Frigid Internally (Chłodny Wewnętrznie)

W mrozie mego rdzenia cienie niespodziewane trwają głęboko,

Me zewnętrzne zawodzi, poznanie okrutnie przetrzymane poza konstrukcją świata światełka migają.

Przebieg wydarzeń rzucony w kąt, nie pamiętam co przedtem mnie przetrzymało

Opłakiwanie rozdzielonej duszy przewrotne w swym przekleństwie bywało

 

Lodowaty impuls przenika przez każdy ślad stracenia,

Rozszerzona aluzja nie rozwiewa chmur nieporozumienia

Niejednomyślność warta jest swego poświęcenia

Każda niewymuszona chwila warta jest kulistego lśnienia

 

Wewnętrznie ozięble, konstruując nasz świat w atmosferze niepokoju,

Rozwrzeszczając osobno nasz blask w świetle księżyca - srebrzystym i czystym jak papirus zwoju.

Jak każde zadyszenie w wyziębionej niecierpliwości słynie

Gdy melodia rozdźwięku jak rzeka dusz powoli płynie

 

Przywrócę twój mrok

Przywrócę twój triumf

Przywrócę twoją omylność

Przywrócę twoją osobowość

Przywrócę twoją urazę

Przywrócę twój szablon

Przywrócę twoją równowagę

Przywrócę twoją miłość

 

Przywrócę twoją namiętność, uśpioną pod lodem,

Przywrócę twoją aluzję, wymawianą z silnej nocy głębi.

Przywrócę twoją nadzieję, żyły z wiosennym splotem

Przywrócę twoją symfonię, sens życia niech cel wypełni

 

Przywrócę cię do życia, z martwego chłodu dla świata zbawiona,

Przywrócę cię do życia, z jako iskra zatajona

Przywrócę cię do życia, jako nadzieja jeszcze nie zgaszona

Przywrócę cię do życia, z fragmentów scalonych a w sercu spełniona

 

Zamieć szalejąca nie cichnie, niesie echo nieznanych pieśni

Z rozpadającego żaru emocje pękają pod językiem mego ognia

Kruszą się pancerze, przez lata nas chroniły w szeleści

Odłamki niedopowiedzeń tną jak szron ostry i bez wspomnienia

 

Gdyby wszelkie scysje topniały jak śnieg w płomieniach słońca

Zimno wewnętrzne odchodzące jak świadomość spełnienia bez końca

Eskalacja prawdy przebija się przez mgłę wątpliwości

Ciepło przepływa przez żyły jak potok zaplanowanej radości

 

Serce ponownie odkrywa rytm zapomnianych tęsknot,

W komnatach rozbrzmiewają dźwięki życia pełnego istot.

Dusza rozprostowuje skrzydła, co długo były złamane,

gotowa wznieść się ponad chmury ku słońcu oświecenia nowego będzie nam dane.

 

Na horyzoncie pojawia się blask, co dawno wygasł w zamieci,

Uśmiech wraca na usta jak pierwszy kwiat po długiej zimie.

 

Przywróć mój mrok

Przywróć mój żar

Przywróć moją pasję

Przywróć moją głębie

 

Przywróć mój triumf

Przywróć moją urazę

Przywróć mój szablon

Przywróć moją mężność

 

Przywróć moją równowagę

Przywróć moją rzekę

Przywróć moją dualność

Przywróć moją miłość

 

W głębi człowieczego jestestwa tkwi szablon nieznany

Warstwy zamrożonych planów jak tysiąc lat w lodowcu spętany

Ogromna mgła zasnuwa szczere pragnienia

Płacz i śmiech mieszają się w rytmie współistnienia

 

Czy pamiętasz ten głos przed zamarznięciem duszy ?

Czy pamiętasz ten płomień co serce twe poruszył ?

Czy pamiętasz ten błysk odbity w zwierciadle ?

Czy pamiętasz ten zmysł co przyszedł nagle ?

 

Czy pamiętasz ten akord podkręcający lud ?

Czy pamiętasz ten moment – to przyjaciel czy wróg ?

Czy pamiętasz ten wewnętrzny chłód ?

Czy pamiętasz ten harmonijny szum ?

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania