RolePlayingLin (RPL)

Drassen Prime
12.12.2014
Tutaj zaczniemy i będziemy jedynie pisać same teksty, w poprzednim temacie Ciąg Dalszy Apokalipsy, to temat do dyskusji ;)
No to co? Proszę bardzo! :D
LinOleUm
13.12.2014
Z niekrytym wzburzeniem przemierzał stoły w kafeterii. Dłonie wciśnięte głęboko w kieszenie zaciskały się pięści, zęby zgrzytały nerwowo. Patrzył na innych więźniów z politowaniem i zazdrością, szarpał się na obroży dzierżonej przez strażnika. Podłe psy - pomyślał. Nie można się od nich odpędzić, zupełnie jak od komarów. Warczał nerwowo, na wygolonych bokach głowy dźwigał czarne rogi, unieszkodliwione fluocykloiną. Wiedział, że każde mocniejsze szarpnięcie może skutkować uduszeniem. Zajął miejsce przy losowym stole, wyciągnął ręce z kieszeni szarawego kombinezonu, z obrzydzeniem wpatrywał się w talerz.
xnobodyperfectx
13.12.2014
Siedziała spokojnie przy stole, czytując jedyną książkę jaką miała. Raz spoglądała na treść raz na wkładany pokarm do ust. Znała ją na pamięć, książka filozoficzna. Miała wygięte strony i przebarwienia. Westchnęła. Nagle poczuła jak ławka się poruszyła. Wynurzyła nos zza książki i spojrzała na mutanta siedzącego przed nią. Wzdrygnęła się na obrożę i wystające rogi z jego głowy. "Zodiakalny byk."- prychnęła w podświadomości i wróciła do lektury.
LinOleUm
13.12.2014
Zaczął jeść z trudem. Warczał przy każdym kęsie, rozglądał się dookoła, w tym na dziewczynę. Przekrzywił głowę, obracając głowę uderzył ją rogiem w potylicę, zabrał się za dalsze jedzenie ohydnej brei. Beknął ordynarnie, założył ręce za kark.
Nathaniel Gray wstał rano w podłym nastroju który pogorszył się kiedy dowódca powiedział mu że dziś pilnuje "Dzikiego" jak nazywali Marcus'a. Nikt nie lubił tego przydziału w szczególności on. Czemu niemożna go było po prostu zabić?
Po zjedzeniu skromnego śniadania w kantynie Nathaniel udał się na miejsce służby. Cela "Dzikiego" było w innym skrzydle niż cele innych więźniów. Był jedynym więźniem w wschodnim skrzydle a jego izolatka była naszpikowana czujnikami i wysokiej jakości systemami bezpieczeństwa. Był Diamentem ale w pełni sił umysłowych co czyniło go niebezpiecznym.
Ze zbrojowni Gray zabrał swoje noże a także pistole strzałkowy załadowany zatrutymi pociskami. W wschodnim skrzydle panował spokój. Jego poprzednik leżał rozwalony na fotelu za biurkiem. Spał
-Wstawaj Seba -Nathaniel szturchnął w ramie śpiącego kolegę. -Zmiana. Teraz ja pilnuję.
Seba otworzył oczy. Sebastian Black był niskim mężczyzną o wściekle rudych włosach i jadowicie zielonych oczach.
-Już? -zapytał dalej zaspanym głosem powoli wstając z fotela.
-Już leniu cholerny. Jazda stąd!
Sebastian ruszył powoli przed siebie mamrocząc coś pod nosem.
xnobodyperfectx
13.12.2014
Potarła miejsce uderzenia.
- Obrzydliwy świrus.- wysyczała dziewczyna.
Zamknęła głośno książkę, wsadziła ją pod ramię. Podniosła tackę i wstała.
LinOleUm
13.12.2014
Zawarczał głucho.
- Do mnie mówisz, dziecko? - wysyczał przez zęby, chwytając ją za ramię, spiorunował spojrzeniem. - Posłuchaj laseczko, nikt mnie tu nie będzie od świrów wyzywał! - nadstawił pięść, strażnik jednak odciągnął go na smyczy. - NIENAWIDZĘ TEGO WSZYSTKIEGO!
xnobodyperfectx
13.12.2014
Jej włosy delikatnie się uniosły, widoczne były wokół niej iskierki spowodowane elektrycznością. Jej oczy dziwnie zrobiły się puste.
- Nigdy, nie nazywaj mnie dzieckiem, ani się ze mną tak nie spoufalaj.- powiedziała groźnie.
LinOleUm
13.12.2014
- Ja się z tobą spoufalam?! Co mówisz?! - zawarczał, rogi zwróciły się w jej stronę, oko zapromieniowało na czerwono, ogon z tyłu niewyraźnie się uniósł, po czym zaczął uderzać o podłogę. Strażnik ze smyczą szarpał mocniej do tyłu.
xnobodyperfectx
13.12.2014
Wybuchła gromkim śmiechem. Jej stopy delikatnie odbiły się od podłogi. Zza jej okiem ciągnął się szkarłatny promień zaznaczający swą drogę. Ruszyła w jego kierunku. Jak piorun po sekundzie była przy nim, nachyliła swoją głowę do jego ucha i szepnęła:
- Uważaj...
Po czym jego ciało obiegł prąd i ostrzegawczo go poraził. Wróciła do ławki. Włosy opadły, a promień z oka zniknął. Wzięła książkę i nie odwracając się powiedziała mściwie:
- Do zobaczenia.
LinOleUm
13.12.2014
Opadł na ławkę, porażony, zaskowyczał z bólu.
- Nie masz ich dosyć? - spojrzał na nią, pocierając ramię, zmarszczył brwi.Westchnął tylko, zaczął jeść dalej, mruknął. Zamlaskał ze spuszczonym wzrokiem. - Traktują cię tu jak zwierzę... Zamykają w klatkach...! A ty czujesz się z tym.. Dobrze ci tak, jak ktoś ci wsadza w ciało.. To?!~
Zerwał się ze stołu.
xnobodyperfectx
13.12.2014
Odwróciła się. Podeszła do niego z powrotem, położyła ręce na stole.
- Sądzisz, jak się czuję? Moi rodzice umarli, a wkrótce po tym zostałam zabrana tu. Mam osiemnaście lat i nie mogę bawić się tak jak inny moi rówieśnicy. Zamiast tego jestem faszerowana i rozcinana. Myślisz, że mi się to podoba? Czy komukolwiek się to podoba?- pokazała gestem ręki na pozostałe mutanty na stołówce.- Mylisz się. Ale gówno zrobisz, ponieważ jesteś tu zamknięty jak chomik w klatce i pilnowany przez innych mutantów.- powiedziała na jednym wdechu ostro.- Naprawdę nic nie zrobisz...- dokończyła ledwo, łamiącym się głosem.
Miała dość na dzisiaj chciała opuścić to miejsce. W dodatku od tygodnia czuła się gorzej i była coraz bardziej zmęczona. Zakręciło się jej w głowie, mroczki pojawiły się przed oczyma. Poczuła jak traci równowagę i upada.
LinOleUm
13.12.2014
Warknął. Złapał ją za rękę, szepnął do ucha, cicho i dyskretnie:
- Bunt, dwie godziny. Przygotuj się dobrze, może się uda... - odepchnął ją na stół, sam wyszedł ze stołówki razem ze swoim strażnikiem.
xnobodyperfectx
13.12.2014
- Dlatego nie lubię facetów.- powiedziała pod nosem i wróciła do celi.
Cela niczym nie różniła się od więziennej. Siedziała na gołej podłodze i rozmyślała. Była intelektualistką i wiedziała, że bez planu nic się nie uda. Czy to było w ogóle możliwe? Czy jej pioruny i elektryczność dałyby radę? Przyglądała się małej iskierce wydobywającej się z jej palca.

// To już ten właściwy bunt czy próba?
LinOleUm
13.12.2014
/Próba
xnobodyperfectx
13.12.2014
Nie mogła dać się emocją. Postanowiła. Nie będzie się mieszać, skoro jej nie zaproszono. Nie wiedziała czy chciałaby po swojej stronie takich nieokrzesanych, narwanych i złych sojuszników. Nikt o niej nie pomyślał, nikt nie pomyślał o strategii.
- Głupcy.- wyszeptała zła.
LinOleUm
13.12.2014
Siedział przy pręgierzu, przypięty na smyczy, przyglądał się kamerom wcelowanym prosto w niego, które poruszały się przy jego najdrobniejszej zmianie pozycji i piszczały ostrzegawczo.
- Kurwa mać.. - zawarczał do siebie, zatrząsł się. - Musi być wyjście... Damy radę... Musimy dać...
Oblizał wargi, delikatnie wyszczerzył kły, zamerdał ogonem. Rozejrzał się, jego ślepia błyskały na czerwono, źrenice były wąskie. Zaśmiał się, najpierw cicho, potem coraz głośniej, w końcu ryknął śmiechem, uderzył pięścią w podłogę, która delikatnie pękła.
- H.O.L.E.! SŁYCHAĆ MNIE DOBRZE?! - wyszczerzył kły bardziej. - POŻAŁUJECIE TEGO!
xnobodyperfectx
13.12.2014
Siedziała nasłuchując jakiś objaw nadchodzącego buntu. Cisza. Grobowa cisza. "Na pewno ten idiota byczek się już nie może doczekać"- pomyślała przykładając zrezygnowana dłoń do czoła. (face palm) Wstała i dotknęła drzwi. W jej pokoju nie było kamer. Była zbyt spokojnym obiektem badań. Zamknęła oczy. Z łatwością by je otworzyła, ale po co? Przecież nie ucieknie. Rzuciła się na łóżko. Może ktoś po nią przyjdzie? Z pewnością nie, próbowała unikać innych.
Nathaniel czuł dziwne napięcie unoszące się w powietrzu. Instynktownie sprawdził broń. Coś mu mówiło że zbliżają się zmiany.
Drassen Prime
13.12.2014
Marcus ciężko dychał. Jego łoże było twarde i niewygodne. Cały czas myślał o tym, jak wygląda świat na zewnątrz tego więzienia. Chciał wierzyć w coś, co mogłoby go uwolnić, ale uważał się za najsilniejszego mutanta więzionego w korporacji. Choć dużo o innych nie wiedział, tyle co mówili mu mili strażnicy.
-Wstawaj Seba - usłyszał zza drzwi -Zmiana. Teraz ja pilnuję.
-Już? - odparł strażnik.
-Już leniu cholerny. Jazda stąd!
Marcus tylko raz w życiu słyszał ten głos, był to Nathaniel Gray. Słyszał, że jest on jednym z najsilniejszych mutantów po stronie korporacji. W głębi duszy bał się go. Słyszał także, że był nieobliczalny dla innych więźniów. Obawiał się, że w celi, otoczony miotaczami azotu i stalowymi łańcuchami nie mógłby sobie poradzić z klasą Diamentu. Pokurwione życie, pomyślał, czując jak temperatura w jego ciele rośnie i natychmiast maleje.

Część postów została ukryta (783)

Zaloguj się, aby przeglądać cały wątek

xnobodyperfectx
20.12.2014
Spojrzała przerażona i powoli zaczęła się cofać. Zahaczyła o kotarę i ją naderwała.
xnobodyperfectx
20.12.2014
// Lin???
LinOleUm
20.12.2014
- KTO TO?! - wrzasnął wystraszony, spadł z łóżka. Nie mieścił się na nim, grzywka zasłaniają jego oczy.
xnobodyperfectx
20.12.2014
- Sollux...- wyszeptała.- Przepraszam.- zalała się łzami.
LinOleUm
20.12.2014
-Lucy? - z nadzieją w oczach poszedł w kierunku głosu. - Za co przepraszasz? Ej, nie rycz.. No błagam... - westchnął, zaczął szukać jej rękoma.
xnobodyperfectx
20.12.2014
Wpadła w jego ramiona.
- Przepraszam! Przepraszam! Że cie skaleczyłam.- załkała i pociągnęła nosem.
LinOleUm
20.12.2014
Przewrócił się, zasyczał.
- To nic, rozumiesz? Przestań się obwiniać, głupia! - poczochrał jej włosy. - Winny jestem ja sam, spokojnie.
xnobodyperfectx
21.12.2014
- Kłamiesz.- odsunęła się.- Wiem, że cie boli. Bądź na mnie zły, skrzycz mnie! Nie bądź taki spokojny!- ocierała dłońmi łzy.
LinOleUm
21.12.2014
- Nie jestem taki, to wbrew mojej naturze, młoda. - poczochrał bardziej. - Nie umiem się złościć. - nałożył kurtkę.
xnobodyperfectx
21.12.2014
// Jaką kurtke? Gdzie, co? XD
Spuściła głowe i zaczęła przebierać palcami.
- Jestem potworem...- wyszeptała.
LinOleUm
21.12.2014
- Przesadzasz... - zapiął. - Idziesz się przejść? - wyciągnął dłoń w jej stronę.
xnobodyperfectx
21.12.2014
Złapała jego dłoń i wstała.
- Napewno powinnieneś się ruszać w tym stanie?- spytała zmartwiona.
LinOleUm
21.12.2014
- Co się martwisz. Jestem twardy! - wyszczerzył zęby, musiał się zgarbić, by nie uderzyć głową w sufit.
xnobodyperfectx
21.12.2014
- Urosłeś i... Tak jakoś zmężniałeś.- była zaskoczona.
LinOleUm
21.12.2014
- Chyba.. Ewolucja. - westchnął. - Ale wzroku nie ma i nie będzie. Chodź. - utykajc, ruszył przed siebie. Z jego twarzy emanowała radość, oczy delikatnie się szkliły.
xnobodyperfectx
21.12.2014
- Gdzie idziemy dokładnie?- spytała zaciekawiona.- Masz jakiś pomysł?
LinOleUm
21.12.2014
- Ja podsunąłem spacer... - westchnął. - Wymyśl coś. A.. I pytanie. Czemu tak się o mnie trzęsiesz, co? Dziwne trochę, duma zmiękła? - zaśmiał się, osgarniając włosy z oczu.
xnobodyperfectx
21.12.2014
- Nie tylko o ciebie się troszczę.- westchnęła.- A nawet jeśli to przeze mnie tu trafiłeś.-westchnęła.- Nie możemy wyjść na powierzchnie jedyne co mogę zaproponować to ustronne miejsce, o którym wiem tylko ja i Tavro.
LinOleUm
21.12.2014
/pa
xnobodyperfectx
21.12.2014
// Why? :c no ok baj.
LinOleUm
21.12.2014
- To... Em... - westchnął. - Prowadź.
LinOleUm
21.12.2014
/ Nie będzie mnie przez jakiś czas, jadę na wieś, bez Internetu.
xnobodyperfectx
21.12.2014
Złapała go za ręke i ruszyła biegiem. Skręciła i się zatrzymała.
- Poczekaj.
Otworzyła drzwi i ich wprowadziła. Odsunęła dywan i wykonała cały proces. Spoglądnęła na chłopaka żałowała, że nie może tego zobaczyć. Otworzyła klapę.
- Uważaj trzeba zeskoczyć na dół.
Zeszli na dół. Zaprowadziła go do kanapy po czym sama na niej usiadła.
LinOleUm
21.12.2014
Usiadł także, 'rozejrzał' się. Pociągnął nosem, aby wyczuć zapach.
- Ciekaw jestem, jak to wszystko wygląda. - westchnął głucho, dotknął swej powieki palcem. Spuścił wzrok, uśmiechnął się krzywo. Żałował swojej ślepoty, zacisnął zęby. Skierował wzrok w stronę Lucy, zamrugał. - Masz mnie za upośledzonego? W sensie... No wiesz, gorszego?
xnobodyperfectx
21.12.2014
- Czemu?- zapytała zaskoczona.- Jesteś jednym z nas.
Drassen Prime
21.12.2014
- Dziękujemy, że nas poinformowałeś o Lucy i tym nowym. Ale nadal się dziwię, że przeżyłeś Elvisie!
- To był mój obowiązek, a życie zawdzięczam wielkiej Atenie.
- Czy już czas?
- Tak. Zwołaj mutantów. Niech zdecydują.
Greg stanął na wielkim piedestale i podparł się rękami o biodra. Dwudziestu ochotników wystarczy, pomyślał. Po kilku minutach w sali zebrało się mnóstwo zaciekawionych, zadumanych i zdziwionych ludzi. Nie pękaj, Greg, nie pękaj, dasz radę, rzekł w duchu i zrobił dwa głębokie wdechy. Obok niego stanął mutant odpowiedzialny za medycynę, Garrik.
- Czy to już wszyscy?
- Nie ma jedynie Lucy i tego nowego, Elvisie - odparł Garrik. - Powodzenia.
Greg zamknął oczy i zobaczył swoją matkę. Dasz radę, mówiła. Ponownie otworzył o czy i przemówił:
- Drodzy mutanci! To co się zaczyna dziać w H.O.L.E. to już przesada! Kompletna przesada! Przyszedłem tutaj, by przekonać was do ucieczki, ucieczki z tego przeklętego więzienia! Gwarantuję wam bezpieczeństwo! Gwarantuję wam wolność! Czy zaufacie mi i wysłuchacie mnie?
Wśród mutantów rozległ się lekki szmer. Po chwili wszyscy ryknęli, że chcą usłyszeć plan, nawet ci przesiadujący z Gregiem na obradach. Oni też nie wiedzieli, że jest on Gregiem.
- Dziękuję. Zapewne zastanawialiście się, co znajduje się pod H.O.L.E, prawda? Oświecę was. Znajduje się tam obiekt Śpiąca Królewna! Jest ona sklasyfikowana jako Bóg. Strażnicy musieliby przebić się przez nas, żeby ją zdobyć, toteż nie podejmą tak wielkiego ryzyka. Ale ja tak. Niestety jest ona zbyt groźna, byśmy mogli nad nią zapanować. Dlatego też naukowcy z góry wymyślili urządzenie do kontrolowania umysłu Śpiącej Królewny. Nie jestem pewien, jak dokładnie on działa, ale z pewnością zadziała!
- Skąd to wszystko wiesz!? - krzyknął ktoś z tłumu. Greg nie miał wyboru.
- Nie jestem Elvis Presley! Nazywam się Greg Umbridge i jestem jednym z nich. - kolejne szmery nawiedziły salę. Tym razem posypały się przekleństwa i wyzwiska. - Spokojnie! Rządziłem wami jak należy, utrzymywałem was przy życiu! Jestem zdrajcą! Zdrajcą, i was, i ich! Zrozumcie, bracia, że chcę żyć... i wy także. Marcus i Elvis zginęli, myśląc, że chcę was zniszczyć, ale to nie prawda! Gdyby nie ja, nasza rasa by wyginęła, albo z powrotem wrócilibyście na stoły operacyjne! - mutanci uspokoili się, ale szmery nie ustały.
- Dlaczego mielibyśmy ci wierzyć? - zapytał stojący obok Garrik.
- A macie inne wyjście? Inny pomysł? Nie! Ja wam wszystko gwarantuję! Nienawidzę ich tak samo jak wy, jestem jednym z was i jednym z nich, lecz tutaj jestem sobą. Choć nie do końca... - ostatnie zdanie powiedział pod nosem. - Kto odważy się wyruszyć ze mną na powierzchnię? Kto odważy się przeciwstawić strażnikom? Kto odważy się uciec? Kto odważy się... żyć!? - mutanty ucichły. Po chwili jednak zakrzyknęły radośnie, choć nie wszystkie. - Potrzebuję dwudziestu ochotników do wyprawy do obozu straży. Kto jest ze mną? - mutanty niemal od razu ucichły. Nikt się nie zgaszał. Greg posmutniał.
W końcu ktoś z końca sali krzyknął:
- Ja!
Był to Pardos, władca miedzi. Wysoki, przystojny i chudy. U boku trzymał miedziany topór. Za nim powędrowała Alice, władczyni tlenu. Bardzo tęga kobieta, na oko czterdziestolatka. Nigdy nie miała na sobie krótkiego rękawa, z niewiadomego powodu. Kilka pomniejszych mutantów jak Mark, władca platyny, Erick, władca ołowiu, Drame, władczyni piasku i ziemi, Merlak, wielki siłacz, Garry, władca drewna i kilku z mocami takimi jak inteligencja, czy zwyczajna zwinność. To powinno wystarczyć, pomyślał Greg wyraźnie uradowany. Garrik złapał go za ramię.
- Masz godnych ochotników, Elv... to znaczy Gregu. Poradzisz sobie. Ale... możesz mi wyjaśnić, jak to się stało, że żyjesz i jesteś w ciele Elvisa? - zapytał zaintrygowany metalowymi częściami Grega.
- Moja słodka tajemnica - odparł - Ale jeśli nam się uda, z chęcią ci wyjaśnię.
Ochotnicy stanęli przed Gregiem i pochylili się nisko. Władca żelaza nie spodziewał się takiego stanu rzeczy, ale jednak się ucieszył. Uda się nam, pomyślał, uda.
LinOleUm
21.12.2014
- Chodzi mi o brak wzroku. - zamyka oczy. - Chciałbym być taki jak wy.. A jestem, no nie powiem... Bezużyteczny. Jak kaleka. Chciałbym kiedyś cię znowu zobaczyć. - westchnął, odchylił głowę do tyłu. - Opiszesz mi to miejsce?
xnobodyperfectx
21.12.2014
- Przestań uważać się za takiego bezużytecznego.- stwierdziła zmartwiona.- Pomieszczenie nie jest duże. Stare drewniane panele. Bordowa tapeta ze wzorkami. Po drugiej stronie pokoju stoi biurko naprzeciwko nas. Duże, machoniowe. Nieopodal trzy regały zapełnione starymi księgami. Siedzimy na zielonej kanapie, a obok nas jest fotel.
LinOleUm
21.12.2014
Westchnął i uśmiechnął się, syknął, oczy zabłyszczały.
- Ale jarzy... - dotknął dłonią swojej głowy, syknął, uklęknął na ziemi. - Parzy.. Dużo światła! - wrzasnął, znieruchomiał na moment. Przed oczami przemknęły mu różnorodne obrazy. Posiedzenie zwołane przez Grega, Greg w ciele innego mutanta. Zawarczał, potrząsając głową. W oczach pojawiły się białawe okręgi, wrzasnął. Znieruchomiał ponownie, zamilkł. Odezwał się tak jakby nie swoim głosem. - Deus.
xnobodyperfectx
21.12.2014
- Wszystko w porządku?- spytała zmartwiona chwytając go za bark.
LinOleUm
21.12.2014
Zerknął na nią groźnym wzrokiem, w oczach otworzyły się białe źrenice. Spojrzenie było puste i przeszywające.
- Greg ma popleczników. Wspominano o coś o nas... Tfu, mnie i tobie, że nas gdzieś nie ma... Chyba nie żartował. Rozważam, czy było dobrym wyborem to, że go nie posłuchaliśmy.. - mówił szybko. - Ja już sam nie wiem!
Drassen Prime
21.12.2014
Greg i jego pomocnicy powędrowali do jego nowego pokoju i zasiedli przed stołem. Pierwszy odezwał się Pardos:
- Więc? Co teraz? - Greg zamyślił się.
- Jest nas dokładnie 21. Każdy z nas musi mieć oddzielne zadanie, kiedy wydostaniemy się na zewnątrz. Będziemy musieli obezwładnić kilka strażników bądź zabić, aby przechwycić ich stroje. Potem będziemy mogli spokojnie wejść do ich obozu i przechwycić to urządzenie.
- Duże? Ciężkie? - wtrącił Merlak, pokazując swoje wielkie muskuły.
- Nie wiem. W każdym razie możesz się nam przydać. - zapadł w zadumę. Myślał, jak wykorzystać umiejętności wszystkich towarzyszy. - Będzie tak... - gdy już wymyślił dogodny plan, przekazał go innym mutantom, a ci niechętnie się zgodzili.
- Zaczynamy? - zapytał Pardos, wstając od stołu. Wstała po nim reszta.
- Tak. Ruszajmy.
xnobodyperfectx
21.12.2014
Poklepała go po ramieniu.
- Nie można się tym przejmować. Musi być najpierw źle by później było lepiej.- wstała.- Każdy ma swoich sojuszników. Zobaczymy jak mu pójdzie.- podeszła do biurka i na nim usiadła.
LinOleUm
21.12.2014
Westchnął.
- Racja.
Tavros siedział na korytarzu. Także był obecny na zebraniu, jednak był zbyt wielką ciotą, żeby się zgłosić. Rozważał możliwość pój§cis teraz, lecz to jego zdaniem byłoby słabe. Ściskał lancę w dłoni, rozmyślał, co dosyć rzadko mu się zdarzało.
- Greg... Czy Elvis? Jak on do cholery się nazywał!
xnobodyperfectx
21.12.2014
- Wracamy?- spytała zeskakując z biurka.- Nie powinieneś zbyt długo być na nogach.
LinOleUm
21.12.2014
- Potwierdzam. - wstał, po omacku szukajc drogi do wyjścia.
xnobodyperfectx
21.12.2014
- No chodź.- złapała go za ręke i wyprowadziła.
Trochę była przygnębiona. Każdy jej wybór wiązał się z jakimiś konsekwencjami. Zamaskowała miejsce i wyszli. Schowała dłonie do kieszeń i spuściła głowę. Powoli odechciewało jej się żyć.
Gray nie miał wyboru. Zdjął maskę a następnie płaszcz i rzucił je na bok. Następnie wziął kilka głęboki wdechów by przygotować się na bul. Jeżeli chciał teraz "to" uwolnić musi być gotowy na ból.

Leni patrzyła na niego z malującym się na twarzy nie dowierzaniem. Wokoło niego zaczęła tworzyć się intensywna aura. Ale najdziwniejsze były neonowe skrzydła które nagle wyrosły z jego pleców. Pulsowały intensywnie przez chwilę co chwila zmieniając barwę by nagle stać sie intensywnie fioletowe.
-Czyżbyś ewoluował? -zdziwiła się Leni.


- Zdziwiona -wysapał cały oblany zimnym potem. Czuł jak wszystko w jego ciele rozpada się na drobne kawałeczki. Tak długo ją ukrywał...

Nagle jednym skokiem znalazł się przy niej zostawiając po sobie neonowe ślady. Dla Leni była to tylko chwila i nawet nie zdołała się zasłonić kiedy Gray wyprowadził wysokie kopnięcie z półobrotu. Przekoziołkowała w powietrze. Starała się tak ułożyć by zminimalizować obrażenia przy upadku ale jej się nie udało. Przeturlała się po ziemi.
Wstała szybko. Na jej twarzy malował się uśmiech rozkoszy.
LinOleUm
21.12.2014
Uśmiechnął się do niej, wrócił do pokoju, oparł się o łóżko, zamknął oczy. Zasnął.-.
Drassen Prime
21.12.2014
Dwudziestoosobowa grupa wybyła z komnaty i ruszyła ku wyższym piętrom, gdzie mieli znaleźć strażników i ich obezwładnić, lub zabić. Greg wreszcie się ucieszył z czegoś robionego dobrze. Żałował jedynie, że nie ma z nim Ateny. Jej umiejętności były nadzwyczaj przydatne.
xnobodyperfectx
21.12.2014
Oparła się o ścianę i spoglądała na śpiącego chłopaka. Wyciągnęła papierosa i zapałki. Widziała kiedyś jak jednemu ze strażników wypada z kieszeni. Pomyślała, że kiedyś może się przydać. Odpaliła go i wzięła bucha. Zakaszlała. Palenie nie było w jej stylu. Poprawiła okulary i wypiściła dym.
W jego ręce zmaterializował się długi neonowy miecz święcący się na zielono.
- Miecz! -zawołała Leni a obok niej zaraz znalazł jej mutant w białym płaszczu z jej mieczem. Wzięła go i odwołała go gestem ręki.
Gray zakatował pierwszy w mgnieniu oka znalazł się przy Leni i ciał ją przez ramie. Leni sparowała jego cios i naparła z całych sił odpychając go. Następnie zalała go potokiem ciosów które udało mu się uniknął. Przy blokowaniu ostatniego ciosu jego neonowy miecz rozprysł się.
Leni naparła na niego mocniej. jednym płynnym cięciem odcięła mu dłoń przy nadgarstku a drugim pozbawiła lewego oka.
Gray przed kolejnym pchnięciem obronił się neonowomową tarczą. Odskoczył od niej. Czuł jak ból roznosi jego ciało. Tracił za szybko krew. Musiał to już kończyć.
Zmaterializował wokół siebie setkę neonowych mieczy które wystrzeli w stronę Leni. Zanim ją dopadły zdążyła cisnąć mieczem który zatopił się w jego klace piersiowej w tej samej chwili kiedy jego neonowe miecze rozszarpały ciało Leni.
Drassen Prime
21.12.2014
// Miecz świetlny :V
Drassen Prime
21.12.2014
- Myślisz?
- No pewnie! Ci mutanci z pewnością się tu nie przedostaną! Nie ma mo...
Miedziany topór wbił się w kark strażnika. Drugi wartownik zdążył wyjąć pistolet plazmowy, gdy żelazna kosa przebiła go na wylot. To ostatni, pomyślał. Dwadzieścia jeden popleczników Grega ruszyło na wyższe piętra, mając ubrane stroje strażników. Władca żelaza otworzył drzwi i spokojnie powędrował wzdłuż namiotów. Dziwne, pomyślał, zwykle stali to strażnicy. Zawołał resztę mutantów i razem pobiegli przez opustoszałe obozowisko.
- To pułapka! - szepnął głośno Merlak.
- Zamknij się, przygłupie, bo nas złapią! - odrzekła ostro Drame, trzymając w gotowości garść ziemi.
Greg usłyszał dość głośny dźwięk zderzania i zajrzał za wielki namiot. Zobaczył coś dziwnego. Przywódczyni Leni walczyła ze swym sługą Nathanielem Gray'em, a otaczał ich cały obóz. Świetnie, pomyślał. Wykorzystując sytuację, wbiegł do namiotu i rozejrzał się. To musi być namiot naukowców, pomyślał. Nagle wzrok napotkał zdziwionego człowieka w białej szacie. Wyjął z rękawa kawałek żelaza, przetransformował w strzałkę i wystrzelił w jego stronę, przebijając mu gardziel. Jeszcze raz się rozejrzał. Podszedł do wielkiego pojemnika, na którym napisane było: "Sleeping Queen AntiWeapon". Gwizdnął, przywołując Merlaka, który z ledwością podniósł wielgachny pojemnik. Ellerris, wezwij Alice - powiedział w myślach, w których siedziała właśnie Ellerris, telepatka. Do namiotu wbiegła tęga kobieta i napięła swoje muskuły. Razem z Merlakiem unieśli broń i wybiegli z namiotu. Greg zaraz za nimi. Nagle kątem oka zobaczył umierającego Nathaniela. Wzdrygnął się, widząc Leni rozszarpaną przez kilka neonowych mieczy. Suka na to zasługiwała, pomyślał. Jednak jej nie kochał, już nie.
Grupa mutantów wbiegła z powrotem do H.O.L.E., zamykając za sobą szczelnie drzwi. Wrócili do więzienia. Jedna trzecia planu udana, pomyślał z ulgą Greg, teraz najtrudniejsze...
xnobodyperfectx
21.12.2014
Osunęła się na podłogę i usiadła po turecku. Wzięła kolejnego bucha. Powoli się uspakajała. Mniej więcej wiedziała jak palić, nieraz jej proponowano i instruowano. Jednakże po raz pierwszy miała go w ustach. Nie sądziła, że jest to aż tak obrzydliwe. Wypaliła prawie do końca. Wstała rzuciła na ziemię i rozgniotła. Przycapnęła na łóżku odgarnęła włosy chłopaka z oczu.
LinOleUm
22.12.2014
Jego oczy były szeroko otwarte, a mimo to spał. Włosy delikatnie unosiły się, promieniując tymi samymi kolorami co białka. Dłonie poruszały się przez sen, usta spokojnie wyłapywały oddech. Za ostrymi zębami spoczywał zielono-szary język. Na jego szyi coś zabłyszczało, dało się pod skórą dostrzec kawałek metalu, zbliżony kształtem do obroży, z nadajnikiem. W małej ampułce kołysał się zielonkawy płyn. Biała dioda migała dokładnie co pięć sekund.
LinOleUm
22.12.2014
(W nowym poście piszcie)
Robert. M
dwa lata temu
Nikt tak naprawdę nie wiedział czy da nadajnik jest ustawiony czasowo.
Leni postanowiła jednak zaryzykować i ciąć wzdłuż kręgosłupa wierząc, że
jeśli zostały mu doprawione skrzydła, to nie mieli możliwości manewrowania
od tyłu
Tom Bordo
dwa lata temu
Nagle przybiegł oddział CBŚ i powalił Greya na podłogę.
Robert. M
dwa lata temu
Bała się ale nikogo to nie obchodziło, każdy liczył wyłącznie na siebie.
To była próba nerwów i jeśli jeszcze miała nadzieje na lepsze jutro
musiała ten jeden raz pokazać, że ma wycięty układ nerwowy.

Zaloguj się, aby wziąć udział w dyskusji