Gdy ptaki migrują o świcie

Całowała K. jesienią

(bo nigdy nie wspominał o matce)

Jej czułe dłonie pachniały ziemią

troskliwie pochowanych kwiatów.

 

I myśli, że wszystko ustalone,

uważnie czyta „Przepis na żonę”

i zupę z młodego szpinaku

(o lekko skwaśniałym smaku).

 

Tymczasem w K. powoli przekreślone:

ta zupa, szyta tkanina na żonę.

Już milczy dłuższą chwilę,

przez lata całe i przez czas przeszły.

 

Posiwiały kwiaty, posiwiały motyle.

A ona wciąż ze swym urazem,

wygląda oknem K. każdym razem

- gdy ptaki migrują o świcie.

Średnia ocena: 4.2  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Dusza_boli 3 miesiące temu

    Ten wiersz jest niezwykle sugestywny, szczególnie motyw powrotu ptaków i powtarzającej się pamięci. Bardzo mi się podoba.

  • onasama 3 miesiące temu

    dziękuję bardzo serdecznie:)

  • Domi123 3 miesiące temu

    a ja tu widzę jakąś przewrotność, w tym przepisie na żonę zwłaszcza. I rozpad, rozkład. Kwiaty pochowane, zupa skwaśniała, motyle posiwiały. Trafia do wyobraźni.

  • onasama 3 miesiące temu

    ogromnie mi ciepło na serduchu w takim razie:)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania