Gdy hieny milkną

Krążyły wokół mnie cicho,

z oczami jak zimne szkło,

liczyły każdy mój oddech,

czekały aż potknę się o dno.

Szeptały „Upadnie… zobaczysz”,

ostrzyły śmiech jak nóż,

karmiły się cudzym strachem,

mierzyły mnie wszerz i wzdłuż.

 

A ja?

Ja rosłam w ciszy.

W ziemi, w której chciały mnie zakopać,

puściłam korzenie światła.

Z ich kamieni zbudowałam schody,

z ich jadu —odporność serca.

Dziś stoję wyżej, niż ich spojrzenia sięgają.

 

Nie dlatego, że walczyłam z nimi,

lecz dlatego, że przestałam się bać.

Hieny wciąż krążą,

lecz już nie wokół mnie.

Teraz krążą wokół własnego upadku,

bo kto żyje cudzym cieniem,

sam staje się cieniem.

Średnia ocena: 3.4  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • jjzielezinski 2 dni temu
    Bardzo ładny i dzielny wierszyk! 5-teczka :)

    Pozdrawiam! J. J. Zieleziński

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania