Fotomontaż plugawych kurew

Kurwa kurwa mówię w pocie czoła, i światło gaśnie i nie ma cienia. I wszystko przeciwko mnie obraca.

Struna pęka i mnie zrzuca w pług i traktuje swym lemieszem. Kurwa Osz kurwa mówię i też pękam. Jak struna jestem nie nastrojonej gitary.

Suchy i tłusty jestem jak pulchny grzebień osiłków marnych jak twe upodlone serce zaksztuszone juhą moją wstrętną. Do kurwy nędzy ileż ja cierpieć mam u licha. Czym czerwień twej krwi przy moim uśmiechu błazna, klauna co trzyma cię na wodzy. Wody czystej łaknę wśród skał pluszowych. Zarazkami zarażonych. To pic na wodę i fotomontaż krzyczy milcząc gawiedź zadufanych w sobie mizernych pajaców w za krótkich gatkach. Stop. To bestia syta mówi do czół wiernych Bogu popaprańców. A ja w to wszystko wierzę i nie wierzę i wątpie trochę. Za późno już i za wcześnie i w samą porę. Na początek na jebany koniec.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania