Format

złego życia format,

to ubiegłoroczna mrzonka,

ułania fantazja,

marna bombka,

gdzie jest postęp?

Mizerny kostium lustra,

w koło chujnia,

nie mam już pomysłów,

z sercem problem,

problem to ja jestem,

Tak się nazywam,

nie robię plotek,

nie robię z siebie durnia,

to żałosna gonitwa,

na twoich cyckach,

mój świat się opiera,

gdy tak siedzę i patrze,

widzę tylko szum,

widze nędzne plotki,

molibdenowe osuwisko,

to głupie rżysko,

coś nęci, coś zachęca,

do bujdy,

do twojej pochyłej równi,

jestem na szczycie szczytow,

lecz cierpię na depresje,

zrozum to,

że ja nas nie widzę,

chciałbym cię widzieć,

to zwykła rzecz,

miła dla oczu,

tylko ty się liczysz mi dziś,

wiem że zraniłaś mnie,

zrozum to,

ja na niby jestem,

jestem kim jestem,

kim jesteś ty?

Czy będziemy razem,

czy chcesz zostać moją żoną?

Czego ty chcesz?

Czemu płaczesz do jedzenia?

Czy ten wagon cie pozabiera?

Ten wars wars

Ten bus bus

Ah ah ah aaa

Spójż jaka piękna noc,

w sam raz by zabić się,

czy pozbierasz mnie?

Rozpadłem się jak puzzle,

trzeba mnie ułożyć,

ten mars mars

ten mars mars

ja to jestem z wenus,

a ty chyba z jowisza,

na uran nie zabiorę cię,

jedynie na pluton,

pierwiastki mi kojażą się,

mów że za późno tu jestem,

a ty gdzie?

Gdzie jesteś gdzie,

na mars mars,

polecimy wiesz,

nie szukaj mnie z tyłu,

jedynie z przodu,

zawsze jestem na początku,

nigdy na końcu,

na co dzis klniesz,

A co robiłaś wczoraj,

Czy znajdziesz mnie u siebie?

U ciebie mnie nie ma,

jestem gdzieś daleko,

bo ty śnisz,

nie masz ani grama jawy,

tam się spiesze, tam pojade,

chytrze w bladą noc,

ten mars mars

ten mars mars

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania