Gdy cichnie silnik Harleya

Wieczór mnie zastał na wzgórzu,

horyzont widziałem stąd szerszy,

moment był dobry by spytać,

dlaczego nie piszę już wierszy.

 

Zgasiłem silnik Harleya,

słońce zachodzi mi w goglach.

Wiatr w zmierzchanie ubrany,

w cichych pogrążył się modłach.

 

Ten moment to moje życie,

w tej chwili zmieściło się całe.

Wciągnąłem powietrze z uczuciem,

że serce mam wciąż za małe.

 

Na tę, która jest wszędzie,

bo wszystko wokół to miłość,

dlatego życie to szczęście,

choćby się zaraz skończyło.

 

Wierszy nie trzeba pisać,

wystarczy poszerzyć horyzont,

pozwolić sobie kochaniem,

jak wierszem w życie odpłynąć.

Średnia ocena: 3.6  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Polaroid godzinę temu

    "wystarczy poszerzyć horyzont" - to dziś zabieram i.... do dzieła :)

  • Starszy Woźny

    Można nie pisać wierszy, ale żyć jak poeta.
    NO!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania