Gdy muza blaknie.
Tylko raz widziałem jak moja muza
ocierała łzy, a jej błękitne oczy
otaczały czerwone błyskawice.
Widziałem to, a ona mimo żalu,
wciąż była dumna i dalej milczała.
Co bym nie zrobił, ona dalej jest muzą,
cichą, milczącą doradczynią, co kryje
złe uczucia i kroczy u boku pisarza.
Wierna, a jednak obca. Nigdy w pełni
moja, a jednak zależna od mojej uwagi.
Nocą Wawrzyńca pierwszy raz widziałem,
jak kolor jej oczu blaknie, odsłaniając pustą czerń.
Wtedy, poznałem jej słabość, jej niewinną kruchość,
której nie byłem świadomy, jedna rzeczy była jak cierń.
Brak uwagi, tym ją prawdziwie skrzywdziłem.
Komentarze (6)
Szalejoidalnie. .
Wait, co?
Aleksander Zaraza, Original, unique, one of a kind. No longer. https://www.opowi.pl/profil/szalej/
Biedna ta muza, tak nieudolnie o niej piszą...
Miałem w swoim życiu kilka muz, jednak większość z nich nigdy nie była do końca "moja". Więc pod tym względem zgodność z niniejszym tekstem pełna.
Pozdrawiam 🙂
Tak, pozdrawiam 🙂
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania