Gdy muzyka umiera - drabble
Łagodny dźwięk drży w zderzeniu z ostrą krawędzią czerwonego, nadgryzionego stresem paznokcia. Wędruje wzdłuż ręki drogą tętniących gęstą krwią żył i ponownie drży, rozkładając się wygodnie na zrezygnowanych ramionach. Niskie tony spływają w dół po mocno zarysowanych obojczykach i więcej nie powracają, natomiast wysokie podrywają myśli uwieszone zbyt długich kolczyków, połyskujących bezsilnością. Jeszcze raz… ostatni łaskoczą skronie i ślizgają się po rozchylonych, perłowych ustach…
Zapada cisza – dyrygent opuszcza salę.
Tylko śpiewane szeptem słowa mają odwagę zakraść się do oczu, niestety giną pomiędzy cichymi niedopowiedzeniami.
Przykry to widok, gdy nuty umierają na pięciolinii, nie rozumiejąc, jak może istnieć piękno bez muzyki.
Komentarze (12)
Świetne!
Piękno bez muzyki? Nie może, przynajmniej dla mnie!
Chciałem cos więcej napisać, ale chyba tak będzie lepiej.
Pozdrawiam.
Dzieki piekne panie Antoni :)
Pozdrawiam!
Witam
W tytule zawarłaś wszystko. Jednak od muzyki piękniejsza jest cisza. Bo ciszę słyszą wszyscy bez wyjątku, głusi i słyszący. Lecz prawdą jest też, że do oczu dochodzą tylko te prawdy które bolą. Pomiędzy nimi jest tylko pustka. Ale cisza też jest muzyką. Czy piękno bez muzyki może istnieć? Nie. Może tylko nie rozumiemy się, nie wiem.
Miłego dnia
Ciekawy komentarz Pasjo, dziękuję. Myślę, ze piękno to pojecie wzgledne.
Pozdrawiam
Proza poetycka i jak tu odczytać te metafory? Widzę przerażającą samotność, dla mnie jakby umierała miłość, nie wiem dlaczego ale miłość zawsze mi się z muzyką kojarzy. Tony wysokie, niskie, muśnięcia delikatne i kuszące. Umiejętność dotknięcia piękna. To tak jak w poezji, gdy kończy się wiersz, zadajemy sobie pytanie, jak może istnieć piękno bez poezji.
Pozdrawiam.
Betti! Cudny koment. Bardzo dziekuje!
Justysko→Piękne to napisałaś!!! Już pierwsze zdanie.
Muzykę może tu też rozumieć, jako metaforę ''czegoś'' co zakłóca...
Czasami w tym całym zgiełku ''pięciolinii'' → ''człowiecze nuty'' zapominają o tym, co najbardziej istotne.
Przegapiają ''cichy klucz wiolinowy'', by otworzyć właściwe drzwi.
Lub czynią to wtedy, kiedy jest już za późno. No nie wiem. Takie dziwne myśli mnie naszły.
Twoje drabble są takie... inne w pozytywnym sensie. Dają do myślenia bardzo.
Pozdrawiam:)→5
''Jeszcze raz… ostatnie łaskoczą skronie'' – chyba tak?
Witaj DD, jak zwykle przedstawiasz ciekawy ciag myśli i inne spojrzenie.
Dzieki i pozdrawiam!
Pięknie napisane.
Czasem muzykę traktujemy jak ucieczkę od ciszy. Bo ta skrywa prawdę.
Tak cos w tym jest pkropko. A czasem zagluszanie nie działa... a czasem niedopuszczamy muzyki, bo nie w nas miejsca na radość.
Pozdrawiam!
Dla mnie ta miniatura jest ze względu na pointę protestem przeciwko stanowisku, że wartości nie istnieją bez obserwatora, bez dopełnienia. Tak jakby samotna kobieta była martwą ciszą swoich nut. Czy naprawdę potrzebny jest dyrygent, aby stała się piękną Muzyką?
Jak zwykle zatrzymałaś. Pozdro, Justyska :)
Wrotycz, tak, pieknie odczytane. Bardzo dziekuje.
To piekne czytac interpretacje.
Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania