Jak zapobiec krzywdzeniu zwierząt?

enigma04
dwa lata temu
W związku z tematem na forum "Czy trzymanie psa na wsi na łańcuchu..." Oraz z drastyczną fotografią. Dotyczącą głodzonego pieska z matową sterczącą sierścią, na krótkim łańcuchu, który stoi w błocie. Pieski nie tylko są systemem wczesnego ostrzegania, są też rasami użytkowymi. Opiekuna uczą odpowiedzialności, obowiązkowości, bezwarunkowej empatii, są też dogoterapią. Od pełnej miski, wolą towarzystwo człowieka. Dlatego adoptujmy ich ze schronisk, z domów tymczasowych, a porzucone przygarniajmy. Możemy też być wolontariuszami, wspierać materialnie etc... Brak troski i krzywdzenie. Wróci za życia i po śmierci, w tunelu naszych uczynków, potęgując uczynioną krzywdę i cierpienie. Analogicznie do czynienia dobra, które wraca. Mój przygarnięty piesek, nauczył mnie bezwarunkowej miłości, która dla człowieka jest niezwykle trudną. Bo gdy odszedł piesek, z którym nie miał dobrego kontaktu. To z tęsknoty za nim przez 3,5 miesiąca, nie chciał spożywać posiłków. Konkluzja moja jest taka, że nie miało znaczenia, jaki był, tylko że miał być. Proszę o wasze konkluzje.
Cain
dwa lata temu
Nie przegadasz pana Janusza ze wsi raczej. On zdania nie zmieni.
zsrrknight
dwa lata temu
to taka mentalność właśnie, że zwierzę to własność, a nawet przedmiot i można robić, co się chce. Tacy to nie widzą w psach, czy w innych zwierzętach, żywych stworzeń
Dobranocka
dwa lata temu
Izabela Brodacka

Szykuje się kolejny groźny bubel prawny. Grupa ludzi, którym wydaje się, że występują w obronie zwierząt złożona z polityków, aktorów, aktywistów różnych organizacji oraz – o zgrozo – podobno prawników skierowała do Sejmu obywatelski projekt ustawy „ Stop Łańcuchom”.

Jest to grupa samozwańcza, która uzurpuje sobie prawo do decydowania o losie całych populacji, których nie jest właścicielem. Nie ma w tej grupie naukowców, a także przedstawicieli Lasów Państwowych i Polskiego Związku Łowieckiego. Na pozór intencje projektantów ustawy wydają się być bardzo szlachetne- chcą oni raz na zawsze zlikwidować niepożądane ciąże u psów i kotów, topienie lub usypianie szczeniąt i kociąt oraz cierpienia wiejskich psów uwiązanych na zbyt krótkich łańcuchach.

Warto jednak zauważyć, że jest to filozofia fizycznej „eliminacji życia niewartego życia” (Vernichtung von lebensunwertem Leben) czyli programu realizowanego w III Rzeszy w latach 1939–1944, który przez współczesne totalitarne lewactwo został obecnie przeredagowany i polukrowany szlachetnymi intencjami. Aby starszy człowiek nie czuł dyskomfortu „ życia niewartego życia” należy go poddać eutanazji. Aby nieuleczalnie chore dziecko nie czuło się kiedyś wykluczone i gorsze od rówieśników najlepiej objąć je „protokołem terapii daremnej” i zagłodzić na śmierć. Aby koniki wożące turystów do Morskiego Oka z Tatrach nie przemęczały się należy zastąpić je meleksami wiedząc dobrze, że wszystkie te konie, co do jednego, wylądują w rzeźni. Żaden góral nie będzie przecież utrzymywał niepotrzebnego mu zwierzęcia.

Inicjatorzy ustawy mają na celu zlikwidowanie całej populacji zwierząt nierasowych przez przymusową kastrację wszystkich psów i kotów. Przypomina to jak żywo niemieckie projekty eugeniczne zakładające kastrowanie osób upośledzonych, przenoszących genetyczną chorobę albo tylko nie spełniających standardów nordyckiej rasy. Oczywiście (wbrew aktywistom ochrony zwierząt) nie należy przypisywać zwierzętom praw przysługujących tylko człowiekowi. Ustawy rzekomo chroniące zwierzęta nie powinny jednak pogarszać losu tych zwierząt a przede wszystkim nie powinny być idiotyczne i sprzeczne wewnętrznie.

Kastrowanie psów i kotów i tak jest obecnie bardzo popularne i ma pewne racjonalne przesłanki. Nie może być to jednak kastrowanie przymusowe. Konsekwentne stosowanie nieuchwalonej na szczęście jak dotąd ustawy oznaczałoby wytępienie całej populacji psów i kotów uważanych za nie wartościowe, bo nie spełniające wzorca jakiejś rasy, nie posiadające rodowodu czy nie zarejestrowane w Związku Kynologicznym.

Stanowi to cyniczne, a przede wszystkim pełne hipokryzji podejście do ochrony psów i kotów oraz do dobrostanu zwierząt, który autorzy definiują w swojej ustawie jako: „zespół warunków bytowania, utrzymania i przetrzymywania zwierząt, uwzględniający ich potrzeby w zakresie zarówno zdrowotnym, biologicznym i somatycznym, jak i w zakresie psychicznym, behawioralnym, społecznym i emocjonalnym, mający na celu osiągnięcie stanu uogólnionego zdrowia zwierzęcia i jego humanitarnego traktowania oraz zapewnienie zwierzęciu możliwości wyrażania naturalnych zachowań”.

Twórcy tej ustawy reprezentują, w swej nieuleczalnej głupocie, być może nawet nieświadomie, interesy skupionych w Związku Kynologicznym hodowców psów rodowodowych i hodowców rasowych kotów. Jak wiadomo ceny rodowodowych psów i kotów są niezwykle wysokie i nie każdego jest stać na ich zakup. Wiele osób woli zresztą z różnych przyczyn hodować zwykłe kundle. Przede wszystkim kundle są zdrowsze od psów rasowych. W hodowli psów rasowych trudno uniknąć chowu wsobnego, czyli krzyżowania egzemplarzy spokrewnionych, co wzmacnia wady genetyczne. Poza tym wzorzec eksterieru rasowego psa wymusza dobór egzemplarzy przeznaczonych do rozpłodu pod kątem pożądanej wizualnie, lecz niekorzystnej medycznie cechy.

Na przykład suki zarejestrowanej w 1893 roku w Stanach Zjednoczonych rasy Boston terier nie są na ogół w stanie urodzić swego jedynego szczeniaka siłami natury, rodzą przez cesarskie cięcie, albo giną przy porodzie. Natomiast owczarki niemieckie ( zwane w Polsce alzackimi) były selekcjonowane pod kątem charakterystycznej sylwetki – cechuje ją głębokie kątowanie, czyli ułożenie kończyn tylnych i kości biodrowej w stosunku do linii kręgosłupa. Mówiąc prościej mają wyżej bark niż zad. W rezultacie prawie 100 % populacji owczarków niemieckich cierpi na dysplazję stawu biodrowego. Nie bez przyczyny policyjny zakład tresury psów w Sułkowicach chętniej skupuje mieszańce niż psy rodowodowe gdyż mieszańce są zdrowsze, bardziej wytrzymałe i bardziej inteligentne. Psy rasowe szczególnie dużych ras, są bardziej chorowite i żyją o wiele krócej niż zwykłe kundle. Trzymanie pasa rasowego oznacza dla właściciela duże kłopoty i koszty. Jest to przede wszystkim wysoka cena szczeniąt, większe wydatki na weterynarzy, oraz droga „ zbilansowana” – jak się to pisze w reklamach – karma. Jeżeli ktoś nie ma zamiaru prowadzić hodowli i zarabiać na sprzedaży szczeniąt, a chce mieć tylko przyjaciela albo stróża podwórka inwestowanie w pasa rodowodowego nie ma dla niego żadnego sensu. Ludzkim niezbywalnym prawem jest prawo do wybrania sobie na przyjaciela zwykłego kundla.

Poza tym uszczuplanie puli genetycznej zwierząt jest zawsze poważnym błędem. W 1859 roku pewien Anglik przywiózł do Australii króliki, by móc na nie polować. Sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli, a populacja królików wzrosła z czasem do około 10 miliardów. Zwierzęta zniszczyły środowisko naturalne i doprowadziły do wyginięcia kilku rodzimych gatunków. Dla potrzeb walki z królikami sprowadzono do Australii kaktusy meksykańskie. Obecnie Australia z najwyższym trudem zmaga się z ich plagą,

Przetrzebienie populacji dzikich kotów już zaowocowało w dużych miastach w Polsce plagą szczurów, które jak wiadomo przenoszą liczne choroby zakaźne i pasożytnicze. W Warszawie szczury bezceremonialnie spacerują w samym centrum miasta. Zajęły stworzoną przez człowieka niszę ekologiczną.

Strona Mirosława Dakowskiego
Conie
dwa lata temu
Tia, lewacka obrona koników znad Morskiego Oka. Polega na tym że świadomie chcą je skazać na zakończenie życia w rzeźni. Temu służy wprowadzanie plastikowych, szkodliwych dla środowiska meleksów. A transport konny jest najbardziej ekologiczny.
Bettina
dwa lata temu
Grain
dwa lata temu
Biznes okołozoologiczny jest wart miliardy dolarów, gadżety, fryzjerzy dla piesków, karmy itp. Będą lobbowac, a zwierzęta należy podglądac tylko w naturze, nie w bloku.
słone paluszki
dwa lata temu
Przeczytałam, chyba wczoraj, że jakaś "fundacja" zbierała kasę na leczenie poparzonego konika i trochę uzbierali.
Ale gdy koń odszedł do konikowego raju, to okazało się, że nie leczyli go antybioykami, maściami, tylko... ZIOŁAMI❗️
Które zalecał lekarz weterynarii❗️
Dlaczego nie ma kary za wyłudzenie i morderstwo zwierzęcia❓️❗️
https://tvn24.pl/premium/ognik-po-pozarze-przezyl-meczarnie-zanim-zmarl-leczyli-go-herbata-ziolami-i-homeopatia-st8205309
Motylica Wątrobowa
dwa lata temu
zamykać ludzi, którzy krzywdzą zwierzęta
pitolik
dwa lata temu
I chłostać
pitolik
dwa lata temu
słone paluszki, Dokonujesz dekapitacji na swoich kogutach?
pitolik
dwa lata temu
Ale jest to uczciwe w miarę, bo kogut żyje szczęśliwy, ile żyje i cak! Bez stresu podczas życia, ja jeszcze załączam niebieskie światło i tak by inne nie widziały, a przy niebieskim sam nie widzi jak leci topór, zawsze nocą, a w hodowli na sterydach i antybiotykach na połamanych nogach napierdalają, żeby urósł w pięć tygodni
pitolik
dwa lata temu
wyandotte są smaczniejsze od klasycznych kur, prawie tak dobre jak bażanty, tylko jak starsze, to bardziej tłuste. Jerseyów jeszcze nie jadłem nie wiem jak zaciąć takiego wielkiego, trochę zaburzyło sie moje wyobrażenie kur wskutek rasy jersey (to te krukokury co jak dorosły, są jeden jak ze trzy kury a jeszcze rosną, bo podobno rok)
pitolik
dwa lata temu
Szczur jest złodziej zboża i potrafi niejedno pogryźć, szczury są złe
pitolik
dwa lata temu
Kastracje kotów prowadzą do deficytu kotów, ja to już odczułem, ale zdobyłem kocice, niemniej nie było łatwo
słone paluszki
dwa lata temu
pitoliku
Nie mam kogutów, bo kilka domów dalej mieszka babka, na którą sąsiedzi ciągle piszą skargi: Że zwierzyniec, Że głośno, bo koguty piejo, Że zwierzyna prseskakuje czy przelatuje do innych somsiadów, więc ja, zestrachana nagonką zamówiła Kury, moje Córy. Tylko.
🙂
pitolik
dwa lata temu
No tak, koguty zawzięte już od drugiej w nocy na pianie, u mnie nagram może kiedyś, mnie sypnęło z jajów głównie kogutami, słyszałem o procesach za pianie i w telewizji bywało
pitolik
dwa lata temu
A jak zniesie jajo to też trochę gdacze, ale nie to co był piejus odwalał

Zaloguj się, aby wziąć udział w dyskusji