Czy zacząć pisanie opowiadania od nowa?

LittleDiana
3 tygodnie temu
Nie chcę by zabrzmiało to jak hejt, bo nie mam pretensji do nikogo, do czytelników też nie.
Piszę opowiadanie pod tytułem "Laura w Krainie Rzeczywistości" Opowiada ono o dwudziestopięcioletniej Laurze, która jest niepełnosprawna od urodzenia. W sumie mam już prawie dwadzieścia rozdziałów. Jutro chyba wstawię dwudziesty (aczkolwiek to nie jest pewnie, bo mam pełno szykowania się), a w niedziele wyjeżdżam na dwa tygodnie, ale potem wracam. Z jednej strony lubię tą moją twórczość taką jaka jest. Jest to obyczajówka, bardzo spokojna, bez dramatów, komedii i takie tam.
Jednak czuję, że ja i czytelnicy zupełnie inaczej odbieramy to co ja piszę. Na przykład moja przyjaciółka odbiera całość jako przerażająco smutną pomimo że opisuję sukcesy Laury w rehabilitacji, czy relacje z przyjaciółmi. Jeszcze inni mają wrażenie że Laurka nie ma życia wewnętrznego, chociaż myślałam że tęsknota za przyjaciółmi, niepowodzenia życiowe, gadanie o hobby nimi są. Dlatego, bo pomimo że nawet mi się podoba to co ja piszę to myślę, że mogłabym to zrobić jeszcze inaczej. Z drugiej strony boję się że utracę autentyczność.
Co o tym myślicie? Zaczynał ktoś tu kiedyś od nowa?
Liv12365
3 tygodnie temu
Pewnie. Zaczynałam całe 40k słów od początku. ;)
Po drodze zmieniłam rodzaj narratora, usunęłam i dodałam wątki, przemyślałam fabułę.
Nie bój się usuwać. Pamiętaj, że każde słowo i zdanie, które stawiamy, to zawsze warsztat.
Więc jeśli tylko masz pomysł i czujesz flow na to samo, ale w nowej wersji, to śmiało.
Zwróć uwagę na to, co masz w głowie, gdy siadasz do pisania i zastanów się jak możesz napisać to inaczej.
W końcu na nic nie ma tylko jednej perspektywy. ;)
yanko wojownik 1125
3 tygodnie temu
Znamy historię, wiemy o czym piszesz.
Czytelnicy zawsze odbierają inaczej.
Historię zawsze można opowiedzieć od nowa w inny sposób.
Fanagann Hartelion
2 tygodnie temu
To oczywiste, że każdy czytelnik odbierze Twoją opowieść inaczej, bo każdy skupia uwagę na innych elementach. Zwłaszcza, jeśli opowieść jest choć trochę bliższa ich sercu.

Moja rada, to o ile nie popełniasz za dużo błędów technicznych (a na ile się zorientowałem czytając niektóre fragmenty, nie masz się o co obawiać) oraz twoja opowieść jest spójna, nie posiada dziur fabularnych ani innych problemów, to jej nie zmieniaj. Zmieniaj tylko to, co chcesz zmienić sama.

Ale to działa w dwie strony. Jeśli uważasz, że ta scena, postać, ten rozdział, wątek czy nawet cała cecha charakteru postaci w ogóle ci do niej nie pasuje, to konsekwentnie przepisz każdy element i nie bój się usuwać dużych ilości tekstu. Nie pasuje i koniec. Nie wolno się przywiązywać to swojego tekstu.

Tak samo, jeśli ktoś zwróci ci uwagę na istotny błąd (np. ta postać nie powinna się tak zachowywać, bo...) to masz wybór - albo uparcie wybronisz jej zachowanie dodając odpowiednie sceny (bo bardzo chcesz, by ta postać tak właśnie się zachowała), albo poprawiasz wywalając inne.

Innymi słowy - usłyszałaś opinię przyjaciół. Jeśli się z nimi zgadzasz, popraw. Jeśli nie, zostaw. Jeśli uważasz, że "coś jest na rzeczy", to przeanalizuj, poproś kogoś bezstronnego, może on ci podpowie.
Narrator
ponad tydzień temu
Już kiedyś pisałem, że ty sama powinnaś znać wartość swojej pracy i nie zasięgać opinii osób trzecich. Czytelnik jest jak rozkapryszona panienka, której nic nie dogodzi. Pozwól, że posłużę się przykładem z innej dziedziny.

Pewien francuski kompozytor z połowy XIX wieku napisał operę, którą uważał za szczytowe osiągnięcie swojego życia. Niestety prapremierę opery przyjęto chłodno, jej autora wygwizdano, dalszym przedstawieniom towarzyszyła atmosfera skandalu. Kompozytor tak sobie to wziął do serca, że aż się rozchorował i niedługo potem wyzionął ducha. Najgorsze jest to, że umarł w przeświadczeniu własnej nieudaczności. Tymczasem dziś jego opera uznawana jest za dzieło wybitne, należące do żelaznego repertuaru każdego szanującego się teatru operowego. Dzieci nucą melodie z jej arii, nie wiedząc nawet kto je skomponował.

Kto wie, może i twoje opowiadanie za jakiś czas zostanie uznane za arcydzieło. Dlatego nie pytaj się czy zaczynać od nowa. To ty jesteś autorką.
Skoiastel
5 dni temu
Ja przepisywałam jedno ze swoich opowiadań 4 razy. :D

Za pierwszym razem pisałam je w gimnazjum i nie miałam pojęcia o pisaniu, więc przypominało wypracowanie szkolne. Gdy pokazałam je kilku osobom, uznały, że to opowiadanie to takie se „opko”, jakieś rozprawko-streszczenie wydarzeń poprzetykane dziecinnymi dialogami.
Trochę zakłuło, więc postanowiłam je poprawić. Za drugim razem nadal postawiłam na narratora wszechwiedzącego, tekst przepisywałam, sporo materiału jednak zostawiając z sentymentu. Fakt, sceny zaczęły się krystalizować, ekspozycji było mniej, jednak nie do końca wyplewiłam, bo szkoda mi było pierwszej pracy. To był błąd, bo za rok przerwy uznałam, że całość i tak wygląda to jak ładnie ucharakteryzowany trup.
Umiałam coraz więcej i nie chciałam, by nie było tego widać w moim tekście. Całość po prostu wywaliłam do kosza, nie uchowała się ani jedna scena, zostały tylko notatki po sylwetkach psychologicznych postaci i bardzo ogólny zarys fabularny.

No więc trzeci raz poprawiałam, tzn. pisałam to samo, ale inaczej, od nowa – tym razem nadal narratorem wszechwiedzącym, ale już z wyraźnymi akapitami mowy pozornie zależnej i ze stylizacją bohaterów.
No i stało się, że stety-niestety po drodze zakochałam się w technice narracyjnej deep POV i bardzo chciałam tak mieć napisane wszystkie moje publikowane prace, dlatego – chcąc nie chcąc – siadłam do tego samego tekstu czwarty raz. Wywaliłam wszystko, co było narratorem wszechwiedzącym, teraz została czysta stylizacja.

Koniec końców nad jedenastorozdziałowym opkiem, który w dodatku jest fanfikiem, siedziałam z osiem lat. XD I teraz też tak mam z innymi pracami, zawsze dopracowuję wszystko, na czym mi zależy i co jest gdzieś opublikowane, do swojego aktualnego poziomu. Nie są to prace wydawane, więc de facto wychodzę z założenia, że mogę sobie robić z nimi co chcę, zresztą powinnam, bo to nauka warsztatu. Widząc ten sam tekst napisany gorzej i lepiej – ma się porównanie, ale i dostaje się zastrzyk energii i czuje się ogrom satysfakcji.
Arysto
5 dni temu
To, co Skoia napisała (ogólnie polecam Skoi słuchać w tych sprawach, mądrze zawsze prawi :D)

I ogólnie - wywaliłem kiedyś 60 stron maszynopisu mojej powieści, by zacząć ją od nowa. Wywaliłem tj. mam je gdzieś dalej, na dysku Google i pendrive, ale leżą i czekają. Napisałem cały początek od nowa, ostatecznie, po zaczęciu od nowa i przemyśleniu struktury opowieści oraz fabuły, gładko przyszło pisanie 280 stron.

Czasem trzeba to zrobić. To wujowe i wymaga bardzo trudnej decyzji do podjęcia, ale refleksja nad swoim pisaniem jest ważna w życiu każdego tworzącego. Czasem trzeba wziąć rozbieg, by przebić ścianę, na której się zacięliśmy.
Ellie Victoriano
5 dni temu
O bogowie, nawet Skoia nas odwiedziła 😱
Skoiastel
5 dni temu
To już jest koniec świata. :D
Ellie Victoriano
5 dni temu
Jeśli tak ma wyglądać ten koniec, to jestem za 🤣
Skoiastel
5 dni temu
(Nadal drażni mnie brak edycji wpisów. Jak zawsze piszę szybciej, niż sprawdzam i potem wychodzę na nieskładną…) ¯\_(ツ)_/¯
Początkujący
5 dni temu
A ja spytałem kiedyś znaną i szanowaną piosenkarkę, czy nie chciałaby zmienić swoich starych, nie najlepszych tekstów. Odparła, że za żadne skarby. To jest kawałek jej historii, z którą musi żyć za Pan Brat.
Skoiastel
5 dni temu
Weź pod uwagę, że napisanie krótkiej piosenki jest prostsze niż wykreowanie wielorozdziałowej, wielowątkowej powieści i mniej rzeczy może po prostu nie wyjść w kilkudziesięciu znakach. Poza tym Arysto dobrze prawi – pisanie od nowa nie musi wiązać się z usuwaniem danych z dysku; warto zachowywać różne wersje i z każdej coś czerpać.
Nazareth
4 dni temu
Wydaje mi się, że problem nie dotyczy tego, czy to co napisałaś jest dobre czy nie - to i tak subiektywne. Odnoszę wrażenie, że największy problem masz z tym, że czytelnicy nie odbierają twojego tekstu tak jak chciałaś żeby był odebrany. To trudne, bo każdy będzie odbierał go przez pryzmat siebie, własnych przeżyć, doświadczeń, preferencji. Jak podpowiada nam hermeneutyka proces rozumienia polega na interpretacji, interpretacji interpretacji i interpretacji tychże i tak dalej. Opisuje figurę koła i nigdy się nie kończy. Nie masz wpływu na perspektywę czytelnika, ale możesz spróbować mu wejść do głowy i ułatwić odbiór zgodnie z twoimi intencjami. Ja lubię się zdystansować do tekstu, który piszę, spróbować zbliżyć fenomenologicznego Epoche i starać się go czytać, jakbym to robił pierwszy raz, jakby to nie był mój tekst, po to żeby sprawdzić co z niego zrozumiem, jak się poczuję. Zadaję sobie wtedy pytania, to wspomaga ten proces. Wysyłam też przed publikacją tekst komuś zaufanemu, żeby zadać mu te same pytania i sprawdzić czy nasze odpowiedzi się pokrywają. Jeżeli nie, zastanawiam się dlaczego. Jednak, jak padło już tutaj, najważniejsze jest jak ty czujesz się ze swoim tekstem, i powód dla którego go piszesz.

Zaloguj się, aby wziąć udział w dyskusji