 | Pewnie każdy z was już kiedyś w coś takiego grał w tej czy innej formie.
Zasady są proste, zobaczymy w trakcie jakie modyfikacje trzeba będzie nanieść.
Zaczynając od pierwszego zdania w wątku, każda następna osoba pisze kolejne zdanie, które rozwija poprzednie. By opowieść zachowała spójność, przed umieszczeniem swojej cegiełki należy odczekać przynajmniej jedną minutę.
Jeśli dwie lub więcej osób wrzuci zdanie w tym samym czasie i pojawią się rozbieżności, osoba pisząca kolejne zdanie musi zintegrować sens poprzednich w swoim.
Piszemy jak chcemy, może być wierszem, możemy mieszać gatunki - byleby bez wzajemnego obrzucania się błotem. Zapraszam |
 | (Zaczynając)
Pewnego smętnego niedzielnego popołudnia, mężczyzna obudził się, przecierając ze zdumienia oczy. |
 | Coś śmierdzialo od wczoraj. Obok leżały sterty śmiecì, ale jaki zapach wydzielają zdrowe śmieci?
Ŝmieci w stercie przedmiotów. |
 | jedno zdanie, Bettina |
 | A co ty zgłupuales jak myslec zapytal stół.. |
 | Sorry, chcesz * |
 | Mężczyzna zaczął węszyć, w poszukiwaniu źródła przykrego zapachu... |
 | Na stole srały umyte trzy razy słoiki. |
 | Sorry, czym zastapic stały? |
 | /poza grą - jedno zdanie Bettina i czekasz minutę/ |
 | Mężczyzna znów słyszał w swojej głowie dziwne głosy, starające się zwieść go na manowce... |
 | Wydawało mu się, że powinny, lecz nie wiedział, czy nie ulega halucynacji wskutek spożycia dzień wcześnniej znalezionej na ulicy flądry drugiej świerzości |
 | *świeżości |
 | (się wtrybiłem nie tu) |
 | To samo dotyczyło głosów |
 | No ale jasne przecież prawdziwy mezczyzna mysli... |
 | Znajdował się w tej niefortunnej sytuacji przez kłopoty finansowe spowodowane spiskiem Illuminatów |
 | /zdania offtopic pomijamy/ Bettina! |
 | Trzy sloiki. |
 | Zastukal palcem w stół. |
Część postów została ukryta (4011)
Zaloguj się, aby przeglądać cały wątek
 | // trzy minuty// |
 | // Troche smutne. Innym razem. // |
 | – Proszę bilety! – Konduktor nie zauważył nie raniących nikgo szkiełek i pustej szyby. Tinnit zdążyła otrzepać się ze szklanego kurzu. |
 | - Jakie bilety!? - zdziwił się schizofrenik, po czym zdjął, przetarł i znowu zdjął i przetarł zaparowane okulary. |
 | – A gdzie pan jedzie? Nie wykolejeni jeszcze jesteśmy. Co?! |
 | - Co? Niech pan mówi głośniej bo jestem głuchoniemy - odpowiedział Konduktorowi. |
 | - Trąbił? |
 | Czas jak żyletka, ta od brody.
Nie żyjemy od wtorku do reszty świata.
- O, a pani wie? Nie, ja to już tłumaczẹ
We wtorek była szynka. No ì ten od szynki był do niedzieli.
W niedzielẹ? Tak, było w porządku. Byliśmy na śniadaniu. Gdzie? U Greka.
Chyba na obiedzie jak u Greka. |
 | // troche z bledami// |
 | Konduktor ukończył kurs migania, bo sam był niedosłyszący i wymigał ponownie.
– Bilety do kontroli! |
 | Pieprzone gestapo... - pomyślała Trinity sama szukając własnego biletu czasowo zagubionego gdzieś w czarnych odmętach torebki |
 | Ktoś zaciągnął hamulec awaryjny. |
 | Ze zgrozą spostrzegł że nie działa. |
 | Wszyscy pasażerowie poczuli nieważkość |
 | Po ponownym szarpnięciu zawleczki z gamulcem |
 | /Hamulcem* 😆/ |
 | Gamulec również nie działał |
 | 😂 |
 | Pierwszy raz od stuleci wystukała siẹ I zeszła do piwnicy pełnej pustych otworów po butelkach. Sztuką nie jest być. Ale ile tu jest tych idiotów? |
 | Mówiło się że nowy system kaucyjny butelek oraz puszek butelkowych okazał się sporym sukcesem społecznym, który na pobudził sumienie oraz świadomość środowiskową Polaków. |
 | Ziutek postanowił pojechać na wrotkach do pobliskiego sklepu sieci Lewiatan, ale nogi mu się plątały a wzrok nie mógł skupić na jednej rzeczy. Źle się czuł. |
 | Eeeee! Aniele, gdzie to jest? |
 | Ile to trwa? |
 | Tu nie ma kultury. |
 | Ziutek, co za to? |
 | Buty marki ... wychodziły z pudełka. Marynarka marki...wisiała już nad nimi a idealnie ułożone fałdki były puste ì z najlepszej marki. Koszula z jasnym kołnierzykiem odsłaniała kawałeczek karku ì dwoje cudownych uszu. W uszach tkwiła słuchawka marki...a spodnie Marco Polo przed kostkẹ odsłaniały cudowne kostki Ziutka. |
 | Wszystko odliczone, łyżeczka, spodek, na lewo filiżanka. |
 | Ziutek na nazwisko nosił Marka po siostrze babki od strony matki. |
 | Byłby nad wyzar oryginalny gdyby nie odcinał metek. |
 | Jechał tak dalej na wrotkach, przed siebie w stronę słońca zwanym Leviatanem. Aż nie wiadomo skąd wyrosła przed nim postać 44. |
 | – Dokąd to? – Demon zamruczał jak dziki kot. Po skonsumowaniu hiper mocnego dla siłaczy batona nie zdołał jeszcze spalić odrzutowej energii. |
 | – A h... eeeee – Zamulony lekko Ziutek, wypuszczał resztki dymu z rozmarzonej gęby. |
 | – A hu cię, to ja szoruję po szosie tą czarną smołę kopytami za tobą a ty taki hu...?! – Rogi Demona zapłonęły jasnym ogniem. |
 | – Eeee, no ja taki kuj... – Ziutek wykazywał niezwyczajne zainteresowanie rogatym kumplem. |
 | 44 ostrzył kopyto aż leciały iskry. Ziutek ugryzł ostani kawałek hiper batona i ruszył rolka za rolką w stop motion dalszej historii bez narratora. |
 | I wszyscy żyli długo i szczęśliwie |
 | Dopóki władzy nie przejęli neo-naziści |
 | Ziutek wyglądał zza winkla. W przestrzeni okupowanego miasta, każdej nocy wypad na zwiady ryzykował utratą wolności. |
 | Smród wolności zatrąbił. |
 | Nosił ze sobą wszystkie przepustki, nawet te do podziemi, gdzie drukarnie publikowały zakazen książki. |
 | Zakazane* |
 | Przez kogo? |
 | /Wymyśl/ |
 | / Smrodek to chyba z Wladcy Pierścienia?/ |
 | /Sméagol/ |
 | Wydawnictwo o nazwie "Spady ze stalówki" prowadził osobliwy wysoki mężczyzna. Nosił zamiast kapelusza kałamaż. Koszule pergaminowe i spodnie z papirusa. Pan Skrętny Papier nie lubił niezapowiedzianych gości. Tymczasem Ziutek był prawie pod jego drzwiami. |
 | Ziutkowy sposób chodzenia odstaraszyłby nawet neo wojnę z inną cywilizacją gdyby na niego trafili. Machał zamaszyście rękoma na boki i kiwał głową niczym gołąb. |
Zaloguj się, aby wziąć udział w dyskusji