Gdy hieny milkną
Krążyły wokół mnie cicho,
z oczami jak zimne szkło,
liczyły każdy mój oddech,
czekały aż potknę się o dno.
Szeptały „Upadnie… zobaczysz”,
ostrzyły śmiech jak nóż,
karmiły się cudzym strachem,
mierzyły mnie wszerz i wzdłuż.
A ja?
Ja rosłam w ciszy.
W ziemi, w której chciały mnie zakopać,
puściłam korzenie światła.
Z ich kamieni zbudowałam schody,
z ich jadu —odporność serca.
Dziś stoję wyżej, niż ich spojrzenia sięgają.
Nie dlatego, że walczyłam z nimi,
lecz dlatego, że przestałam się bać.
Hieny wciąż krążą,
lecz już nie wokół mnie.
Teraz krążą wokół własnego upadku,
bo kto żyje cudzym cieniem,
sam staje się cieniem.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania