TseCylia rok temu Czyli to jest miejsce na teksty wierszy, prozy, piosenek - znanych, mniej znanych; ciekawych, ulubionych itp... Oczywiście z podaniem autora, albo źródła, netowego nicka... |
TseCylia rok temu Stanisław Barańczak "Tekst do wygrawerowania na nierdzewnej bransoletce, noszonej stale na przegubie na wypadek nagłego zaniku pamięci Jeżeli coś cię boli: - dobra wiadomość: żyjesz. - zła wiadomość: ten ból czujesz wyłącznie ty. To wszystko dookoła, co cię szczelnie otacza nie czując twego bólu, jest to tak zwany świat. Ubawi cię, że jest on realny i jedyny, a lepszego nie będzie przynajmniej póki żyjesz. Gdy już skończysz się śmiać, odrzuć logiczny wniosek, że taki świat być musi przywidzeniem lub snem. Traktuj go całkiem serio, jak on przed chwilą ciebie - dokonując wyboru specjalnej ciężarówki, By w określonym miejscu i ułamku sekundy potrąciła cię, kiedy przechodziłeś przez jezdnię." |
JagVetInte rok temu Kartky " "Pani jeziora" "Odliczam minuty do końca Pokuty nie zdążę dać im Tak dawno nie widziałem słońca A widziałem Ciebie w TV Nie pamiętam ani miesiąca A chcę znów obejrzeć ten film Jestem jak potargana książka Pełna wspomnień i najgorszych chwil Póki co została mi Twoja wstążka, która pachnie, pachnie, pachnie, pachnie tak bardzo Resztę pooglądam sobie na fotkach Dzisiaj tak ładnie, ładnie kłócą się z prawdą Na początku byłaś trochę za słodka Teraz gorzkie kłamstwa ciągną, ciągną nas na dno Masz oczy tak piękne, a usta tak mętne A słowa tak twarde, twarde robią mi hardkor Myślałem, że wygrałem życie i mam to, i nagle - o ja pierdolę Zaliczyłem lądowanie na twardo I nikt nie mówił już nic do mnie, to chore Teraz to naprawdę koniec, kochaniе Już nie zmusisz mnie do życia na siłę Zanim pionek zbijе gońca i króla Ja pozostawię trochę tego kim byłem I przepraszam, jeśli masz mnie za chuja Przez cały ten syf oszalałem Nie chciałem nic mówić, a bardzo się bałem Nie chciałem się łudzić, a tylko kochałem Nie chciałem być taki, a taki się stałem I nie ma już Kuby, którego poznałeś I całej tej krainy bajek, i domu pełnego uśmiechu, który widziałeś Patrzę w oczy tym jebanym maskotkom I mi głupio za te kilka lat życia Gdybym kiedyś miał uwierzyć w samotność Nigdy nie zacząłbym o niej pisać I spróbował z jakąś słodką idiotką Być szczęśliwym, nie znikał nocami I wracał nad ranem znów z wątpliwościami, szalony, pijany, bez Ciebie i wiary (bez Ciebie i wiary) Ale to życie, nie ma już nic z tego złego Przynajmniej poznałaś kilka osób, które robią coś pięknego I wierzę z nich, kurwa, w każdego, nawet, gdy myślisz, że szydzę Za dużo podglądam i płaczę za tymi, których już nie widzę Całe życie uczyliśmy się spadać i robić wszystkie pojebane te rzeczy A nie mogliśmy normalnie pogadać i się pożegnać jak ludzie, którym zależy I nigdy nam nie było za łatwo, jak Pezet - nie jestem dawno od dawna A gdy znowu zapaliły się światła To ćmy odleciały jak szczury do bagna Jeszcze zostanę tu z Tobą Nie oddam Cię Twoim wrogom Przyjaciołom, bogom, nikomu, kto powtarza mantrę jak robot Uroboros goni swój ogon, ja obok sprzedany za grosze Nadzieje tak złudne jak trzysta na szosie Przylecę do Ciebie ostatnim lotem Pani Jeziora tak piękna A Ty w mule i wodorostach Wychodzi na boso jutrzenka Pod światłem księżyca wyniosła I nie wiem w kogo jest zaklęta Chcę tylko ją stamtąd wydostać I jest dla mnie jak niebo piękna Tajemnicza, dzika i mroczna Pani Jeziora tak piękna A Ty w mule i wodorostach Wychodzi na boso jutrzenka Pod światłem księżyca wyniosła I nie wiem w kogo jest zaklęta Chcę tylko ją stamtąd wydostać I jest dla mnie jak niebo piękna Tajemnicza, dzika i mroczna Słyszysz ją w subtelnych szeptach Mówi Ci, że masz znów zostać A Ty nie chcesz tylko pamiętać Co stało się z Tobą jak poszła Jak wrócisz do miasta na święta Zobaczysz ją z mężem na gofrach I będzie w końcu uśmiechnięta I jak jej dzieciaki beztroska" |
Artemisia rok temu Przez miesiące moja ręka tkwiła w blaszanej puszce. Poręcz metra i tyle. Może jest poturbowana, pomyślałam, i dlatego ją zatrzaśnięto. Można z niej wyczytać czas, pomyślałam, niczym z zegarka, z tych pięciu kostek i cienkich podskórnych żyłek. Leżała tam jak nieprzytomna kobieta, karmiona przez rurki, których nie była świadoma. Ręka skuliła się, jak mały gołąbek grzywacz, który schronił się w bezpiecznej kryjówce. Odwróciłam ją dłonią do góry, wyglądała staro, jej linie były cienkie jak ściegi nitki spod igły zszywającej ją z palcami. W niektórych miejscach była tłusta, miękka i ślepa. Wyraźnie podatna na zranienia. A wszystko to jest metaforą. Zwyczajna ręka - całkiem sama wobec czegoś, czego można dotknąć i co dotknie ją w odpowiedzi. Moja suczka tego nie zrobi. Merda ogonem na żaby w bajorku. Niczym się nie różnię od puszki psiej karmy. Pies jest właścicielem własnego głodu. Moje siostry tego nie zrobią. Żyją szkolnym życiem jeśli nie liczyć obciążeń i łez spływających niczym oranżada. Mój ojciec tego nie zrobi. Wraca do domu i nawet nocą żyje w mechanizmie zrobionym przez moją matkę i dobrze naoliwionym przez swoją pracę, swoją pracę. Problem jest w tym, że pozwoliłam, aby moje gesty zamarły. Problem nie był w kuchni, ani w tulipanach, ale tylko w mojej głowie, mojej głowie. Potem wszystko to stało się historią. Twoja ręka znalazła moją. Życie runęło do moich palców skrzepami krwi. O, mój budowniczy, palce odbudowują się. Tańczą z twoimi. Tańczą na mansardzie i w Wiedniu. Moja ręka żyje w całej Ameryce. Nawet śmierć jej nie powstrzyma, śmierć przelewająca swoją krew. Nic jej nie powstrzyma, bo to jest królestwo, a królestwo nadchodzi. (tł. Ela Binswanger) |
Bettina rok temu I okladal ją werblami |
TseCylia rok temu Twarz "Nie jestem zdradliwa, nieczuła, zazdrosna, zabobonna, wyniosła, jadowita, albo też całkiem ohydna". Studjując jej wyraz każdego dnia, w desperackim porywie i nie powodowana żadną oststecznością, najchetniej rozbiłabym lustro. Choć zamiłowanie do porządku, żarliwość i bezpośrednia prostota ze znamieniem dociekliwości są jedynymi zaletami, jakich się po niej oczekuje, to przecież pewne twarze, bodaj kilka, choćbyjedna z nich, utrwalona w pamięci, jest mi niezbędnie potrzebna dla radości umysłu i oczu. przeł. Julia Hartwig |
Artemisia rok temu Jak to możliwe, że wciąż się śmiejemy, Uszczęśliwiają nas wciąż chleb i wino, Że nie trzymamy straży w noc bez przerwy, Choć krzyków o pomoc moc, śpisz pomimo. Czy nie czytałeś dzisiejszej gazety? Czy nie widziałeś tych obrazów grozy? Jak nas to wszystko wokół nie kaleczy, Jak nam w pokoju żyć, gdy zło się mnoży? Czyż terror nie dobija się do okien, Czyż się przez świat szaleństwo nie rozpędza, Czy nie budzą się duchy razem z mrokiem, Krew w ruinach i dziki szczęk oręża? A za dnia, w mile ciepłym pomieszczeniu: Marznące dziecko gdzieś w krainie głodu, W noc na bezdechu, gdy śnisz w zawieszeniu: Wraca twarzyczka znana ci za młodu. Jak to możliwe, że znów o poranku Wszystko to jak polowy zrzucasz mundur, Małe zmartwienia w ciasnym masz zaścianku, Małe radości dnia, twój zwykły ubiór. Krzywią się mądrzy z lekka ironicznie: Ça c’est la vie. Sens życia. Konkludują. Ich zmartwieniem jest, mówiąc lakonicznie: Dokąd iść dziś wieczorem, debatują. I tylko serce głupca stąd mądrzejsze: Popatrz, to wielki człowiek, a jak mały. Wy, hałaśliwi, cicho tam, odejdźcie, Pokora, cisza, dają więcej chwały. (tł. E. B.) |
@snierzna rok temu 9 Ja, Jan, wasz brat i współuczestnik w ucisku i królestwie, i wytrwałości w Jezusie, byłem na wyspie, zwanej Patmos, z powodu słowa Bożego i świadectwa Jezusa7. 10 Doznałem zachwycenia w dzień Pański8 i posłyszałem za sobą potężny głos jak gdyby trąby 11 mówiącej: «Co widzisz, napisz w księdze i poślij siedmiu Kościołom: do Efezu, Smyrny, Pergamonu, Tiatyry, Sardów, Filadelfii i Laodycei»9. 12 I obróciłem się, by widzieć, co za głos do mnie mówił; a obróciwszy się, ujrzałem siedem złotych świeczników, 13 i pośród świeczników kogoś podobnego do Syna Człowieczego10, obleczonego [w szatę] do stóp i przepasanego na piersiach złotym pasem. 14 Głowa Jego i włosy - białe jak biała wełna, jak śnieg, a oczy Jego jak płomień ognia. 15 Stopy Jego podobne do drogocennego metalu, jak gdyby w piecu rozżarzonego, a głos Jego jak głos wielu wód. 16 W prawej swej ręce miał siedem gwiazd i z Jego ust wychodził miecz obosieczny, ostry. A Jego wygląd - jak słońce, kiedy jaśnieje w swej mocy. 17 Kiedym Go ujrzał, do stóp Jego upadłem jak martwy, a On położył na mnie prawą rękę, mówiąc: «Przestań się lękać! Jam jest Pierwszy i Ostatni 18 i żyjący. Byłem umarły, a oto jestem żyjący na wieki wieków i mam klucze śmierci i Otchłani11. 19 Napisz więc to, co widziałeś, i to, co jest, i to, co potem musi się stać12. 20 Co do tajemnicy siedmiu gwiazd, które ujrzałeś w mojej prawej ręce, i co do siedmiu złotych świeczników: siedem gwiazd - to są Aniołowie13 siedmiu Kościołów, a siedem świeczników - to jest siedem Kościołów. |
@snierzna rok temu ![]() |
Where Is My Mind rok temu "jest pięć po dwunastej już każdy wie ktoś odliczył na wspak do dziesięciu jest pięć po dwunastej już każdy wie kurtyna opadnie w pół słowa i pół gestu jest pięć po dwunastej ale czas nie ma sensu modlitwa zgrzyta jak styropian po szkle jest pięć po dwunastej generał jest blady szczury nie uciekną - nie mają gdzie" |
@snierzna rok temu :) |
@snierzna rok temu |
@snierzna rok temu |
Where Is My Mind rok temu |
Moczybober rok temu |
Florian Konrad rok temu Światło wybucha, gdzie brak słońca Światło wybucha, gdzie brak słońca; Gdzie prądy oceanu nie mkną, wody serca Napierają w przypływach; I narzędzia światłości, rozszarpane widma Ze świetlikami w głowach Suną przez ciało tam, gdzie ciało z kości spełzło. Świeca płonąca w udach grzeje Młode nasienie, paląc nasiona starości; Tam, gdzie nasienie nie drga, Owoc człowieczy rośnie, wygładza się w gwiazdach, Błyszczący niczym figa; Gdzie nie ma wosku, świeca odsłania swe włosy. Poza oczami świt wybucha; Z biegunów czubka palca i czaszki krew lotna Zsuwa się jak ocean; Z szybów nieba otwartych, nie oparkanionych Wytryska nafta płaczu, Wykrytą różdżką, która z uśmiechu ją wróży. Noc się wypełnia we wklęsłościach Jak smolny księżyc poza orbitami globów; Światło dnia na kość pada; Gdzie nie ma chłodu, wicher zdzierający skórę Rozpina suknie zimy; Zamglona błonka wiosny osnuwa powieki. Światło wybucha w skrytych działkach, Na szczytach myśli, tam, gdzie myśli pachną w deszczu; W agonii wszystkich logik Poprzez oko wyrasta tajemnica gleby, Krew podrywa się w słońcu Nad jałowe poletka, gdzie świt się zatrzymał. |
TseCylia rok temu Stanisław Barańczak Szkoda, że Cię tu nie ma. Zamieszkałem w punkcie, z którego mam za darmo rozległe widoki: gdziekolwiek stanąć na wystygłym gruncie tej przypłaszczonej kropki, zawsze ponad głową ta sama mroźna próżnia milczy swą nałogową odpowiedź. Klimat znośny, chociaż bywa różnie. Powietrze lepsze pewnie niż gdzie indziej. Są urozmaicenia: klucz żurawi, cienie palm i wieżowców, grzmot, bufiasty obłok. Ale dosyć już o mnie. Powiedz, co u Ciebie słychać, co można widzieć, gdy się jest Tobą. Szkoda, że Cię tu nie ma. Zawarłem się w chwili dumnej, że się rozrasta w nowotwór epoki; choć jak ją nazwą, co będą mówili o niej ci, co przewyższą nas o grubą warstwę geologiczną, stojąc na naszym próchnie, łgarstwie, niezniszczalnym plastiku, doskonaląc swoją własną mieszankę śmiecia i rozpaczy – nie wiem. Jak zgniatacz złomu, sekunda ubija kolejny stopień, rosnący pod stopą. Ale dosyć już o mnie. Mów, jak Tobie mija czas – i czy czas coś znaczy, gdy się jest Tobą. Szkoda, że Cię tu nie ma. Zagłębiam się w ciele, w którym zaszyfrowane są tajne wyroki śmierci lub dożywocia – co niewiele różni się jedno z drugim w grząskim gruncie rzeczy, a jednak ta lektura wciąga mnie, niedorzeczny kryminał krwi i grozy, powieść-rzeka, która swój mętny finał poznać mi pozwoli dopiero, gdy i tak nie będę w stanie unieść zamkniętych ciepłą dłonią zimnych powiek. Ale dosyć już o mnie. Mów, jak Ty się czujesz z moim bólem – jak boli Ciebie Twój człowiek. |
Bettina rok temu |
Bettina rok temu |
Bettina rok temu |
Część postów została ukryta (13)
Zaloguj się, aby przeglądać cały wątek
drzewo herbaciane rok temu 🙏 |
TseCylia rok temu Tadeusz Buraczewski Z dnia na dzień zali co dzień Stawiając dzielnie wartę Enteryna pod kompowibratorem Tkwiła z hakerem Absztyfikantem! Wielbili disko polio i takie tam polmigi Soliści – ona singielka jak i on – singiel Aż w dookolności smętnej nieprzejrzyście Los czyli życiątko - nacisnęło cyngiel. Wessał ją InFernet Jako młodą siksę Więc duszę dzieliła Na poły z matrixem. Nurzała się namiętnie w niezmierzonej sieci Kiedy uwertury grała klawiatura Czyniąc burzę zmysłów u Absztyfikanta I tedy on się tako w niej się zanurzał. Świat się wręcz zapętlał W fałszyzmu odsłonie W vistość się wnikało Czym? Trolliajańskim koniem… I było coś co w jednię ich pomysł się zlewał Obydwoje ogarniał ten przemożny zapał Kędy meta-sfera włamać się do komputera Nieważne kto go stworzył – Bóg a może szatan… A wkoło neonowisk Nadzieja nie gasła Że kiedyś im zaświeci Polarna zorza – hasła!. Wiara – wiadomo – ta przenosi góry Odkryli to – włamali się – i żadna herezja: Prawdę co leży między niebem a piekłem - - Uratować nas może jedynie Poezja! |
TseCylia rok temu Alina Górecka (nicki: Alina 48, jeszcze) wyrok zapadł, będziesz rozszarpana! - ale dano Jej wybór: załatwią to szakale, hieny, mogą wilki. wybrała wilki. na pytanie - dlaczego, odpowiedziała: zanim weszłam do tego lasu widziałam wszystkie świecące nocą ślepia drapieżników wiedziałam że mogę spośród drzew mchów zaczarowanych paproci zawilców i leśnych ślimaków naiwnych saren ostrych jeżów nie wrócić na polanę i tak prawie wszystko przeżyłam kto wie może już jutro by mnie nie było gdybym się bała to nie zobaczyłabym nie poczuła przedostatniego uroku zapachu i ducha lasu a tak to odejdę bogatsza w doznania wybieram wilka bo jest szlachetniejszy w urodzie bliższy we wspólnym oglądaniu księżyca budzi ludzką trwogę szakal i hiena odrazę |
Bettina rok temu ![]() |
o nim pseud rok temu Autor: Wojciech Włodarczyk. Wiersz zatytułowany "Między szeptem a krzykiem". |
Bettina rok temu |
Starszy Woźny rok temu Już gdzieś ten zwrot tutaj czytałem! Muszę pogrzebać w pamięci. NO! |
Bettina rok temu ![]() |
Bettina rok temu |
Starszy Woźny rok temu Pszehodząc pszypadkowo pszez ćeńisty pasaż, mimo palm kiwającyh śę, jak senny palec, zobaczyłem kobietę, kturą rąbał masaż i układał na ladźe kawał po kawale. Kszyczały na gałęźah żułte ptaki timur. Kołysały głowami i muwiły tata. Pszez zapah ćał kobiecyh ostszejszy od dymu stuk rytmiczny tasaka jęczał i dolatał. Zeskoczyły w podskokah shody z karku pięter. Biły głową o śćanę i ńe mogły trafić, kiedy wybiły otwur wyszedłem ńim lente i na placu olbżymim połknęła mńe gawiedź Whodźiły blade pańe do ćemnych garsonjer, rozpinały w pośpiehu bluzki pod żakietem, gdy z zapalonym lontem na barkah kanońer stszeliłem z głowy w ńebo czerwoną rakietą. Ńe liżće ust kohankom, leżąc im na bżuhu! Jedzće je ze śmietaną i łykajće z cukrem! Hude szynki dźewczynki są pszedźiwnie kruhe i dobry jest kobiecyh muskularnych nug krem. Jak wiele cudnych sokuw ćało kobiet mieśći cuż wiesz o tym, hoć zdźerasz sukńe, jak firanki, don żuańe, co ćało swojej pańi pieśćisz a kturyś żadnej jeszcze ńe pożarł kohanki. Poczekajće, ńe gwałćće, ńe pieśćće, ńe hodźće! Ńeh znowu dźewicami źemia śę zaludńi! Usta twoje, jak gąbka umaczana w ocće, są mi dźiwńe ńedobre, gożkawe i nudne. Pszyszłaś do mńe bez sukńi, powiedźałaś: ńe rusz! Będźesz odtąd mńe kohał tylko, jak brat śostrę. Gdy podeszłaś do lustra zdejmować kapelusz, w karku twym tłustym zemby zatopiłem ostre. Pożerajcie kobiety z octem i na suho! Pszestańće z ńimi robić swoje nudne świństwa! Kohankowie, noszący swe kohanki w bżuhu, nadhodźi wasza era nowe maćeżyństwo Zapomniani Futuryści: Utwory Brunona Jasińskiego (1901- 1938) Będą możliwe do udostępnienia w 2025 r. |
Moczybober rok temu Baby chujem nie straszcie, bo się go nie zlęknie. Póki chuj opadnięty, to się baba boi, Ale weź go na język, a od razu stoi. I mówią, że Suworow rzekł raz: Mili moi, U największych rycerzy chuj się baby boi. Lecz chciałem ci przypomnieć, bez twojej urazy, Żem się tej nocy spuścił równo sześć razy. Trzeba chuja oszczędzać, pozwól mu odsapnąć, Mogę ci, jeśli pragniesz, znów minetę chlapnąć, Lecz lepiej daj mu spocząć, później znów kochanie Weź go znowu do buzi, a na pewno stanie. I wówczas ci pokażę figle rozmaite, Które to figle kształcą i piczę i pytę: Przed lustrem, na siedząco, albo na stojaka, Lub też konno na chuju, na boku, na raka, A można między cycki, lub też na podnietę, Nie zaszkodzi wykonać podwójną minetę, Jeśli wiesz, co to znaczy... Lecz Zosiu kochana Zanim się zabawimy, zaczekaj do rana. A gdy tak do niej mówił oczęta przymknęła I tuląc się do męża cichutko zasnęła. I śniła o niezmiernych rozkoszach zamęścia, Których zazna przez lata małżeńskiego szczęścia. |
Moczybober rok temu pamiętam jak jechałem dwójką od mostu Wolności do mostu Małgorzaty czterdziestoletni patrzyłem na ludzi siedzących przy białych stolikach na białych krzesłach i czułem że tam jest prawdziwe życie pamiętam jak siedziałem przy białym stoliku na białym krześle piłem espresso i jadłem lody czterdziestoletni patrzyłem na ludzi jadących tramwajem od mostu Wolności do mostu Małgorzaty i czułem że tam w tramwaju jest prawdziwe życie |
Moczybober rok temu John Ashbery napisał wiersz o prezydencie Warrenie G. Hardingu zaczyna się tak: „Warren G. Harding wynalazł słowo »normalka« I mniej znane »dmuchnąć« w znaczeniu jak można sądzić, Bluznąć, rzygnąć mową trawą. Nigdy nie pragnął Zostać prezydentem. Zrobili go nim Chłopcy z Ohio”. przeczytałem na pasku pańskie słowa z wczoraj i przypomniał mi się tamten wiersz który to już raz pan mnie inspiruje stan wojenny to był dzień straszliwej tragedii zdmuchnięcia snu o wolności ileż to lat miał pan 13 grudnia 1981 roku? dziewięć? nie było Teleranka? co pan wie o snach? ja swój z 12 na 13 grudnia 1981 pamiętam a gdybym zapomniał to go zapisałem zbudził mnie po północy mój własny okrzyk Zieloni wylądowali! co pan wie o wolności? czego można dowiedzieć się o wolności w profesorskim krakowskim domu w kruchcie kościoła w ruchu oazowym przy żonie nauczycielce niemieckiego przy biurku prezydenta Trumpa słuchając połajanek prezesa? możecie wrzeszczyć mówi ten mistrz mowy polskiej który o wolności wie tyle ile może wiedzieć ktoś schowany za barykadą kilkudziesięciu suk zaprawdę powiada nam on jest z innego świata (jedna suka obsługuje siedmiu psów) niech się pan połamie z policjantami opłatkiem niech policjanci łamią się z panem to nie będą w tej chwili łamali rąk dziewczynom (tak to egzageracja) nie chciałby pan incognito pójść ulicą z kartonem na którym nie ma wulgaryzmów żadnych gwiazdek tylko słowa myślę czuję decyduję? (choć to się panu musi źle kojarzyć bo brzmi podobnie jak liberté égalité fraternité) pańska wolność jest w szumie wiatru na stoku w chrzęście śniegu pod nartami w bryzie i kropelkach morskiej wody na twarzy za kierownicą skutera nie jest wyimaginowana jak wspólnota europejska ale jest pokątna jak nocne czaty chłopięca jak tiktoki stan wojenny to był dzień straszliwej tragedii zdmuchnięcia snu o wolności stan to dzień tragedia zdmuchnięcia to lepsze niż ostry cień mgły mgła po rosyjsku to tuman |
Moczybober rok temu Czternastego John Ashbery napisał wiersz o prezydencie Warrenie G. Hardingu zaczyna się tak: „Warren G. Harding wynalazł słowo »normalka« I mniej znane »dmuchnąć« w znaczeniu jak można sądzić, Bluznąć, rzygnąć mową trawą. Nigdy nie pragnął Zostać prezydentem. Zrobili go nim Chłopcy z Ohio”. przeczytałem na pasku pańskie słowa z wczoraj i przypomniał mi się tamten wiersz który to już raz pan mnie inspiruje stan wojenny to był dzień straszliwej tragedii zdmuchnięcia snu o wolności ileż to lat miał pan 13 grudnia 1981 roku? dziewięć? nie było Teleranka? co pan wie o snach? ja swój z 12 na 13 grudnia 1981 pamiętam a gdybym zapomniał to go zapisałem zbudził mnie po północy mój własny okrzyk Zieloni wylądowali! co pan wie o wolności? czego można dowiedzieć się o wolności w profesorskim krakowskim domu w kruchcie kościoła w ruchu oazowym przy żonie nauczycielce niemieckiego przy biurku prezydenta Trumpa słuchając połajanek prezesa? możecie wrzeszczyć mówi ten mistrz mowy polskiej który o wolności wie tyle ile może wiedzieć ktoś schowany za barykadą kilkudziesięciu suk zaprawdę powiada nam on jest z innego świata (jedna suka obsługuje siedmiu psów) niech się pan połamie z policjantami opłatkiem niech policjanci łamią się z panem to nie będą w tej chwili łamali rąk dziewczynom (tak to egzageracja) nie chciałby pan incognito pójść ulicą z kartonem na którym nie ma wulgaryzmów żadnych gwiazdek tylko słowa myślę czuję decyduję? (choć to się panu musi źle kojarzyć bo brzmi podobnie jak liberté égalité fraternité) pańska wolność jest w szumie wiatru na stoku w chrzęście śniegu pod nartami w bryzie i kropelkach morskiej wody na twarzy za kierownicą skutera nie jest wyimaginowana jak wspólnota europejska ale jest pokątna jak nocne czaty chłopięca jak tiktoki stan wojenny to był dzień straszliwej tragedii zdmuchnięcia snu o wolności stan to dzień tragedia zdmuchnięcia to lepsze niż ostry cień mgły mgła po rosyjsku to tuman O czym jest ten wiersz ? ChatGPT powiedział: Ten wiersz to emocjonalny, ironiczny i wielowarstwowy komentarz polityczny oraz egzystencjalny. Jego tematem przewodnim jest wolność – jej znaczenie, utrata, fałszywe obietnice i różnice w jej pojmowaniu. Jest to także osobista i zbiorowa refleksja nad historią Polski, szczególnie nad stanem wojennym z 13 grudnia 1981 roku, oraz krytyka współczesnych elit politycznych – z wyraźnym odniesieniem do prezydenta Andrzeja Dudy i rządzącej partii. Kluczowe wątki i znaczenia: 1. Wolność jako sen, który został zdmuchnięty „stan wojenny to był dzień straszliwej tragedii zdmuchnięcia snu o wolności” Autor przeciwstawia ideał wolności, o który walczono i który był marzeniem pokoleń, brutalnej rzeczywistości stanu wojennego. "Zdmuchnięcie" snu o wolności to obraz delikatności i przemijania – wolność jest czymś, co można łatwo stracić, a przywrócić bardzo trudno. 2. Kontrast między doświadczeniem pokolenia PRL-u a współczesnymi politykami „ileż to lat miał pan 13 grudnia 1981 roku? dziewięć? nie było Teleranka?” Podważenie autentyczności doświadczenia prezydenta – jako dziecka w PRL-u nie mógł on zrozumieć, czym był stan wojenny. Ironia wobec prób zawłaszczania przeszłości i wartości przez osoby, które nie mają do nich emocjonalnego ani historycznego prawa. 3. Krytyka współczesnej władzy i jej rozumienia wolności „możecie wrzeszczyć mówi ten mistrz mowy polskiej / który o wolności wie tyle ile może wiedzieć ktoś / schowany za barykadą kilkudziesięciu suk” Autor punktuje hipokryzję polityków, którzy mówią o wolności, ale zabezpieczają się policyjnie przed obywatelami. „Suki” (policyjne samochody) symbolizują represję i zastraszenie, a nie wolność. 4. Cyniczna gra słowem i ironią „niech się pan połamie z policjantami opłatkiem / niech policjanci łamią się z panem to nie będą w tej chwili / łamali rąk dziewczynom” Sarkazm wobec gestów pozornej wspólnoty i pojednania – opłatek z policjantami zestawiony z przemocą wobec protestujących kobiet. Pokazuje pęknięcie między deklarowaną wspólnotą a realnymi działaniami władzy. 5. Pamięć jako akt oporu „ja swój z 12 na 13 grudnia 1981 pamiętam a gdybym zapomniał to go zapisałem” Autor odnosi się do własnych przeżyć jako świadectwa prawdy i jako kontrapunktu wobec politycznej retoryki. Pamięć o stanie wojennym staje się moralnym zobowiązaniem – nie tylko prywatnym, ale także społecznym. 6. Zderzenie dwóch wizji wolności „pańska wolność / jest w szumie wiatru na stoku / w chrzęście śniegu pod nartami [...] nie jest wyimaginowana / jak wspólnota europejska” Drwina z banalizacji wolności – jako czegoś hedonistycznego, apolitycznego, indywidualnego. Zestawienie tej "osobistej" wolności z wartościami wspólnotowymi, jak liberté, égalité, fraternité – co może być odbierane jako krytyka nacjonalizmu i odrzucania wartości europejskich. 7. Zakończenie – ironiczne i wieloznaczne „mgła po rosyjsku to tuman” Gra słów – w języku rosyjskim „туман” oznacza mgłę, ale fonetycznie „tuman” po polsku to głupek, idiota. Może to być aluzja do intelektualnej mgły, w jakiej tkwią ci, którzy bezrefleksyjnie przyjmują propagandę lub wypaczają sens wolności. Styl i forma: Wiersz przypomina list-poemat, pełen bezpośrednich zwrotów do konkretnej osoby (najprawdopodobniej prezydenta). Ironia, sarkazm, wyolbrzymienie (egzageracja) to środki stylistyczne służące demaskacji hipokryzji i obnażeniu różnic w doświadczeniach i wartościach. Intertekstualność (Ashbery, "ostrze cienia mgły", rewolucyjne hasła francuskie) buduje kontrast między kulturą a propagandą, między myśleniem a sloganem. O czym jest ten wiersz? O wolności i jej utracie. O pamięci i jej fałszowaniu. O pokoleniowym rozdźwięku. O hipokryzji władzy i o gniewie obywatela. O tym, że słowa mają znaczenie – i że trzeba je odzyskać, zanim zostaną całkiem zdmuchnięte. |
Anonim rok temu "Złożone dłonie, wyciągnięte ręce, modlitwy do Boga, ofiara w podzięce. Za pokój na ziemi, pacyfistów wojny. Za więzienne mury, żywot niespokojny. Krwawą sprawiedliwość, korupcję i kłamstwo. Za baczność i spocznij, oszustwo i łgarstwo. Czarna sułtanna, drogie samochody, on Ci wybaczy, bo on jest sługą Bożym. Wybaczy morderstwo, a rozgrzeszy gdy zapłacisz. Kiedy biedny jesteś, w oczach Boga stracisz. On czysty na duchu, on miłuje wiarę. Tyś zwykły grzesznik, Ty mu płać ofiarę. Tłum katolików do kościoła idzie. Za grzechy przeprasza, w domu żonę bije. 10 przykazań, nikt ich nie przestrzega. Pół litra wódki i bochenek chleba. Wpierw do kościoła, później w restauracji. Za swego boga wznoszą toasty. Za pokój na ziemi, pacyfistów wojny. Za więzienne mury, żywot niespokojny. Krwawą sprawiedliwość, korupcję i kłamstwo. Za baczność i spocznij, oszustwo i łgarstwo." |
Anonim rok temu mocno ściskam dłonie zaciskam pięści wokół mego ciała toczy się horror zwycięży ten kto jest silniejszy czuję się jak bohater nędznej książki trapiony cały czas samymi nieszczęściami powiedz mi proszę powiedz mi dlaczego moim wrogiem chcesz być układałem od dzieciństwa stosy moich marzeń by w przyszłości żyć tak jak tego chciałem wtedy nadszedł czas twojej ingerencji zburzyłeś we mnie wszystko aby mnie zniechęcić wyszukałeś paragrafy przepisy moralności i tak jak ty miałem topić się w szarości nosić garnitur płaszczyć się przed ludźmi łgać kłamać kpić by z przepisem w zgodzie żyć nie wiem jak ty lecz ja chcę żyć więc nie zabraniaj mi oddychać nie wiem czego chcesz ale dowiedz się że wolność twoja kończy się gdzie zaczyna moja na każdym kroku zwracasz mi uwagę machasz groźnie palcem bo ktoś dał ci władzę twój uśmiech na twarzy dawno cie opuścił więc gdy widzisz uśmiech jedynie się złościsz wszelka tolerancja jest bez znaczenia choć o tolerancji mówisz że ją bardzo lubisz powiedz mi czy szczęśliwy jesteś a może nie wiesz co to znaczy szczęście nie wiem jak ty lecz ja chcę żyć więc nie zabraniaj mi oddychać nie wiem czego chcesz, ale dowiedz się że wolność twoja kończy się gdzie zaczyna moja" ![]() |
TseCylia rok temu * * * Kiedy byliśmy dziećmi starzy ludzie byli koło trzydziestki kałuża była oceanem śmierć gładka i płaska nie istniała Potem kiedy byliśmy młodzieńcami starzy ludzie byli koło czterdziestki zwykły staw był oceanem śmierć była tylko jakimś słowem Kiedy się już pobraliśmy staruszkowie byli po pięćdziesiątce jezioro było oceanem śmierć była śmiercią innych Teraz doświadczeni dotarliśmy do prawdy ocean w końcu jest oceanem ale śmierć zaczyna być nasza . . . Przekład Mieszko A. Kardyni, Paweł Rogoziński. |
TseCylia rok temu Chcąc osłabić Krzyzakow pod Świeciem dostarczono im dwie nagie Miecie. Stosunkowo nieliczna nasza broń biologiczna była wtedy najlepsza na świecie. |
zsrrknight 9 mies. temu uchodzone umyślenia upapierzam poemacę i miesięczę kaszkietując księgodajcom by zdruczyli skieszeniłem księgosłalnia kolejując porozwszechnia wzdaleczenia niewieściątko z długowłosia źrenicuje umojone strofowania wsłodyczeniu liści do mnie „poecicu poemacąc oblubieńczysz dziewicenie cudzodajesz utwojenia. licuneczek odmojony w fotopiśni dziękczysyłam do uramień ciebiekolnych”. uręczyłem serdeczniejąc. ścianizuję dzień w dzień liści. w jednodnieniu odlistawiam: „tygodnieję czekająca gwiazdozbralnia udygatnia niebosięża cierpiechwili podserdecznia w plancidrzewiu poecicu zniebaześlny siebiejawę zaziemicuj mojobytnię”. nogoszybcę farysiejąc… międzydomia tylizują… zwyorlałem troszeczkuję… niesmiechliwie obramieniom przeciwiczy słodkowardzę… łaskawiczę… ujednieni nóżkujemy kaskadziejąc śmiechowodziem w wargoczwórni królewieję niebieścianie chodzicielka uaniela skońcokola w poematni… zbogiemłąćca ukościelnia dosięzejście… dzieciopiskli… w piersiopukni jakośliwie światoradnie w poematni wieloiście… w latobiegach dzieciomnożnych poemacę poemacę i miesięczę kaszkietując księgodajcom. |
Lonesome Luke 9 mies. temu "Ludzie są wyczerpani, nieszczęśliwi i sfrustrowani, ludzie są Gorzki i mściwy, ludzie są oszukani i przerażeni, Ludzie są wściekli i mierni i jeżdżę między nimi na autostradzie a nimi projektują to, co im zostawili z siebie samych w swoim sposobie prowadzenia. Niektórzy bardziej nienawistni, niektórzy bardziej ukryci niż inni. Niektórzy nie lubią, gdy się je podaje i próbują powstrzymać innych przed robieniem tego. niektórzy próbują zablokować zmiany pasa ruchu. Niektórzy nienawidzą najnowszych samochodów, droższe. Inni w tych samochodach nienawidzą starszych samochodów. Autostrada to cyrk emocji małe i tanie, jest ludzkość w ruchu, większość pochodząc z miejsca, które odia i idę do innego miejsca, którego nadal nienawidzi więcej. Autostrady uczą nas, w czym staliśmy się i Wiele wypadków i zgonów jest kolizją wśród niekompletnych istot, wśród żałosnych żyć i szaleni. Kiedy jadę po autostradach widzę duszę moje miasto i jest brzydkie, brzydkie, brzydkie: żywych han uduszony jej Kochanie. " Charles Bukowski |
TseCylia 8 mies. temu ośle z aniołami tęskniący Zecheuszu na zielonym drzewie czwarty mędrcu coś poszedł na skróty i za późno stanąłeś w Betlejem asceto z tylną częścią nagą uśmiechu chroń przed absolutną powagą ksiądz Jan Twardowski --------------------------------------- Jan Jakub Twardowski |
zsrrknight 6 mies. temu "Dawniej się trzeba było zużyć, przeżyć, By przestać kochać, podziwiać i wierzyć; Dziś — pierwsze nasze myśli są zwątpieniem, Nudą, szyderstwem, wstrętem i przeczeniem. Dzieci krytyki, wiedzy i rozwagi, Cudzych doświadczeń mając pełną głowę, Choćby nam dano skrzydła Ikarowe, Nie mielibyśmy do lotu odwagi. My nie tracimy nic, bośmy od razu Nic nie przynieśli — i tylko nam bywa Tak źle, że na złe takie brak wyrazu, A serce pęka w nas i we krwi pływa. " |
Dobranocka 6 mies. temu ludzie są Gorzki i mściwy, ludzie są oszukani i przerażeni, Ludzie są wściekli i mierni A gdzie byli ich rodzice, żeby toto badziewie, o którym powiada wiersz, wychować w miłości do siebie i drugiego człowieka. Nauczyli ich chyba tylko jednego, i to własnym przykładem, a nie wykładem, zgarniania jak najwięcej do siebie. Że nie potrafią nawet tego wszystkiego co ukradną przesrać. |
TseCylia 6 mies. temu (...) Tomasz jak zawsze szuka dowodów na Twoje istnienie Judasz dla zysku zdrasza przyjaciela resztki sumienia konserwując w whisky Magdalena kobieta biznesu ma bliskie kontakty z możnymi tego świata Piotr ze strachu zapiera się bliskich niewielka cena aby utrzymać się na stołku Faryzeusze nauczając o zbrodni i karze nietykalni lawirują pomiędzy tylko Ty Panie przybity codziennością niezmiennie wznosisz wołanie "Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą co czynią" |
Bora 6 mies. temu |
Dobranocka 6 mies. temu Podzielił naród i wywiódł go na manowce szaleństwa. A głównym motywem jego działania był gleit bezkarności za każdą nieprawość uczynioną pod jego patronatem. Dlatego cała szumowina, kryminał, wszelka żulia skandująca 8 gwiazd poczuła swój czas i wyjątkowość istnienia. Nareszcie dostała głos. Jak w każdej bolszewickiej rewolucji, w której mechanizmem działania jest motłoch. Tak i w rewolucji błyskawic był ten sam motyw, ten sam objaw wzmożenia umożliwiającego niszczenie norm i ładu moralno społecznego. Niszczenie społeczeństwa poprzez rozbicie jego spójności w prawie, obyczajach oraz rozumieniu wspólnoty państwa i narodu. Udało się mu to czego przez 50 lat nie była w stanie zrobić komuna. |
Bora 6 mies. temu |
Bora 6 mies. temu |
Pasja 6 mies. temu Syberyjskie striptizerki słyszą sardoniczne szmerki sarkającej szpetnie sali (sala - sami swoi, stali smakoszowie strip-spelunek, super-samczy swój stosunek sygnalizujący spazmem śmiechu, sykiem ,,Sssss!'', sarkazmem Sybiraka-sybaryty): ,,Ściągać szuby, seniority!''; ,,Seniority? Skąd! Seniorki!''; ,,Starzejemy się, sikorki- -sześćdziesięciosześciolatki? Sklęsły słynne super-zadki?''; ,,Skandal! Szwindel! Szmalu strata! Striptizerka - szpakowata!''; ,,Szokuj, sławo seks-salonów, Szarmem swoich salcesonów!'' Satyrycznym szpilkom spekta- torów stępia szpice sekta starowierów; starowierzy sądzą: ,,Skoro Seks się szerzy - Seks stanowi sedno Sensu, stąd slogany: SEKS-SZALEŃSTWU SERCEM SPRZYJAJ, STAROWIERZE; STRIPTIZERKI SZANUJ SZCZERZE!'' Solidarne stanowisko siurpryzuje środowisko, satysfakcjonując szereg syberyjskich striptizerek. |
Starszy Woźny miesiąc temu (Jak zostać wielkim pisarzem ) jak zostać wielkim pisarzem musisz wypierdolić bardzo wiele kobiet pięknych kobiet i napisać parę przyzwoitych wierszy miłosnych. i nie przejmuj się wiekiem ani nowymi talentami. pij tylko więcej piwa coraz więcej piwa i przynajmniej raz w tygodniu chodź na wyścigi konne i wygrywaj jeśli to możliwe. nauczyć się wygrywać jest trudno – byle łajdak może być świetnym pechowcem. i nie zapominaj o swoim Brahmsie swoim Bachu i swoim piwie. nie przemęczaj się. śpij do południa. unikaj kart kredytowych i płacenia za cokolwiek w terminie. pamiętaj, że na tym świecie nie ma dupy wartej więcej niż 50 dolców (w 1977). jeśli masz zdolność kochania kochaj przede wszystkim siebie i zawsze bądź świadom możliwości kompletnej klęski czy jej powody wydają się słuszne czy nie – wczesne dotknięcie śmierci niekoniecznie jest złą rzeczą. trzymaj się z dala od kościołów, barów i muzeów i jak pająk bądź cierpliwy – czas każdemu jest krzyżem plus wygnanie klęska zdrada cały ten złom. zostań przy piwie. piwo to wieczna krew. wieczna kochanka. spraw sobie wielką maszynę do pisania i słysząc kroki w górę i w dół za swoim oknem wal w nią wal porządnie niech to będzie walka w wadze ciężkiej uczyń z niej byka, co pierwszy raz wbiega na arenę i pamiętaj o kolesiach, którzy walczyli tak dobrze: Hemingwayu, Célinie, Dostojewskim, Hamsunie. jeśli myślisz, że nie wariowali w malutkich pokoikach tak jak ty teraz bez kobiet bez żarcia bez nadziei to nie jesteś gotowy, pij więcej piwa. |
Aisak miesiąc temu Po południu weź parasol i ruszaj w miasto. Dużo piwa, dużo kobiet. Szaleństwo do rana. Bądź jak Karol Bukowski😄 |
Starszy Woźny miesiąc temu Ja nikogo nie zaczepiam pierwszy później będziesz płakać Adminowi w rękaw. - Proszę Ja Ciebie - |
Aisak miesiąc temu Czytasz Bukowskiego i na żartach się nie znasz❓️❗️ To był zabawny żart i ktoś normalny albo by nie zareagował albo napisał ok albo by się uśmiechnął. Ale Starszy Woźny postanowił od rana warczeć. Już ja bym ci powiedziała, co o tobie myślę! Ale oszczędzę sobie czasu. |
il cuore miesiąc temu |
Starszy Woźny miesiąc temu Płakała w nocy, ale nie jej płacz go zbudził Płakała w nocy, ale nie jej płacz go zbudził. Nie był płaczem dla niego, chociaż mógł być o nim. To był wiatr, dygot szyby, obce sprawom ludzi. I półprzytomny wstyd, że ona tak się trudzi, to, co tłumione czyniąc podwójnie tłumionym przez to, że w nocy płacze. Nie jej płacz go zbudził: ile więc było wcześniej nocy, gdy nie zwrócił uwagi - gdy skrzyp drewna, trzepiąca o komin gałąź, wiatr, dygot szyby związek z prawdą ludzi negowały staranniej: ich szmer gasł, nim wrzucił do skrzynki bezsenności rzeczowy anonim: "Płakała w nocy, chociaż nie jej płacz cię zbudził"? Na wyciągnięcie ręki - ci dotkliwie drudzy, niedotykalnie drodzy ze swoim "Śpij, pomiń snem tę wilgoć poduszki, nocne prawo ludzi". I nie wyciągnął ręki. Zakłóciłby, zbrudził toporniejszą tkliwością jej tkliwość: "Zapomnij. Płakałam w nocy, ale nie mój płacz cię zbudził, To był wiatr, dygot szyby, obce sprawom ludzi." |
Starszy Woźny miesiąc temu Tyle powtórzeń. Tutaj taki wiersz by nie przeszedł. - Proszę Ja Ciebie - |
Starszy Woźny miesiąc temu Zagajewski Adam Za dużo o śmierci, o cieniach. Napisz o życiu, o zwykłym dniu, o pragnieniu ładu. Dzwonek szkolny może być wzorem umiarkowania, nawet erudycji. Za dużo śmierci, zbyt wiele czarnego olśnienia. Zobacz, narody stłoczone na ciasnych stadionach śpiewają hymny nienawiści. Za dużo muzyki za mało zgody, spokoju, rozumu. Napisz o chwilach, kiedy kładki przyjaźni zdają się trwalsze niż rozpacz. Napisz o miłości, o długich wieczorach, o poranku, o drzewach, o nieskończonej cierpliwości światła. |
JagVetInte miesiąc temu |
Diabelskie Muskuły miesiąc temu Ninja C Leżał między kubkiem a telefonem. – To twoje? – Nie. Przesunęła go bliżej mnie. Spojrzałem. – Chujomon. Kiwnęła głową. Telefon zawibrował. Nikt nie sięgnął. |
NinjaC miesiąc temu |
Diabelskie Muskuły miesiąc temu |
NinjaC miesiąc temu |
NinjaC miesiąc temu |
NinjaC miesiąc temu |
Diabelskie Muskuły miesiąc temu |
Diabelskie Muskuły miesiąc temu |
NinjaC miesiąc temu |
Starszy Woźny 3 tyg. temu Ryszard Krynicki Panu Zbigniewowi Herbertowi i Panu Cogito Język, to dzikie mięso, które rośnie w ranie, w otwartej ranie ust, żywiących się skłamaną prawdą, język, to obnażone serce, nagie ostrze, które jest bezbronne, ten knebel, który dławi powstania słów, to zwierzę oswajanez ludzkimi zębami, to nieludzkie, co rośnie w nai nas przerasta, ta czerwona flaga, którą wypluwamy razem z krwią, to rozdwojone, co otacza, to prawdziwe kłamstwo, które mami, to dziecko, które ucząc się prawdy, prawdziwie kłamie |
NinjaC 3 tyg. temu Kiedyś ja żem się zabłąkał Do pająka Skurwibąka Który z tego słynie w świecie Że... A, zresztą się dowiecie. Cierpliwości, drogie dzieci Odpowiedź już do was leci Kim Skurwibąk jest, to zwierzę? Pająk? Ryba na rowerze? Skurwibąk, hej, jest pająkiem Najprawdziwszym, długim strąkiem Peta w pysku ma, i kurzy Serio! Osiem ma odnóży. Skurwibąk nóżek nie goli Konwenanse też pierdoli Narkotyki, tytoń, wódka Z rzadka tylko prostytutka. Skurwibąk jest stworem srogim Ma sześć domów, siedem rodzin Ma dziewczynę - pajęczycę I kochankę, hej! Smoczycę. Co to za stworzenie boże? Żonę ma, kochankę, może? Prostytutki chętnie jada? Widział kto takiego dziada? "Skurwibąk", to brzmi fałszywie. Smoki też nie są prawdziwe. Pająk z petem? Tyś ocipiał. Pleciesz bzdury jak niewypał. Oj, człowieku, co masz w głowie...? Nikt Ci tego nie opowie. Może jednak sam spróbujesz?; Jak się na to zapatrujesz? Ech, wyobraź porno sobie A w nim ludzi, stworów mrowie Najdziwniejsze robią rzeczy Kłócą się, co drugi skrzeczy! Przy tym wszystkim gra muzyka Oldschool, hardcore, kwiki dzika Wśród tego stoi Gombrowicz Je łyżeczką dżemy Łowicz Są wafelki, są pierniczki Wódka też jest, z mydelniczki Są kalosze, łosie, szczury I przeróżne konfitury To Ty masz tam burdel w głowie! Porno? Pająk? Smok? Sam powiedz! Rozum masz? Godność człowieka? Nie potwierdzam, nie zaprzeczam. O pająku Skurwibąku (?) Autor: Okropny Data dodania: 11.03.2016 |
Starszy Woźny 9 dni temu Po drugie - lepsze są krótkie wiersze, niż długie Po trzecie - za dużo nędzy jest na tym świecie Po czwarte - życie jest piękne, choć gówno warte Po piąte - knajpa to najpiękniejszy zakątek Po szóste - pełne butelki to serca puste Po siódme - książki jak miłość, są złe i złudne Po ósme - słowa są piękne, gdy nie są słuszne Po dziewiąte - źle skończę, mając niezły początek Po dziesiąte - ten sam rym, ale urwał się wątek Po jedenaste - znów masz, Broniewski, buty za ciasne Po jedenastej ćwierć - znowu widziałem śmierć W. Broniewski. |
Zaloguj się, aby wziąć udział w dyskusji