Garść refleksji z wiosny 2022
„
Opowiadanie Jurija Tynianowa „Podporucznik Kiże”
>>> Czyli żywy trup w Petersburgu
Człowiek, który istnieje już tylko w sensie biologicznym. Nie ma poprzedniego nazwiska, gdyż zostało mu odebrane poprzez podpis cara widniejący na liście zmarłych oficerów. Nie mógł wystąpić o nadanie mu nowego nazwiska…, gdyż musiałby podać poprzednie nazwisko, a następnie prosić imperatora o jego zmianę… Nie można jednak zmienić czegoś, czego nie ma, już nie ma, a może w sensie ówcześnie obowiązujących praw nigdy go nie było (?)
W każdym razie nigdy go nie było w odniesieniu do „ żywego trupa błąkającego się po Petersburgu”….
Pozostaje jedynie dryfowanie w nicości, dryfowanie w nieskończoności (?)
„ Nie może być winnym, niewinnym, kimkolwiek ten, kto w sensie (bezsensie) prawnym nie istnieje, a nie istnieje, gdyż…..
/ A może nie ma żadnego gdyż, ponieważ, jednakże…?. /
Czyżby mógł więc dopuścić się dowolnego czynu: złego lub dobrego, a tak naprawdę nie uczynić nic, gdyż nie można podjąć jakiejkolwiek decyzji lub wykonać woli swojej lub drugiego człowieka, nie istniejąc , nie istniejąc nawet w tak wątpliwym sensie….
A zatem nie podlega karze ten, kto nawet chwilowo lub doraźnie nie istnieje (?)
Co to znaczy „doraźne nieistnienie”?
Zamiast cytatu lub dygresji: puste miejsce: /
>> „Jons i Erdme” Hermanna Sudermanna –
opowiadania Sudermanna chciałem przeczytać w
kwietniu 1988. Miałem wtedy prawie 23 lata i fascynował mnie niemiecki ekspresjonizm..
Po wielu latach, w maju 2022 przypomniałem sobie o tym autorze…Może w związku
z pewnego rodzaju fascynacją Prusami Wschodnimi, a szczególnie owym zakątkiem
„niemieckiej Litwy” w Kraju Kłajpedy (Memelland). Któregoś jesiennego w roku 2016
obejrzałem w sieci „ 12 Kurzfilme über Ospreussen”. Był to cykl filmów dokumentalnych
z lat 20.i 30 XX wieku. Jeden z filmów powstał pod koniec I wojny światowej. Kraj Kłajpedy
jawi się w tych filmach, ale również u Sudermanna, jako mroczna i bagnista kraina, z linią
czarnych lasów gdzieś daleko na horyzoncie. Pustka, wiatr, jakieś chaszcze i bagna…
Tu człowiek pozostaje sam ze swoim losem i sumieniem…
Jons i Erdme….czyli jakiś wariant historii Hioba?
Opowieść o ludziach, których dom prawie pochłaniają bagna, opuszczają ich dwie córki
(trochę jak Ojca Goriot w powieści Balzaka), rozstają się i znów do siebie powracają, żeby
trwać razem, kiedy nie ma już żadnej nadziei…
--Hiob, czyli mędrzec w swej zupełnej rezygnacji (?)
// film z lat 20. pokazujący jedno z miast w środkowej części Prus Wschodnich—gotycka
katedra i kamieniczki w tym samym stylu na tle jezior, które stopniowo przekształcają się w bagna, a dalej jakieś nieprzystępne lasy…Kiedy oglądałem ten film, miałem wrażenie, że
gotyckie obiekty, jakby przeniesione z dalekiej Bawarii czy Nadrenii, stanowią przedziwną
dekorację, tak naprawdę teatralną dekorację na tle czegoś kompletnie obcego i toczącego „dyskretną wojnę” z owymi intruzami przybyłymi z dalekich stron…///
--- Zmiana tematu:
>>> Hans Castorp w Śródmieściu Warszawy lub trudna edukacja inżyniera Stefana Karwowskiego- nowy Homo Faber>>>
Od wielu lat mam wrażenie, że Stefan Karwowski z serialu Czterdziestolatek Jerzego Gruzy to jakiś daleki kuzyn, wcielenie Hansa Castorpa z Czarodziejskiej Góry Tomasza Manna.
Wszystko wskazuje na to, że pan Karwowski był tzw. masowym umysłem , któremu można podać każdą (nawet nieprawdopodobnie głupią) sugestię; podczas polowania w lasach niedaleko Pomiechówka nasz bohater spotyka kobietę pracującą (Irena Kwiatkowska), która daje mu pasjonujący temat do przemyślenia- oto José Ortega y Gasset w książce „Sobre la caza y los cazadores” (O polowaniu i myśliwych) twierdzi, że główną osią konfliktu pomiędzy ludem, mieszczaństwem i arystokracją we Francji było prawo do polowania, które przysługiwało wyłącznie arystokracji…Ponadto lud francuski był pochodzenia celtyckiego, podczas gdy arystokracja rzekomo miała w większości korzenie germańskie, wywodząc się z pradawnych rodów frankońskich, które na przełomie V i VI wieku naszej ery podbiły Galię. Pan Stefan Karwowski nie znał Ortegi y Gasseta i nie przeczytał żadnej jego książki. Po prostu którejś zimowej soboty bardzo wcześnie rano wyruszył wraz z silną ekipą ze swojego przedsiębiorstwa na wielkie łowy w podwarszawskich lasach…
Miał też szczęście do mentorów, z których jeden ma wpływ na jego wyobraźnię, każe mu obserwować świat jako barwny i niejednoznaczny spektakl (kobieta pracująca), a na drugim biegunie mamy dosyć chłodnego, ale przyjaznego rodzinie Karwowskich, racjonalistę (wieloletniego przyjaciela i sąsiada, doktora Stelmacha granego przez Leonarda Pietraszaka), który mozolnie prostował pokrętne ścieżki myślowe inżyniera. Te dwie postacie trochę przypominają doktorów Behrensa i Krokowskiego z Czarodziejskiej Góry Tomasza Manna. W ostatnim odcinku obserwujemy punkt kulminacyjny edukacji Hansa Castorpa…, tzn. Stefana Karwowskiego- od kobiety pracującej dowiaduje się, że musi wsłuchać się i zapatrzyć w bogaty wszechświat wydarzeń dziejących w gąszczu trawy…
Bohater tego serialu nauczył się od znanych sobie i zupełnie przypadkowych ludzi wielu rzeczy pożytecznych, zupełnie zbędnych, a nierzadko wręcz szkodliwych…
A teraz może wyruszyć w daleki świat, tak jak Hans Castorp wyruszył na pola bitewne I wojny światowej…. Chociaż nie ma na tym świecie nic pewnego, tylko los przewrotny kpi, wciąż kpi sobie złośliwie z każdego z nas…
PS. Szalonego holenderskiego marynarza Mynheera Peperkorna z "Czarodziejskiej Góry możemy odnaleźć w postaci technika Maliniaka (ten zapewne jest jakimś "potomkiem" Sowizdrzała /Dill Eulenspiegel, m.in. z powieści Charlesa de Costera)
PS. 2 Autor scenariusza Krzysztof Teodor Toeplitz widział w postaci inżyniera Karwowskiego "polskiego Woody Allena"
A może Stefan Karwowski to trochę główny bohater powieści " Homo Faber" Maxa Frischa, trochę inżynier budowy okrętów Hans Castorp z Czarodziejskiej Góry Tomasza Manna?
PS. 3 Ciekawe spostrzeżenia o tzw. myśleniu masowym znalazłem w książkach Isaiah Berlina////
-------------------------------------------------------------------------------
Komentarz: Podporucznik Sinuchajew z opowiadania Jurija Tynianowa został omyłkowo wpisany na listę zmarłych oficerów gwardii cesarskiej. Listę zmarłych podpisał car Paweł I, a zatem sprostowanie tej fatalnej pomyłki nie wchodziło w rachubę... Akcja opowiadania toczy się w Petersburgu w 1797 r.
Z drugiej strony nasze czasy też mają swój wymiar szaleństwa i głupoty- zmienił się tylko kostium i dekoracje...
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania