Gdy tu trafiłam

Gdy tu trafiłam zmuszona byłam przywdziać czarną suknię. Długą, wąską, okrywającą i żałobną. Krępującą ruchy i nakazującą posągową wręcz wertykalność...

... ta czarna suknia siadywała zza dnia przy dużym oknie. Urazy dopuszczała zawsze gdy poddawała się, gdy podupadała i próbowała jak inni jaśnieć w pełnym świetle.

Lekki podmuch na rozedrganych emocjach miał być ukojeniem. Podmuch który uspokajał na krótko.

Nie miała prawie niczego. Właściwie nie miała nic.

Los okrutny, a Bóg?

Tym Samym Był Co Ona

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania