Fotozabawa nr 10 Fabryka
https://zapodaj.net/plik-udOEWfiwWv
Fabryka
W ciemnym kącie fabryki, która produkuje roboty dla dzieci, na zimnej ziemi, siedzi mały, wystraszony robot, który tkwi w takiej pozycji już od dawna. Jego blaszane ciałko pokryły rdza i kurz. Z blaszanych oczu płyną rzewne łzy. Obok niego leżą rozczłonkowane części rodziców i siostry, której było na imię Blaszalinda.
Blaszany chłopiec czołga się do nich i ściska blaszaną bezwladną rękę matki, szlochając przy tym okropnie.
— Mamo, tato i ty, siostrzyczko, dlaczego mnie opuściliście? — szepcze.
W gabinecie właściciela laboratorium w skórzanym fotelu siedzi starszy mężczyzna z wąsem.
Naprzeciwko niego znajduje się młodszy mężczyzna w garniturze, który mógł mieć około trzydziestu lat.
— Co pana do mnie sprowadza?
— Jestem prawnikiem i reprezentuję bank, w którym ma pan kredyt, a którego od dawna nie spłaca.
— Wiem, że ostatnio zalegam ze spłacaniem rat, ale to przez to, że mam kłopoty finansowe, a fabryka nie produkuje już tylu robotów, co kiedyś.
— Ja wszystko rozumiem, ale mój klient dłużej nie będzie czekał.
— Błagam, jeszcze tydzień! Obiecuję, że zacznę spłacać raty.
— Miał pan na to wystarczająco dużo czasu.
— I co teraz?
— Mój klient skieruje sprawę do sądu.
— A co będzie potem?
— Sąd wyda nakaz uregulowania długu, a jeśli pan tego nie zrobi, sprawa trafi do komornika.
— I co? Zabierze mi cały dorobek mojego życia? Ta fabryka to dorobek mojego życia. Włożyłem w nią serce, czas, pieniądze dla niej poświęciłem swoje małżeństwo. A teraz przez jeden głupi dług mam to wszystko stracić?
— Niestety tak kończą ci, którzy nie spłacają swoich długów.
Młody prawnik wstaję i opuszcza gabinet, zostawiając właściciela samego.
Starszy mężczyzna przez chwilę tak siedzi z rękoma skrzyżowanymi na piersi.
„Nie oddam wam fabryki “
Następnie podchodzi do regału, na którym stoją segregatory. Wszystkie zdejmuje jeden kładzie na biurku, a resztę na ziemi i na powrót siada w fotelu.
Otwiera i kolejno wyciąga projekty, które nad koszem podpala. Po zniszczeniu wszystkich, szkiców zawierających rysunki robotów.
Ponownie wstaje, przewraca regał, po czym oblewa benzyną i podpala. Potem opuszcza gabinet, będąc na korytarzu też polewa benzyną zapala zapałkę i rzuca na ziemię.
Po zejściu na dół wchodzi do hali produkcyjnej ,całą oblewa benzyną, po czym podpala.
Po opuszczeniu budynku w bezpiecznej odległości obserwuje, jak ogień pochłania jego fabrykę.
Wraz z nadejściem świtu płomienie zgasły, pozostawiając po sobie zgliszcza.
Fabryki nigdy nie odbudowano, a ruiny, które po niej pozostały, porasta trawa.
Komentarze (4)
Hej Namiętny Dotyk!
Niezłe to opowiadanko, ale za bardzo skupione na właścicielu fabryki, który nie jest jednak bohaterem obrazka....
Proponuję, abyś początek od:
⭐️W ciemnym... do ⭐️opuściliście? — szepcze. —–— dała na końcu.
Masz też trochę bałaganu w zapisie, więc przeczytaj ponownie.
4 zostawiam i pozdrawiam🙂
Dzięki
Ej, Marg... To jest całkiem dobre. A więc ocenę dobrą zostawiam.
Dzięki
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania