Gadułek

Zbliża się odpływ. Gadułek dzwoni;

jest w nim świat cały,

świat w dłoni.

 

Latarnik mały

niewidnym światłem błyszczeje.

Kto o tej porze? Dnieje.

 

Dzień nowy milczy w słuchawce,

ale rozumiem:

pomylił mnie z szumem

morza. Żagli dmuchawce

 

wkrótce zapłoną jak ptaki...

Na oglądzie nie widzę, kto dzwonił,

nie wyświetla się licznia.

Wiem, że koniec będzie właśnie taki:

Pełna obrazów ślicznia

Przelana do tego, kto dzwonił.

 

Zostanie pusta

pamięć i na nowo z wszechsieci

płodna kapusta

przemyśli dzieci,

jak do gadułka wmyślasz żywotki.

 

Zatem umrę o świcie,

kiedy słońce wykąpie się w korycie,

u progu nowej zwrotki...

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • Florian Konrad 3 tygodnie temu
    Pisanie jakby leśmianowskie, ale jakoś wyjątkowo mnie urzekło.
  • Pobóg Welebor 3 tygodnie temu
    Niezmiernie mi miło Cię widzieć pod wierszem.
    Cieszę się,
    Pozdrawiam 🙂
  • Anyż 3 tygodnie temu
    A toż swawolny gadułek - takie moje skojarzenie..
  • Pobóg Welebor 3 tygodnie temu
    Tak, niedługo będą mądrzejsze od nas 😉
    Pozdrawiam 🙂
  • Dekaos Dondi 3 tygodnie temu
    Pobóg Welebor↔Zwiewnie napisane. Niczym bryza. A wszystko ciekawie splatane, trochę jak we śnie schowane.
    Najbardziej↔ostatnia↔Można różnie rozumieć↔Pozdrawiam🙂:)
  • Pobóg Welebor 3 tygodnie temu
    Dziękuję. Nie byłem pewien, czy dobrze się czyta.
    Pozdrawiam 🙂

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania