Fucking Triangle

- Coś się stało? -zapytałem, ale jedynie pokręciła głową przecząco. Wiedziałem jednak, że nie była spokojna. Chciałem jej jakoś pomóc, ale zamknęła drzwi do swojego wnętrza i nikomu nie dała kluczy. Złapałem ją za podbródek i obróciłem jej twarz od okna, tak, aby na mnie spojrzała. Nie chciała tego zrobić, ale nie pozwoliłem jej opuścić wzroku ponownie. – Olivia ja naprawdę chciałbym ci pomóc. Jeśli masz jakieś problemy postaraj mi się zaufać, a ja pomogę je rozwiązać.

- Nie mam żadnych problemów, a ty jesteś moim szefem, a nie przyjacielem do pocieszania. –odparła sucho i wiecie co? Zabolało.

- Nie mogę być jednym i drugim? – zapytałem z nadzieją.

- Oczywiście, że nie. Nie mam zamiaru zwierzać się swojemu szefowi z tego co mi doskwiera, albo cieszy. Jesteśmy tylko szefem i sekretarką, nie zapominaj o tym Justin. Nic nas nie łączy i nie będzie łączyło. Jestem tylko twoją pracownicą, a ty mi płacisz.

- Czyli gdybym ci nie płacił wcale nie spędzałabyś ze mną czasu, tak? To chciałaś mi dosadnie przekazać?

- Właśnie tak.

Spojrzałem na nią marszcząc czoło, a po chwili usłyszałem, że podchodzimy do lądowania i należałoby zapiąć pasy. Gdyby nie to chciałbym się od niej ulotnić. Po chwili byliśmy już na niewielkim lotnisku. Złapałem swoją walizkę i udałem się do wyjścia, a ona podążyła zaraz za mną. W hotelu dostaliśmy własne pokoje, jeszcze zanim wsiedliśmy do samolotu miałem nadzieję, że jakimś dziwnym trafem braknie im pokoi i akurat nam przypadnie jeden z wielkim łóżkiem, ale kiedy wysiedliśmy z samolotu po tym co powiedziała cieszyłem się, że pokoje są osobne.

- Spotkanie mamy dopiero o 20, więc teraz masz czas wolny. Możesz go zagospodarować jak tylko chcesz.

- Świetnie, pójdę pozwiedzać. Przyłączysz się? -zapytała z uśmiechem na twarzy, ale ja nie miałem ochoty na spędzanie z nią czasu. Nie po tym co powiedziała chwilę wcześniej. Poczułem jakieś dziwne ukłucie, którego nie znałem i nie wiedziałem co może ono oznaczać.

- Mam ci za to dodatkowo zapłacić? – zapytałem z przekąsem na co jedynie się zaśmiała. Kompletnie jej nie rozumiałem.

- Nie musisz. Powiedzmy, że jest to już wliczone w cenę. – poklepała mnie po ramieniu cały czas się śmiejąc, ale mi do śmiechu nie było wcale. Może byłem już za stary i nie rozumiałem tych żartów? – Swoją drogą gdybyś tak miał mi płacić za każdą spędzoną ze mną chwilą szybko mógłbyś zbankrutować, a ja bardzo szybko bym się wzbogaciła. To całkiem kuszące... – zamyśliła się na moment i odezwała ponownie po krótkiej chwili. – Nie. Nie chcę twoich pieniędzy. Tylko miesięczną wypłatę. Nie musisz mi płacić nawet za to, że teraz tu jestem. Potraktuję to jako nowe doświadczenie, a teraz idę się przebrać, bo mam ochotę na małą wspinaczkę. Ty też się lepiej przebierz z tego garniaka. – rzuciła na odchodne i już jej nie było.

Zniknęła na schodach prowadzących na piętro do jej pokoju. Mieliśmy pokoje obok siebie, więc kiedy wszystko przetrawiłem ruszyłem za nią, do swojego pokoju.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • detektyw prawdy 10.09.2017
    Staraj sie nie powtarzac tego samego tytulu, podziel na rozdzialy. Poza tym, jesli zamierzasz kontynuowac serie zaloz konto, bo duzo zachodu bedzie ktory rozdzial to ktory.
  • Desiderata 10.09.2017
    No właśnie. Też się zastanawiałam czy to jest kolejną część czy tekst wyjęte z dupy.. Koło tytułu trzeba pisać rozdział 1 rozdział 2 itd.. Lub po prostu (1);(2)... Rozumiesz?

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania