 | Jak w temacie- są to wydawnictwa, które utrzymują się nie z dochodów z wydawania książek, ale z finansowania przez aspirujących autorów.
Dla mnie takie wydawnictwa przypominają gang pruszkowski- wyciągają od ciebie haracz, a aspirujący autor jest wydojony i tylko traci.
A wy co uważacie o takich wydawnictwach? |
 | Zabijać ze szczególnym okrucieństwem. Po prostu kapitalizm i każdy orze jak może aby tylko nachapac hajsów |
 | A Ty tak nie robisz? |
 | Nie, bo to ja jestem wykorzystywany niewolniczo przez kryminalistów-kapitalistów |
 | Ale wszyscy jesteśmy rowni |
 | A czy dobrym pomysłem jest zbiórka pieniędzy w Internecie na wydanie książki? |
 | A coś takiego istnieje, bo nie rozumiem |
 | Tak. Niestety dla samych aspirujących pisarzy. Debiut w takim wydawnictwie w większości przekreśla szanse na literacki sukces. |
 | Idź na grupę fb polska fantastyka i tam takie dyskusje są na porządku dziennym |
 | Jak skończycie czytać moje teksty i będzie wam się nudziło to możecie przejrzeć ten tekst. Ciekawy i odnosi się do selfpubliszingu:
http://pawelpollak.blogspot.com/2014/09/czowiek-smutny-bo-martwy-czyli-znajdz.html |
 | @Szczur, nie myl selfpublishingu z vanity.
System vanity przeanalizowałem kilka dni temu, 12 bitych stron tekstu:
https://www.dropbox.com/sh/t1ytx75htm5wvov/AAB62qilv9QTh0GdnHrn6zeca?dl=0 |
 | I oto grupa fb polska fantastyka przyszła do nas |
 | Nikt nikomu płacić nie każe. To tak jakby oburzać się bo ktoś wysyła pieniądze dla youtubera, tzw. donejty. Nie no, tak se pokłamałem, to zwykłe ździerstwo. Mógłbym znaleźć sobie porządne wydawnictwo i płacić dwa razy mniej, ale ze zwrotem w postaci dobrej jakości wydanej książki. Dzisiaj internet jest wielki, można w dziesięć minut znaleźć odpowiednie wydawnictwo i napisać maila do nich. Proste. Tylko jak widać te całe vanity czy jak to się zwało się utrzymuje, czyli ktoś płaci. Każdy ma swoje zdanie, jak widać. Pozdrawiam. |
 | Zdajesz sobie sprawę, że w większości płacą ludzie, którzy NIE wiedzą, jak to działa? |
 | Wydaję mi się, że idąc na jakiś układ, podpisując dokumenty, umowy etc. to z wydawnictem, to z firmami, powinniśmy zdawać sobie sprawę na co się godzimy. Jeśli jednak szefowie wydawnictwa tłumaczą ważne sprawy na niekorzyść w tym przypadku publicysty, to winni są pracownicy wydawnictwa. Firm oszukujących i naciągających jest masa, ale nikt nie może nikomu nic udowodnić. |
Zaloguj się, aby wziąć udział w dyskusji