestem? - wymamrotał nieśmiało jak 1. b3 gubiąc słowo "mi" .<<
    Też chciałbym wiedzieć... 1.b3 to imię?
    >>Myśli wędrują gdzieś gdzie same nie wiedziały, że być mogą od kiedy tylko wstał. Niby tak, niby nie, niby nibynóżki wobec nóg wiedział o co chodzi.<<
    Proponuję jednak nie pić podczas pisania. A tak na poważnie, to ten fragment nie ma sensu.
  • Liqueru 2 miesiące temu
    :)
  • Liqueru 2 miesiące temu
    Jak nie rozumiesz to nazwij to awangardą proste
  • Liqueru 2 miesiące temu
    1.b3 to otwarcie w szachach pacanie, nie zajmuje centrum ( jak i najpopularniejszy następny ruch białych po nim) więc można powiedzieć że jest "nieśmiałe"
  • Liqueru 2 miesiące temu
    Doniosły bo zapowiada początek historii
  • Liqueru 2 miesiące temu
    Odpowiedź co to ćemki już masz przy okazji wspomnę, że wpadłem na pomysł aby to zapisać widząc https://www.reddit.com/r/SS13/comments/lh5lnd/chem_moth jeżeli to zaspokoi twą ciekawość :v
  • Liqueru 2 miesiące temu
    Narrator chaotyczne odpowiada jak główna postać widzi dla tego tak niestandardowo
  • Liqueru 2 miesiące temu
    Onirycznie
  • Liqueru 2 miesiące temu
    Wspominałem już że do pisania histori per se zainspirował mnie Nagi Lunch?
  • Liqueru 2 miesiące temu
    Kogo ja oszukuję piszę chujnię ale chociaż się dobrze bawię
  • yanko wojownik 997 2 miesiące temu
    No i zawsze możesz pogadać ze sobą, tu jest to trendy wśród niektórych.
  • Abbie Faria 2 miesiące temu
    Jeżeli tytuł po polsku to pt powinno być cz., albo Folk songs of Ravenstad pt 1
  • Liqueru 2 miesiące temu
    yanko wojownik 997 :)
  • Abbie Faria 2 miesiące temu
    *Ravenstadt
  • SwanSong 2 miesiące temu
    Nazwanie mnie pacanem, bo poprawiam błędy w twoich opowiadaniach, jest typowym zachowaniem autorów ze zbyt dużym mniemaniem o osobie. Nie martw się, więcej twoich tekstów nie odwiedzę. Pisz sobie szmirę dalej. I nie, nie jest to ani oniryczne, ani awangardowe. Nawet nie wiesz, co te słowa oznaczają.
  • Łukaszenko 2 miesiące temu
    Napisane z wielką wiarą w przekonanie o prawdziwości tych słów ;)
  • Abbie Faria 2 miesiące temu
    To jest ciekawe opowiadanie. Autor jest w amoku, po transplantacji świadomości. Nie wie gdzie jest i kim jest. Znajduje się w toalecie instytutu do spraw cybernetycznej przemiany genomu. Jego postać jest wciąż ludzka, bo uciekł nadzorcom. Niestety zastrzyk pozbawił go resztek pamięci. Napotkana ćma - Androćma nie miała tyle szczęścia, bo przemiana już się dokonała.

    Ćmy służą do żywienia wielkich, olbrzymich nietoperzy podczas corocznego finałowego spotkania Superbowl. Bohater jeszcze nie wie, że będzie musiał po przepoczwarzeniu nauczyć się latać i unikać megabatom - wygłodniałym wielkim nietoperzom.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania