Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Gdy hiena zaczyna szukać przyjaciół

I.

Karakany moje, złociste pomyje. Szumowiny leśne, które grasują wśród koron drzew, z nadzieją na klejnoty, inne, niż te przy ustach, gdy nagle jakieś soft porno staje się dla człowiek softwarem. Ja myślałem: nie będę do Was pisał. Ale stęskniłem się. Stęskniłem się strasznie. Stęskniłem się delirycznie i onirycznie. Stęskniłem się jak za trzaskiem drzewa ściętego w lesie, gdy tak wszystko głośno pęka, a potem głucho legło na leśnej podłodze to górnolotne stworzenie. Stęskniłem się bardzo. Tęskniłem do Was, bo z tej tęsknoty wydobyłem to, co najlepsze: własny, nieskazitelny, prozaiczny, brutalnie szczery i chory impuls twórczy, w którym szaleństwo staje się ode mnie silniejsze i majaczenia w umysłach, i majaczenia myśli i wszystkie, paranoiczne wizje świata, który nigdy nie był światem, a wyłącznie tożsamością człowieka, który na moment uwierzył, że nigdy nie był ani tożsamością, ani sobą.

 

Przychodzę do Was, gotowy, by się poddać. Ulec. Rozpaść. Zemleć. Albo mleć. Mdleć. Mielić. Kruszyć. A z kruszcu tego stworzę liryczny świat przepoczwarzeń, łatwopylny, lekki, nośny, lecz nośność jego będzie jak smród spalin w gardzieli miasta - lepki, pazerny, pożądliwy, napastuje on zawsze skórę i skóra nigdy nie może uciec, i po całym tym, miejskim aroma-gwałcie, pozostaje ta niechęć do siebie i skóry.

 

Tej skóry, którą chcę rozdrapać, zedrzeć, zetrzeć albo inaczej jeszcze - wetrzeć swoje ciało w jej ciało, wetrzeć siebie, wetrzeć, jak wciera się sam nie wiem, co można tak wetrzeć. Wetrzeć tak bardzo, że nic nie zostaje i zostaje wyłącznie to, co miało zostać. Gdy moje uwielbienie i uniesienie jest tak bardzo moje, iż ponad wszystko pragnę istnieć, ale jak tylko znikają obiekty uniesienia i westchnięć, ochnięć i podjarki, sam chciałbym już nie istnieć, rzucony gdzieś w ciemność, jak rzuca się ubrania, gdy nie są ubraniem, a kryjówką naszych kompleksów. Gdy zrzuca się ubrania jak świątynię niepowodzeń i niepowiedzeń. A próbowałem przecież, Wy wiecie, próbowałem przecież na krótką chwilę stać się opoką, solidnością, fundamentem. Karakany moje, sinouste dżdżownico-żerne rumaki podniebiańskie, co cwałem skrzydeł i na grzbiecie tarpana, mknięcie po tym świecie, radosne, złośliwe, gnuśne i wiecznie roześmiane, weźcie mnie do siebie, bo z człowieczeństwa został mi wyłącznie rechot żaby.

 

II.

 

Głębokość istnienia - to emocjonalna miara zastosowana do sprawdzenia, jak głęboko sięga określony stan osobowy człowieka. Najgłębsze stany sięgają do jednostkowego zarania dziejów - to miejsce, gdzie bezkształtność ludzkiego, rozmytego życia, nabiera pierwszego konturu, a następnie przyjmuje coraz bardziej konkretne kształty. Czytywałem sporo o ten enigmatycznej głębi i bardzo wiele osób na temat tej głębi nieustannie mówi. Upatruje tam pewnej istoty człowieka, prawdy na jego temat i tak dalej. I na ile mogę się zgodzić, na tyle się zgadzam, ale nie byłbym w stanie znosić idealizacji własnego podmiotu, jako moralnie i sakralnie bytu wyższego, bo wysokość bytu staje się padliną dla moich myśli. I wtedy miłość nie jest miłością a czymś, co jest zachłanne, lubieżne, dzikie. Wtedy chęć, by żyć, nie jest górnolotnym, heroicznym aktem, ale przyjmuje postać kinematograficznej psychopatii. Wtedy nie istnieją miłość do siebie, boga i bliźnich, a wyłącznie instynkt terytorialny, który dziesiątki zmierzchów temu ustanowił już zasieki i okopy, który do dzisiaj strzegą ludzka próżność i duma. Wiem, że nie upiększam, może tylko obrzydzam. Gdy nie ma już piękna, a jest coś, co staje się tak bardzo ohydne, że tylko groteska pozwala mi w tego stronę patrzeć.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • maga godzinę temu

    Na początku spoko, ale potem robi się nudno. Mógłbyś na chwilę zmienić ton, odejść od głównego tematu i napisać coś miłego, wręcz słodkiego. A potem znowu jazda bez trzymanki! Przez cały tekst towarzyszą mi te same emocje. Przydałby się jakiś kontrast, chwila oddechu, żeby późniejsza intensywność znów mogła zaskoczyć.
    Bez oceny
    Z poważaniem
    Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania